Strona Główna

piątek, 9 października 2015

,, Cudza Narzeczona'' 32

                                          Serdecznie zapraszam na kolejny rozdział. Planowałam wstawić go wcześniej ale zmieniłam kilka rzeczy. Mam nadzieje ,że się spodoba i nie zanudziłam. I sorry ,że tyle zdjęć. Ale z przyzwyczajenia zawsze coś wstawiam. Chrzest Nikoli i urodziny Joanny.  I odwiedziny Aleksa w więzieniu.  Mam nadzieję ,że jesteście zdrowi bo ja leczę gardło trzeci tydzień. Pozdrawiam :) 
                                             ,, Cudza Narzeczona’’
Rozdział 32

 Ciepłe promienie słoneczne wpadły do sypialni przez niezasłonięte zasłony. Mężczyzna otworzył pomału oczy i uśmiechnął się spoglądając na śpiącą przy nim kobietę. Podniósł się lekko zbliżył się do niej składając na jej ustach delikatny niczym wiatr pocałunek. Otworzyła oczy i uśmiechnęła się do niego.  Wstał i udał się do kuchni.   Po chwili dołączyła do niego nalewając sobie  soku pomarańczowego do szklanki.  Włączył toster i wyjął z lodówki dżem i nutellę ,którą ona uwielbia.  Postawił przed nią talerz.
- Pójdziemy dziś na zakupy?- spytała smarując tost nutellą ,którą jej podał.  Stał przy kuchence gotując parówki.
- Tak. Nie kupiliśmy jeszcze prezentu twojej przyjaciółce i małej coś trzeba kupić.
- Marek ale ja myślałam dla naszych dzieci. No wiesz ciuszki i nosidełko. I parę innych rzeczy.
- Zapomniałem ,że to już dzisiaj.
- Co jest dzisiaj?
- Chrzest Nikoli
- No ja też zapomniałam bo Asia przesunęła te urodziny o tydzień i . . .
- Ach. Przecież u spowiedzi byliśmy w piątek.
- To wszystko przez to zamieszanie w firmie.  Elwira złożyła wypowiedzenie a jedna z modelek skręciła nogę  a miała być twarzą nowej kolekcji.
- Na szczęście pojawiła się siostra tamtej modelki i ona ją zastąpi.

- Na którą ta msza?- spytała Ula patrząc uważnie na ukochanego.  Trochę denerwowała się tymi chrzcinami ,że coś pomyli albo czegoś zapomni.
- Na pierwszą  w kościele św. Anny
- Zdążymy. Tylko ty świecy nie masz.
- Mam. Kupiłem wcześniej tylko kwiaty trzeba kupić. Szatkę też mam.  Ale prezentu dla Joanny nie.
- To pospieszmy się bo już dziesiąta dochodzi.
- Dobrze.  Ale najpierw zjedz śniadanie. I nie zapomnij o witaminach. 
- Pamiętam.  Na kolejne badanie tez pójdziemy razem. 
- I bardzo się cieszę z tego powodu.  Chociaż jest jeszcze coś o czym marze.
- Mówisz o białej sukience i złotych obrączkach?
- Dokładnie o tym.  Ale wiem ,że ty . . .
- Nie rozmawiajmy o tym teraz- odparła przepraszająco.  Nie był zły ale czuł lekkie rozczarowanie ,że nie chce poruszać tego tematu.
                                          ****************************

