Strona Główna

piątek, 16 października 2026

Brzydula 2

 Serial Brzydula 2 zniknął z playera. Nie jest już dostępny do oglądania. Mam nadzieję że wróci 😥 Singielki nie ma już ponad rok. 

piątek, 21 listopada 2025

W blasku nocy Rozdział 2

 






Trzymał w dłoniach ramkę ze zdjęciem narzeczonej. Odłożył je tak by na nie patrzeć i wrócił do pracy. Jednak coś nie dawało mu spokoju. Asystentka wzięła sobie nagle wolny dzień z pracy twierdząc ,że jest chora. Wczoraj ,gdy wracali z restauracji zauważył zmianę w jej nastroju. Milczała niemal całą kolację co było do niej nieprawdopodobne. Zawsze mieli o czym rozmawiać. Znali się już trochę i wiedział ,że czymś się martwi ,lecz nie chciała mu nic powiedzieć tylko poprosiła by podwiózł ją do domu.

— Mogę iść już do domu?

— Już?

— Zrobiłam wszystko o co mnie prosiłeś . Skoro Uli nie ma to może ...a właściwie czemu jej nie ma?— spytała jakby podejrzliwie Violetta bacznie przeglądając się Dobrzańskiemu.

— Dobrze idź — zgodził się .

Zostając sam przetarł dłonią zmęczoną twarz. Zadzwonił do Uli ,ale ta nie odebrała co go zaniepokoiło. Chciał do niej jechać ,ale przypomniał sobie ,że jej rodzina przecież nic o nich nie wie.

Ula napuściła sobie wody do wanny i zanurzyła się w miękkiej pianie. Po jakimś czasie usłyszała pukanie. Myślała ,że to tylko sąsiadka i zaraz sobie pójdzie jak nikt nie będzie otwierał. Niestety pukanie się nasilało. Ktoś nie zamierzał odpuścić. 


Nie mogła otworzyć. Szybko owinęła się ręcznikiem i wsunęła mokre nogi w puchowe kapcie. Z mocno bijącym sercem i potarganymi ,mokrymi włosami poszła otworzyć. Jej oczy rozszerzyły się ze zdumienia. Patrzył na każdy centymetr jej ciała ,a z włosów skapywały drobne kropelki wody na nagie ramiona. Oddychała szybciej niż normalnie. W jego oczach widziała zachwyt i pożądanie. Chciała już zamknąć drzwi ,bo zrobiło się jej zimno ,ale on nie pozwolił. Położył rękę na klamce i nim się zorientowała znajdował się w środku. Odsunęła się nieco czując oszałamiający zapach jego perfum. Spojrzała mu w oczy z lekką obawą przełykając ślinę. Napięcie rosło. Niemal siłą się powstrzymywał by się na nią nie rzucić i nie obsypać jej ciała pocałunkami. 


- Trochę za późno na wizyty- wyksztusiła ,gdy jego zimna ręka dotknęła jej policzka. Po chwili odzyskała jednak pewność siebie.


- Nie dotykaj mnie- powiedziała ostrym tonem.- Powinien już pójść. 


- Nie mogę dopóki nie porozmawiamy. Musimy sobie coś wyjaśnić. 


- Nie Marek. Między nami wszystko skończone. 


- Mylisz się. Nie znasz całej prawdy. 


- Doskonale ją znam. Bierzesz ślub z Pauliną i nic tego nie zmieni ,a ja głupia myślałam ,ze ty i ja...


- Ula- wymówił miękko jej imię podnosząc podbródek zmuszając ją tym sposobem by na niego spojrzała. Zobaczył w jej oczach lęk i coś jeszcze czego nie umiał nazwać. Minęła go i uciekła do pokoju zamykając za sobą drzwi ,a na korytarzu pojawił się Józef z nieprzyzną miną. 





niedziela, 7 września 2025

W blasku nocy Rozdział 1

 



                                        Rozdział 1

Nie umiał pozbyć się wyrzutów sumienia. Podszedł do okna i rozsunął żaluzje wyglądając przez szybę biurowca. Mijały ją samochody. Jeden zatrąbił prawie ją potrącając. Widział jak się rozgląda zagubiona po czym rusza niczym do ucieczki. Nie zabrała ze sobą kurtki ,a na dworze panował chłód. Z całych sił próbował nie myśleć o niej ,ale nie umiał. Przymknął na chwilę oczy. Nie chciał patrzeć jak odchodzi. Wiedział ,że zostawiła w biurze rzeczy ,ale na jego biurku leżało jej wypowiedzenie. Nie chciała mieć z nim już nic wspólnego ,a on dopiero zrozumiał jak ważna jest dla niego. Nie potrafił skupić się na niczym.