Joanna z niecierpliwością czekała na gości.  Córeczkę ubrała całą na biało i sukieneczkę również białą z drobnymi różowymi kwiatkami.  Obecnie nosił ją na rękach jej narzeczony i próbował uśpić.  Mała ciągle płakała i mało spała. Joanna była zmęczona po kolejnej bezsennej nocy.  Radek pomagał jej jak mógł ale musiał pracować a ona jest na macierzyńskim.  Chce na razie zostać przy Nikoli jak najdłużej.  Stół stał już nakryty białym obrusem. Stały na nim zimne przekąski oraz ciepłe takie jak gołąbki ,zrazy .  W wazie był też rosół drobiowy i kotlety schabowe. W lodówce był przygotowany przez matkę Aśki tort czekoladowy i drugi biały na chrzest.  Kobieta denerwowała się bo nie mogła się dodzwonić do Uli.
Marek też nie odbierał ale powiedział jej narzeczonemu ,że oboje się zgadzają  i z pewnością będą na chrzcie.  Wszystko było już gotowe. Cieszyła się też ,że nie pada.
- Dzwoniłeś dziś do Marka?
- Tak ale nie obierał.  Nie martw się. Na pewno się pojawią przecież nie zapomną o chrzcie.
- Daj ją muszę ją nakarmić- powiedziała podchodząc do niego i biorąc małą na ręce.  
- Może ona jest chora?
- Nie sądzę. Nie ma temperatury i nie wygląda na chorą.  Przewijałam ją pół godziny temu.
- Wezmę ją na spacer a ty odpocznij chociaż trochę.
- No dobrze.
                                               ********************
Włożył małą do wózka i poszedł przejść się po mieście.
 Usiadł na ławce  patrząc na fontannę.  Nikola znów zaczęła płakać . Ruszył więc przed siebie idąc przez kamienny most.  Zatrzymał się na chwilę patrząc na płynącą wodę.  Dziecko powoli usypiało ale gdy tylko zatrzymywał wózek ponownie zaczynało płakać.  Zadzwonił telefon.  Przytrzymał wózek jedną ręką a drugą przyłożył telefon do ucha.
- Radek gdzie ty jesteś?
- Na spacerze w parku a dokładniej na moście. A stało się coś?
- Przyszła moja mama i pytała się o wnuczkę. Kupiła jej takiego dużego misia i sukienkę.
- Przecież ona ma ich już tyle. I zabawek również.
- Przyszło jeszcze oprócz niej parę osób. I Marek dzwonił ,że są już w drodze.
- Która godzina?
- Po dwunastej. Powinieneś już tu być bo się spóźnimy do kościoła. Ksiądz z pewnością nie lubi spóźnialskich.
- Dobrze kochanie. Zaraz będę.
- Czekam na was. Pa
- Pa- rzekł i schował telefon do kieszeni. Nie przypuszczał ,że jest już ta godzina. Zawrócił z mostu i udał się ścieżką na skróty.  Chciał zdążyć na chrzest.  Dziecko spało spokojnie lekko posapując.
                                        ********************
- Niczego nie zapomnieliśmy?- zapytała Ula wysiadając z samochodu .  Brunet wyjmował papierową torbę z bagażnika. Była w niej sukieneczka i buciki ,kartka oraz w pudełku złoty medalik.  Wzięła to od niego a on wziął pudełko owinięte ozdobnym papierem .   Był to prezent urodzinowy dla Joanny.   Podeszli do drzwi i zapukali.
- Hej. Wchodźcie- odparła radośnie Asia wpuszczając ich do środka i zabierając od nich prezenty.   Ula miała na sobie niebieską sukienkę ,która podkreślała jej duży brzuch za to Marek miał białą koszulę i czarną marynarkę.  Joanna położyła prezenty na łóżku w sypialni i wróciła do gości. W tej chwili w salonie pojawił się Radek z małą.  Wyjął ją z wózka.  Dziecko nie spało patrzyło na ludzi.
-  Radek ty musisz się przebrać. Poza tym nie mamy czasu dochodzi pierwsza- rzekła Joanna szukając żakietu ,który miała założyć na kremową sukienkę.   Bez zastanowienia podał małą Dobrzańskiemu ten wziął ją ostrożnie. 
                                 **********************
Pół godziny później wszyscy znaleźli się w kościele.   Rodzice dziewczynki trochę się denerwowali. Msza się już zaczęła. Nikola spała spokojnie w wózku .  Marek i Ula siedzieli obok siebie i słuchali słów kapłana.  Dziewczynka na drugie miała Adrianna.   Joanna bała się ,że jej córka będzie płakała ale na szczęście spała spokojnie.   Gdy ksiądz polewał jej główkę zaczęła głośno płakać.
 Radek próbował ją uspokoić dając smoczka.  Marek zapalił świece.  Ula musiała na chwilę wyjść z kościoła.   Wróciła gdy ksiądz rozdawał komunię świętą.  Organistka śpiewała pieśń  kilka osób również włączyło się w śpiew.  
            ************************
Goście zasiedli przy stole. Czas upływał w miłej atmosferze. Ula czuła się już całkiem dobrze. Oglądała razem z przyjaciółką prezenty urodzinowe oraz te z chrztu małej. Uli bardzo one się podobały najbardziej pluszowe misie i malutkie buciki. Asia pokazała jej ubranka i dała jej trochę rzeczy. Ula zwierzyła się jej ,że będą mieli  z Markiem parkę chłopczyka i dziewczynkę.  
- Piękny ten tort – powiedziała Ula gdy tylko go ujrzała
- Zamawiałam wcześniej – oznajmiła kobieta zanosząc go na stół.
  Nikola leżała w łóżeczku  na górze.   Na stole pojawił się również  tort urodzinowy ze świeczkami.   Marek podniósł się z krzesła aby go pokroić rozejrzał się po pomieszczeniu ale nigdzie nie widział Uli.  Niedawno siedziała jeszcze przy stole jedząc sałatkę i rozmawiała z jedną kobietą.  
- Marek widziałeś Ulę?- zapytała Joanna wchodząc do salonu. Przyniosła z kuchni serwetki bo zabrakło.
- Właśnie nie. A przed chwila jeszcze była.
- Może poszła się przejść?- odezwał się ojciec Radka
-  Poszukam jej- odparł podając nóż  mężczyźnie siedzącemu obok.  Wstał od stołu i opuścił pomieszczenie.  Nagle coś podsunęło mu myśl  aby zajrzeć na górę. W tym czasie na dole śpiewali sto lat nakładając tort na talerzyki.  Wszedł cicho. Zauważył ją stojącą przy łóżeczku. Śpiewała jakoś piosenkę.  

- Śliczna piosenka- odparł po chwili i podszedł do niej kładąc dłoń na łóżeczku.
- Kołysanka śpiewała mi ją babcia ale zmarła gdy miałam niecałe cztery latka
- Przykro mi.
- Słabo ją pamiętam ale kołysankę tak.   Nauczę cię chcesz?
- Tak. Zobacz słodko śpi
- Jest taka malutka – odparła rozmarzona Ula przytulając się do Marka.  Odsunęła się głaszcząc niemowlę po główce .
Nie miała pojęcia skąd w niej zrodziła się taka miłość do tej malutkiej dziewczynki.  Nie tylko do Nikolki ale także uczucie do Marka i dzieci ,które nosi pod sercem  było coraz silniejsze.  
                   *********************
Chodził po celi w te i z powrotem . Nie mógł znaleźć sobie miejsca.  Co chwile zerkał na drzwi. Strażnik kazał mu usiąść ale on wcale nie chciał siedzieć spokojnie.  Bał się ,że nie przyjdzie.  W końcu do środka weszła wysoka brunetka i usiadł na krześle.
- Spóźniłaś się.  Rozmawiałaś z tym prawnikiem?
- Rozmawiałam.  Niestety na razie nic nie da się zrobić.  Mają na ciebie zbyt mocne dowody.
- Musisz mi pomóc. Powiedzieć ,że tego nie zrobiłem
- To Julia cię wydała. Powiedziała ,że ją zabiłeś.
- Podła suka- warknął wstając z krzesła prawie je przewracając
- Aleks do cholery!!!krzyknęła Paulina
- Proszę o spokój- odparł ostro strażnik podchodząc do ich stolika. Gdy się oddali kontynuowali rozmowę. Aleks przez te kilka miesięcy schudł  a jego rysy twarzy jeszcze bardziej się wyostrzyły.
-  Chciałem wyjechać do Włoch ale zatrzymali mnie na warszawskim lotnisku.
- Nie wierzę ,że ją zabiłeś ale te narkotyki . . . i pobiłeś strażnika.
- To miał  być ostatni raz. A on zasłużył – odparł lodowato  patrząc jej w oczy. 

- Nie wierzę- odparła chłodno wstając od stolika.
- Paulina!!! Zaczekaj!!!krzyknął ale ona spojrzała jeszcze raz na niego i opuściła pomieszczenie do odwiedzin.  Wściekły uderzył pięścią w stół.  Mundurowi wyprowadzili go i zaprowadzili do celi.  Febo sprawiał duże problemy w więzieniu.  Dostał dwadzieścia pięć lat pozbawienia wolności.  Odsiadywał wyrok za morderstwo pewnej kobiety z klubu, pobicie modelki ,handlowanie narkotykami i nielegalne posiadanie broni.  Żaden prawnik nie chciał podjąć się jego przypadku aby bronić go w sądzie.


środa, 7 października 2015

,, Cudza Narzeczona'' 31

                                                      Zapraszam na kolejną część.   Miłość Uli i Marka kwitnie ciąża nie jest zagrożona a niedługo chrzest Nikoli i ślub ich przyjaciół. Pozdrawiam :) 
                                                       ,, Cudza Narzeczona’’
Rozdział 31


Zakochani zostali u Dobrzańskich do obiadu. Potem postanowili przejść się po mieście.  Spacerowali po warszawskich ulicach. Rozmawiali o Patrycji i jej chłopaku oraz o czasach liceum i studiów. Opowiadała mu o swojej licealnej miłości Tomku  o Aleksie i mężczyznach z ,którymi miała romanse nie chciała rozmawiać.  Opowiadał jej o dzieciństwie.  Jak pilnował młodszą siostrę schowała się w domku na drzewie i wszyscy ją szukali.   Po drodze kupili sobie gorącą herbatę.  Wieczorem wrócili do mieszkania. Zrobili razem kolację po czym poszła  wziąć prysznic a następnie do swojego pokoju i się położyła.

,,Kto pozna miłość raz
A potem straci ją 
Inaczej patrzy na życie
Wie dobrze co to ból
Wie dobrze co to żal
I smutne noce łez 

Tęsknię i sięgam po lustro wspomnień tych dni
W których było tak dobrze nam
Słucham serca i słyszę Cię w nim 

Widzę jak przytulasz mnie
Widzę jak nieśmiało dotykasz ust po raz pierwszy
Nad nami zapach szczęścia niezapomniane zdjęcia
Jesteśmy znów najpiękniejszą z par
I nikt nie zabierze nigdy nam
Lustra wspomnień tych dni tych dni ‘’