- Cześć ,stary- rzucił od progu drzwi blondyn i nie czekając na słowa przyjaciela usiadł na kanapie.

- Ula odeszła- powiedział jak nieobecnych myślami wciąż zerkając na widok za oknem.

- Wiem ,że odeszła z firmy ,ale pewnie wróci. Musisz ją przeprosić.

- To nic nie da - odparł zrezygnowany Dobrzański siadając w rogu kanapy. - Ula nie chce mnie znać. Odeszła nie tylko z firmy ,ale ode mnie.

- Przecież oto chodziło ,żeby zniknęła z twojego życia ,a ty będziesz mógł na spokojnie planować ślub z Pauliną. Musisz się z nią pogodzić.

- Nic nie muszę - burknął Marek wstając i chodząc nerwowo po gabinecie.

- Marek katedra załatwiona ,goście czekają ...

- Nie będzie żadnego ślubu. Nie mogę poślubić Pauliny. Nie kocham jej.

- Dopiero teraz sobie to uświadomiłeś? Jesteś...

- Tak jestem pewien ,że Paulina nie jest mi przeznaczona.

- Jest ktoś inny- uśmiechnął się pod nosem Sebastian. Ten spojrzał na niego z dziwnym smutkiem w oczach. Bardzo tęsknił za Ulą.

- To Ula- powiedział jakby do siebie i usiadł za biurkiem.

Otworzył szufladę ,a rzeczy znajdujące się w niej obudziły wspomnienia. Wziął kartkę walentynkową i zaczął ją czytać mimo iż jej treść znał na pamięć. Ten romans nie powinien się nigdy zdarzyć ,ale dzięki niemu poznał bliżej asystentkę i się w niej zakochał. Niestety zbyt późno to zrozumiał. Miał wiele kobiet ,ale żadna nie zawładnęła tak jego umysłem jak ta. Uwiódł kobietę ,która z miłości była gotowa dla niego zrobić wszystko ,a on to zniszczył. Sumienie nie dawało mu spokoju nawet nocą.

*****

Dokończyła czytać siostrze ostatnią stronę książki i przykryła ją kołdrą. Patrzyła przez chwilę jak Betti śpi ,a potem cichutko odłożyła książkę na półkę i wymknęła się z pokoju.

- Zasnęła?- zapytał Józef wychodząc z kuchni.

- Tak. Śpi jak aniołek.

- Powinnaś pomyśleć o swoich- wyszeptał Józef. - Czas ucieka.

- Tato...mam jeszcze czas ,a poza tym nie mam kandydata na ojca- rzekła i weszła do kuchni. Ojciec podążył za nią.

- No tak- westchnął.- Najważniejsze ,żebyś znalazła nową prace i była szczęśliwa.

- Znajdę . Nie wrócę już do Febo&Dobrzański. Za dużo złego się tam zdarzyło- odparła.

Dobrych wspomnień też trochę mam ,ale muszę zapomnieć. Nie mogę ciągle o nim myśleć. Dlaczego on to zrobił? Dlaczego udawał?

- Zaparzę herbaty- wstał od stołu Józef.

- Nie- rzekła Ula.- Pójdę się wykąpać ,a ty idź już spać ,bo jest późno.

- A Jasiek?

- Śpi przecież u kolegi. Zapomniałeś?

- Ach tak. 

Szykując się do kąpieli rozmyślała o Marku. Nie potrafiła nie myśleć o nim ani minuty. Serce pękało jej z bólu. Nie mogła uwierzyć ,że była tak naiwna wierząc ,że rzuci dla niej całe swoje dotychczasowe życie i będzie z nią. Pamiętała tą wyjątkową księżycową noc nad Wisłą. Wszystko by oddała, żeby przeżyć to jeszcze raz. Znów utonąć w jego słodkich objęciach. Niestety musiała się skupić na codzienności. Szukaniu nowej pracy ,zajmowaniu się domem i rodzeństwem oraz pilnowaniem by ojciec słuchał zaleceń lekarza.    

piątek, 27 grudnia 2024

Zapowiedź i Szczęśliwego nowego roku

 Już wkrótce na blogu i wattpadzie  pojawi się ...