Długo myślała o wszystkim.  Przed jej oczami pojawiła się twarz Marka. Poczuła ,że jej go brakuje i ,że chciałaby teraz się do niego przytulić. Spojrzała na zegar na ścianie.  Próbowała nie myśleć ale w jej głowie jak klatki filmu pojawiały się wspomnienia z nim w roli głównej. Ich spacery po parku i spektakl teatralny na którym byli gdy byli jeszcze przyjaciółmi.  Potem Uwięzienie z dzieckiem w windzie. Pocałunek w deszczu i scena pod prysznicem. Gdy wróciła wspomnieniami do tego dnia jej serce znów biło mocniej. Odwróciła się na drugi bok ale wtedy pojawiły się wspomnienia z Zakopanego. Potem ich powrót i wydarzenia w firmie. Spotkanie z przyjaciółmi.  Następnie złe samopoczucie i troskę Marka.  No nie. Jak ciągle będę o tym myśleć to nigdy nie zasnę. Ale jak mam zasnąć gdy czuję taką pustkę.? Brakuję mi jego głosu ,dotyku i tych pięknych szarych oczu wpatrzonych we mnie z miłością. Tych nocy i cudownych poranków ,których mi tak brak.  Nigdy jeszcze tak nie miałam.  Jak mogłam się tak zakochać? .  Wstała z łóżka ubierając szlafrok i zeszła na dół. Siedział na kanapie również nie spał.  Była druga w nocy.  Podeszła bliżej i usiadła obok niego.
- Dlaczego nie śpisz?- spytał odwracając twarz w jej stronę.  Spojrzeli sobie w oczy.  Ich twarze znalazły się bardzo blisko siebie.  Spojrzała na jego usta złączając je w czułym pocałunku przepełnionym tęsknotą i głębokim uczuciem. Odsunęła się od niego patrząc głęboko w jego magnetyczne oczy.
- Bardzo Cię kocham – wyznała kładąc głowę na jego ramieniu.  Uśmiechnął się do niej. Pocałował ją w skroń.
- Też cię bardzo kocham . Was kocham – położył dłoń na jej brzuchu .  
- Idziemy spać? – spytała nie odrywając od niego wzroku. W jej oczach tańczyły radosne iskierki.
- Tak . Bez ciebie nie zasne
- Ja bez ciebie również- powiedziała z uśmiechem całując go w usta.
Wziął ją ostrożnie na ręce i zaniósł po schodach swojej sypialni. Posadził ją na pościeli.  Wszedł pod kołdrę zdejmując szlafrok pod ,którym ukazał się jego nagi tors.  Również zdjęła szlafrok i położyła się obok niego w kremowej koszuli. Szybko zasnęli w swoich objęciach.

Od tego dnia zaczęło się wszystko układać. W firmie nie było większych problemów.  Jedynie modelki robiły konflikty. Jedna z nich naraziła się projektantowi bo zniszczyła jego suknie bo okazała się za ciasna. Koniecznie chciała w niej wystąpić w pokazie.  Niedługo miała powstać nowa kolekcja FD Mother czyli ubrania dla kobiet ,które mają zostać matkami.  Pshemko już chciał zaprojektować kilka ubranek dla dzieci Urszuli. Wszyscy wiedzieli już o ciąży bliźniaczej i ,że jest z Markiem Dobrzańskim.   Ula nadal pracowała w firmie na stanowisku dyrektora finansowego ale było jej coraz ciężej. Brzuch już był mocno widoczny.  Czuła już ruchy. Zawsze uśmiechała się w tych momentach i kładła dłoń na nim.  Gdy był przy niej Marek zawsze kładł dłoń . Rano zawsze mówił pieszczotliwie do jej brzucha i go całował. A ona w jego oczach widziała bezgraniczną miłość.  W niej samej zaczęły budzić się uczucia do nienarodzonych dzieci.  Nie mówiła o tym Markowi ale widział ,że się zmieniła i jest szczęśliwa.  Jednak była w nim jeszcze obawa ,że może ich nie pokochać. Nie poszła z nim na wizytę . Nie był zły ale lekko zawiedziony. Niedługo miała kolejną.  Nie odwiedzili jeszcze Joanny i Radka. A za tydzień miał odbyć się chrzest.
                                                *********************
- Kochanie co ty robisz ?- zapytał wchodząc do salonu. Podniosła na niego wzrok.  W rękach miał reklamówki z zakupami.  Wyszedł zostawiając je w kuchni po czym  ponownie pojawił się w salonie.
- Prasuje ci koszulę- odparła trzymając w dłoni żelazko. Był zdziwiony nigdy nie prasowała mu jeszcze koszul.  
- Widze tylko ty nigdy tego nie robiłaś.
- Jeszcze cztery miesiące i będę musiała prasować małe  ubranka. Więc muszę trochę poćwiczyć. Swoje rzeczy też prasowałam.
- Zrobiłem zakupy. Zaraz zrobie jakiś obiad. Tylko nie wiem na co masz ochotę.
- Może tarte z warzywami. Dawno jej nie jadłam.
- To chętnie zrobie.  A jak się czujesz?
- Marek- westchnęła i pokręciła głową
- Co?
- Pytałeś o to dziś rano
- Skarbie nic na to nie poradzę ,że martwię się o ciebie i te maleństwa.
- Właśnie dają znać o sobie –odparła kładąc dłoń na brzuchu. Podszedł do niej. Pocałował ją w usta .  Pamiętała ten dzień gdy poczuła po raz pierwszy delikatne ruchy to było na początku  szesnastego tygodnia ciąży.  Szybko tą informacją podzieliła się z ukochanym bo był to akurat ranek.  Przygotowali razem posiłek i usiedli przy stole.
- Chciałabym jutro odwiedzić Joannę tak dawno u niej nie byłam- powiedziała jedząc posiłek siedział naprzeciw niej.
- Dobrze pojedziemy tam jutro. Szczerze mówiąc sam chciałem ci to proponować. Nie widzieliśmy przecież jeszcze naszej chrześniaczki.
- Ciekawe do kogo podobna. Asia zawsze była szczupła a jako dziewczynka dość drobna.
- Przekonamy się o tym. Aśka wie ,że zmieniłaś numer?
- Nie. Matka ciągle dzwoniła a ja nie miałam ochoty odbierać.  Co ona sobie myśli?  Mam z nią rozmawiać jak niby nic?
- Rozmowa z nią nie jest w tej chwili najlepszym pomysłem. A ty nie możesz się denerwować.
- Pojutrze mam kolejną wizytę. Będzie wiadomo co urodzę.  Chcę abyś poszedł ze mną-odparła patrząc mu w oczy i przykrywając jego dłoń swoją.
- Dziękuje. Sprawiłaś ,że jestem bardzo szczęśliwy.  Podeszła do niego i usiadła na kolanach przytulając się do niego.  Pocałował ją w usta .  Przy nim czuła jakby unosiła się nad ziemią i latała gdzieś wysoko w obłokach. On czuł dokładnie to samo. Przy niej wszystkie troski znikały a na twarzy pojawiał się uśmiech.  Drobne nieporozumienia szybko rozwiązywali. 
- O matko!!!- krzyknęła nagle
- Co się stało?- zapytał wystraszony Marek
- Zapomniałam ,że jutro Joasia ma urodziny.  Dwadzieścia osiem lat. Jak ten czas szybko leci. Ja dopiero w grudniu.
- Pamiętam. W poprzednie planowaliśmy wyjazd do Zakopanego.
- A teraz planujemy chrzciny.
- Tylko?
- Nie. Trzeba kupić rzeczy dla dzieci. I wiele innych spraw jest do załatwienia. 

                                                                      ***************
Joanna próbowała utulić swoją małą córeczkę do snu ,która ciągle płakała.  Na lewym nadgarstku małej znajdowała się czerwona nitka. Zawiązała ją matka Asi ,która wierzyła ,że to uchroni ją przed złem i przyniesie szczęście.  Radek już spał a ona siedziała z Nikolą w salonie. Karmiła ją ,przewinęła a nadal nie mogła uśpić dziecka.  Mimo zmęczenia nie żałowała  ,że ją ma.  Gdy dowiedziała się o ciąży była  szczęśliwa tak samo jak i jej narzeczony. Oboje bardzo się ucieszyli ,że zostaną rodzicami.   Zastanawiała się czy Ula oswoiła się już myślą o ciąży.  Wiedziała tylko tyle ,że chciała pożegnać się z życiem ale słyszała też ,że jest o wiele lepiej.  Nie mogła się dodzwonić do przyjaciółki bo okazało się ,że numer jest nieaktualny.  Od Wielkanocy minęły dwa miesiące. Ślub Joanny i Radka ma odbyć się za dwa tygodnie.  

- Asia chodź już spać- odparł narzeczony pojawiając się w salonie.  Spojrzała na niego i podała mu ostrożnie dziecko.  Powoli udali się  do sypialni.  Pokołysał chwilę córkę i ułożył ją w łóżeczku. Zasnęła.  Kobieta weszła cicho pod kołdrę . Położył się obok niej całując jej usta. Zostawił zapalaną lampkę w razie gdyby Nika się obudziła.
- Radziu?
- Tak  kochanie?
- Myślisz ,że Marek i Ula będą razem? I stworzą szczęśliwą rodzinę?
- Mam taką nadzieję. Rozmawiałem z nim niedawno. Mówił ,że Ula zmieniła nastawienie. Będą mieli bliźniaki.  Jednak on boi się poruszać temat zaręczyn i ślubu boi się ,że odmówi.
-  Widać było ,że to nie jest takie zwykłe uczucie. Poza tym mają zostać chrzestnymi naszej małej.
- Masz rację. A teraz śpijmy.

- Dobranoc. 

niedziela, 4 października 2015

,, Cudza Narzeczona''30

                                    Zapraszam na kolejną część.  Uwaga opowiadanie zawiera wulgaryzmy.  Aleks jest w wiezieniu. Ula zaczyna zmieniać nastawienie. Mam nadzieje ,że się ten rozdział. Pozdrawiam i życzę miłej niedzieli. 
                                            ,, Cudza Narzeczona’’
Rozdział 30

,,Nie zapytam Cię czy już
Twoje serce nie poznaje mnie
Jak podzielić Świat na pół gdy ty wypełniasz większą część
Nie zapytam Cię czy już
nie ma dla mnie miejsca w Twoich snach 
Choć za późno jest by znów nas mógł naprawić czas’’

W niedzielny ranek tak jak się wczoraj umówili odebrał ją ze szpitala. Zamienili tylko kilka słów. Ula była bardzo zamyślona. A Marek miał wrażenie ,że nie o nim myśli i na samą myśl czuł ból w sercu. Nie wiedział czy to dobry pomysł zabierać ją jutro rano na śniadanie do jego rodziców. Nie wiedział ,że to właśnie o nim myśli i ich przyszłości. Rozmawiała wczoraj wieczorem z jedną z pacjentek ,która dala jej wiele do myślenia. Kobieta była w ósmym miesiącu ciąży. Powiedziała jej jak z mężem kilka lat starali się o dziecko i im nie wychodziło. a teraz musi przyjmować glukozę bo ma cukrzyce. Wtedy Ula zdała sobie sprawę ,że ona ma jednak wielkie szczęście bo będzie miała bliźniaki i ma mężczyznę jak ze snu.   Seniorzy Dobrzańscy i Cieplakowie  nie wiedzieli jeszcze nic o ciąży jego ukochanej.  Chciał im powiedzieć ale nie bał się reakcji Uli.  Dlaczego tamto dziecko było ważniejsze od naszych dzieci? I Dlaczego tych nie chce? Może ona kocha kogoś innego? Musze znać prawdę- rozmyślał.
                                                                 *****************
Siedziała na kanapie z filiżanką zielonej herbaty.  Oglądała jakieś fotografie .Zegar wskazywał siedemnastą.  Odwróciła nagle wzrok w stronę drzwi bo usłyszała kroki.  Schowała za plecy album ze zdjęciami. Podszedł bliżej i usiadł obok niej. Odstawiła filiżankę.  Myślami nadal błądziła gdzieś daleko. Wyprostowała lekko plecy i oparła się o kanapę.
- Musimy poważnie porozmawiać- zaczął tonem wyprutym z emocji uważnie jej się przyglądając.  Zmarszczyła zdziwiona brwi nie bardzo rozumiejąc co kryje się pod słowami ,, poważnie porozmawiać’’ .
- Tak? A o czym?
- Kochasz innego?- zapytał wprost z bólem w oczach
- Nie
- To dlaczego nasze dzieci są dla ciebie nie ważne? A tamto było? Wytłumacz mi to.
- Dlatego ,że ja byłam inna. Miałam uczucia a potem ważne były dla mnie tylko przyjemności i pieniądze. Według moich rodziców i siostry był dobrym kandydatem na męża. Przed wszystkimi udawał. A ja chciałam tylko udziały ,które mi obiecał a potem rozwieść się i wyjechać.  
- Jednak nie zrobiłaś tego.
- Inni faceci się nie liczą. Jesteś tylko ty.  Zależy mi na tobie i na . . .
- Dzieciach? spytał przerywając jej
- Tak- odparła pewnie . Powoli zaczęła się  oswajać  z myślą ,że zostanie mamą.  Spojrzał na nią uważnie.
- Co tam chowasz?
- Album
- Pokaż- powiedział wyciągając rękę. Zawahała się ale podała mu.  Otworzył go.  Zaczęła się śmiać.
- No co chciałem się wyróżniać - odparł z udawaną pretensją
- Ale wyglądasz tak zabawnie i to ubranie. . . –powiedziała prawie dusząc się ze śmiechu.  Miał na tej fotografii około dwóch lat z umalowaną twarzą i koszulce ,która wyglądała jak sukienka.  Patrzył na nią również się śmiejąc.  Atmosfera między nimi zrobiła się bardzo luźna.   Następne zdjęcie  było na rowerku a potem z jakimś chłopcem.  Odłożył album i wyszedł z salonu ubierając płaszcz. 
- Wychodzisz?
- Idę do kościoła. Msza jest na osiemnastą. W święta zawsze chodzę. Poczekam na ciebie.  Przebierz się i  pojedziemy. Chyba ,że nie chcesz?
 -  Za chwilę będę gotowa. Pojadę z tobą –powiedziała szybko idąc na górę. Po paru minutach pojawiła się na dole ubrana w czarne spodnie i niebieską ciepłą bluzkę.  Ubrała na to płaszcz.
Zatrzymali się przed małym kościołem.  Szli już do wejścia gdy nagle stanęła na schodach. Spojrzał na nią. Mijali różnych ludzi  . Ula spojrzała na matki z dziećmi a potem na kobietę z płaczącym dzieckiem na rękach.
- Tu jest twoja parafia?- zapytała cicho
- Tak.  Miałem w tym kościele bierzmowanie . Rodzice zawsze chodzą tu na mszę.  A ty? Gdzie była twoja parafia?
- W Gdańsku chodziłam jak mieszkałam jeszcze z rodzicami. Julia nie chodziła już jako nastolatka.  A gdy zamieszkałam w Warszawie nie byłam .
- A teraz jesteś pewna ,że chcesz iść na mszę?
- Tak . kochanie  chodźmy bo się spóźnimy.
Usiedli w jednej z przednich ławek. Po drugiej stronie była młoda kobieta trzymająca w beciku dziecko. Mężczyzna poprawiał czapeczkę. Obok siedzieli rodzice chrzestni trzymając świece i kwiaty.  Ksiądz rozpoczął liturgię.  Ula spojrzała w kierunku rodziców dziecka do chrztu gdy zostali zapytani o imię.
- Ula? O czym myślisz?- szepnął gdy ta zamiast uklęknąć usiadła. Spojrzała na niego odwracając wzrok od tamtych ludzi.
- Zamyśliłam się. W zimie to my będziemy na ich miejscu- szepnęła cicho.
- Wcześniej- powiedział cicho. Zaskoczona spojrzała mu w oczy.
- Mamy zostać chrzestnymi Nikoli - dodał 
- Aha. Czyli już niedługo będziemy przy chrzcielnicy. -szepnęła 
- Mam nadzieję ,że przy ołtarzu też- dodał szeptem . 
Gdy wyszli na zewnątrz poczuli lekki powiew chłodnego powietrza. Na jej ustach gościł uśmiech. Złapała go za rękę i pocałowała w usta.
- Dziękuję ,że mnie tu zabrałeś- odparła . Po drodze udali się jeszcze na kawę.  Udział we mszy pomógł jej zrozumieć ,że dzieci są darem. Znów dopadły ją wyrzuty sumienia. Od tej pory chciała zmienić nastawienie do maluchów ,które urodzi i do Marka.  Wieczorem obejrzeli razem film było prawie jak dawniej. Gdy się położyła szybko usnęła.  Miała piękny sen.
                                                                ********************

Julia bardzo schudła przebywając w więzieniu. Sąd za podwójne morderstwo skazał ją na dożywocie. Jedzenie było bardzo skromne. Codziennie rano była pobudka ćwiczenia potem prysznic i śniadanie. Blondynie przydzieli lokatorkę.    Kobietę dobrze zbudowaną średniego wzrostu. Odsiadywała wyrok za zabicie kochanka ,który szantażował ją ,że powie jej mężowi o zdradzie.  Zabiła go z zimną krwią. Julia się jej bała już nieraz oberwała od niej za wtrącanie się w nieswoje sprawy. Nina nie lubiła gdy ktoś zadawał jej za dużo pytań.  Nie bała się niczego ani nikogo. Zawsze mówiła to co chce.   Julia starała się nie wchodzić jej w drogę co było trudne bo dzieliły tę samą celę. 
- Co się gapisz? – syknęła Nina
- Zastanawiam się dlaczego zabiłaś kochanka a nie męża
- Odpierdol się. Ja nie zadaję ci tak debilnych pytań. Chcesz w pysk?
- Dobra uspokój się. I tak stąd nie wyjdziesz.
- Zamknij się suko. Nie jesteś lepsza.  Na pewno też coś nawywijałaś a teraz zgrywasz świętoszkę.  Tu nie siedzi się za niewinność. 
- Masz rację. Nie siedzę tu za nic. Zabiłam kilka osób – rzekła Julia
- Kilka?
- Dominikę, Aleksandrę, Martynę  i Tomka i kryłam kogoś kto również zabijał.
- Nie żałujesz?
- Czasu nie cofnę nie?
- Ja niczego nie żałuję. Mam łóżko, żarcie i to mi wystarcza ale tobie chyba nie.
- Nie wpierdalaj się w moje życie.
- A ty w moje suko- syknęła kobieta i uderzyła Julię ta jej oddała i zaczęły obrzucać się wulgaryzmami i wyzwiskami.
Do celi wszedł strażnik słysząc głosy.  Rozdzielił bijące się kobiety. Wyprowadził je na korytarz i zaprowadził do innego pomieszczenia. Po czym kazał robić im pełne pompki stając nad nimi . Posłusznie wykonały polecenia . Zaprowadził je  z powrotem do celi ostrzegając ,że następnym razem nie będą miały tak dobrze .
                                                          **********************
Następnego dnia w wielkanocny poranek Marek przebrał się w inną koszulę i zastanawiał się ,który ubrać krawat.  Do salonu  weszła Ula ubrała w białą sukienkę do kolan. Brzuch lekko się odznaczał. Włosy rozpuściła i pofalowała. Pomalowała usta na czerwono. 

- A ty co taka szczęśliwa?- zapytał podejrzliwie
- Dzwoniła Paulina niedawno. Nie wiem skąd ma mój numer ale jestem taka szczęśliwa.
- Z powodu Pauliny?
- Nie.  Powiedziała mi ,że Aleks jest w wiezieniu. Rozumiesz? 
- To ,że Febo jest w więzieniu to tak ale nie wiem dlaczego to tak cię cieszy.
- Bo wreszcie ma na co zasłużył. A ja jestem bezpieczna. I nie muszę myśleć już o przeszłości.  I powiedzmy twoim rodzicom o ciąży.
- Naprawdę tego chcesz?- zapytał z nieśmiałym uśmiechem.
- Tak. I czuję się dzisiaj naprawdę dobrze– odparła podeszła do niego biorąc granatowy krawat i zawiązała mu. Spojrzała głęboko w oczy i musnęła szybko jego usta i wzięła torebkę ,która leżała na kanapie. Założyła też płaszcz biały na dworze było dość chłodno.
- Bardzo cię kocham – wyznał uśmiechnęła się promiennie i ruszyła w stronę wyjścia. Myślał ,że z jej ust padną te same słowa ale ona milczała.  Wsiedli do samochodu. Przez chwile się jej przyglądał.
- To nie jest sukienka ślubna- odparła z uśmiechem
- Szkoda bo pięknie wyglądasz w bieli.
- A ty w garniturze a przynajmniej w moim śnie.
- Śniłem ci się?
- Stałam obok ciebie w białej sukni a Ty  składałeś mi przysięgę małżeńską a twoi rodzice na kolanach trzymali nasze dzieci chłopca i dziewczynkę.  
- Piękny sen szkoda tylko sen. Odwrócił głowę i odpalił silnik.   Jechali kilkanaście minut. Po czym zatrzymali się przed willą Dobrzańskich. Wysiadł pierwszy z auta podając jej dłoń.  Otworzyła im gospodyni i zaprosiła do środka.
- Witajcie dzieci- odparła Helena całując w policzki syna a potem Ulę. Krzysztof podszedł do nich z uśmiechem.
- Siadajcie na pewno jesteście głodni- powiedział Senior
Marek wziął od ukochanej płaszcz. Usiadła przy stole. Były na nim kiełbaski ,biały  barszcz, pieczywo, ciasto i dużo innych przysmaków. Na stole były też kwiaty i bazie. 

- Pięknie to wszystko wygląda- powiedział Marek spoglądając na ukochaną ,która położyła dłoń na jego dłoni. Po drugiej stronie stołu siedziała Patrycja w granatowej sukience a obok niej chłopak Łukasz o kręconych blond włosach. 
- Chcecie nam o czymś powiedzieć? Zostaniemy dziatkami?- spytała Helena. Zakochani spojrzeli na siebie a potem na seniorów.
- Tak. - odezwała się Ula biorąc do dłoni szklankę z sokiem.  Krzysztof uśmiechnął się szczęśliwy słysząc te wieści.
- I to podwójnie- dodał młody Dobrzański krojąc białą kiełbasę.  Helena spojrzała na niego zaskoczona ale i bardzo szczęśliwa.
- Super. Zostanę ciocią- odezwała się nagle Patrycja
- Gratulację a ,kiedy ślub?- zapytała Helena
- Jeszcze nie wiemy – odezwał się Marek w jego głosie można było wyczuć smutek.  Ula spojrzała na niego i wiedziała ,że przez nią nie jest do końca szczęśliwy. Poczuła ukłucie w sercu gdy przypomniała sobie tamten dzień gdy wzięła te tabletki. Nigdy więcej czegoś takiego nie zrobię. Co by było gdyby te dzieci umarły? Nie przeżyłabym tego. Zrozumiałam to gdy usłyszałam ich serca ,które biją.
- Ula dlaczego ty płaczesz?- spytał brunet patrząc na kąpiące po jej policzkach łzy.  Podniosła wzrok. Dobrzańscy patrzyli na to z niepokojem.
- Źle się czujesz dziecko?- zapytała Matka jej ukochanego. Pokręciła głową.
 Wytarła twarz biorąc do rąk serwetkę po czym jadła dalej posiłek. Dalsza część śniadania mijała w miłej, rodzinnej atmosferze.
                                                                 ********************
- Nie uważasz ,że powinniśmy ją odwiedzić?- spytała Magda krojąc kawałek makowca. Józef nic nie odpowiedział jedząc ciasto.  Wczoraj odwiedziła ich dalsza rodzina z Zamościa. Mieli dwoje małych dzieci. Magda  polubiła małą blondynkę chociaż była dość żywym dzieckiem i zadawała dużo pytań. Chłopiec miał dziewięć lat był starszy od siostry o ponad pięć lat. I bardziej spokojnym dzieckiem. Miała nadzieję ,że niedługo będzie mogła bawić się ze swoimi wnukami.
- Powiedz wreszcie coś!!!- krzyknęła kobieta posyłając mu wrogie spojrzenie.
- A co mam mówić? Julia ma to na co zasłużyła i nie mam ochoty odwiedzać jej w więzieniu. O drugiej córce nawet nie pomyślałaś. Nie zadzwoniłaś do niej.
- Po co ? Jest z tym Dobrzańskim przecież.
- Dużo ostatnio myślałem i szczerze mówiąc chce poznać tego Dobrzańskiego.
- Co? Przez niego nasz córka cierpiała.
- Żartujesz?- spytał z goryczą.  – Ona niczego nie żałuje. Powiedziała mi to gdy rozmawiałem z nią przez telefon. Powiedziała też ,że nie chce naszych odwiedzin i ma gdzieś co o niej myślimy. I jeśli chcemy jej pomóc to mamy ja z stamtąd wyciągnąć.  Prawnik ,które wynająłem  parę tygodni temu mówił ,że mają zbyt wiele dowodów i są świadkowie i na razie nic nie da się zrobić.
-Ula z pewnością nie chce naszych odwiedzin. Myślałam ,że Julia zostanie mamą. Jak ona mogła kogoś zabić? Nie wyobrażam sobie tego. Nie jestem dobrą matką i nigdy nie byłam ale nikogo nie zabiłam.
-  Zadzwoń do niej. Może odbierze.
- Próbowałam parę dni temu ale bez skutku.
- Odwiedźmy ją – rzekł Józef
- Nie wiem czy to dobry pomysł. Ona mieszka u niego. Pewnie on zna prawdę. Ula z pewnością powiedziała mu o dzieciństwie. Nie wiem czemu ale nigdy nie umiałam okazać jej uczuć tak Julii.
- Nigdy nie jest za późno- odparł. Józef wstając od stołu i opuszczając salon.