A teraz życzę wam Szczęśliwego nowego roku 🎄 🎁 🎀 ❄. Pozdrawiam wszystkich serdecznie 

poniedziałek, 26 sierpnia 2024

,, Jeszcze raz'' Rozdział 16 Ostatni

 ,,Mają jeszcze czas Mogą zmieniać świat Mogą zacząć znowu raz jeszcze-e-e Mają tysiąc szans Mogą wiecznie trwać Mogą zacząć jeszcze ra-a-a-a-a-a-az Zasypiać pod swoją gwiazdą I kochać jak pierwszy ra-a-a-a-az Jak najpełniejszą garścią Mogą to co najlepsze z życia brać!" Frag. Piosenki Urszula Klub samotnych serc.

*******

Wujek Uli prowadził ją właśnie do ołtarza przy którym czekał już przyszły mąż wraz z księdzem. Na ślubie zabrakło niektórych gości. Nie było bliskiej rodziny Uli tylko sama dalsza i parę znajomych oraz przyjaciółka. Rodzice Marka siedzieli w pierwszej ławce patrząc po gościach myśląc ,że ktoś jeszcze się zjawi. Jednak Ula z Markiem zaprosili tylko ważne dla nich osoby i parę osób z pracy i to wszystko. Nie planowali hucznego wesela. Nie wynajmowali nawet sali weselnej tylko wszystko zorganizowane było w ogrodzie seniorów Dobrzańskich. Stoliki ,ozdoby , na każdym stoliczku pojedyncza róża. Całość była pod wielkimi parasolami w razie ,gdy pogoda się zepsuła i zaczął padać deszcz. Wtedy weselnicy zjedli by posiłek w jadalni ,a tańce odbywały by się w wielkim salonie.
Ula dumnie kroczyła do ołtarza w wymarzonej białej sukni lekko zestresowana i z sercem przepełnionym szczęściem.
Marek nie mógł oderwać wzroku od pięknej przyszłej żony. Ktoś z tyłu wzruszył się, gdy Ula i Marek spojrzeli sobie w oczy ,a ich twarze zdradzały wielkie emocje.
- Pięknie wyglądasz
Ula uśmiechnęła się słysząc komplement z ust Marka.
— Dziękuję — odpowiedziała nieśmiało nienauczona przyjmować komplementy. 
- Skoro jesteśmy w pełnym składzie to możemy zaczynać.
- Nie- zaprzeczyła Ula. - Nie ma jeszcze świadkowej.
- Już jestem - wysapała kobieta.
Odgarnął jej włos z czoła, który wysunął się jej z upięcia. Viola widząc ten czuły gest ze strony Dobrzańskiego uśmiechnęła się pod nosem. Szczęśliwa, że Ula i Marek będą teraz razem na zawsze.
- W takim razie możemy zaczynać.
Viola podała jeszcze matce Victorię ,poprawiła suknie. Ubrała luźniejszą mimo ,iż nie miała jeszcze brzuszka ciążowego. ksiądz rozpoczął ceremonię.
Podczas mówienia przysięgi Ula miała cały czas łzy w oczach. Nie mogła opanować też głosu z emocji i wzruszenia. Patrząc w stalowe oczy ukochanego wiedziała, że wybrała właściwie i on jest całym jej światem i nic oprócz ich miłości się nie liczy.
Marek natomiast słysząc drżący głos Uli bał się, że jeszcze się rozmyśli i ucieknie sprzed ołtarza. Zestresowany próbował nie dać po sobie znać, że sam też jest pod wpływem wielkich emocji. O tej chwili marzył od bardzo dawno tylko przez dziwny splot nieszczęśliwych zdarzeń zapomniał o tym. Dziś nie wiedział jak można zapomnieć o miłości swojego życia.

Ula  i Marek wyszli z kościoła już jako państwo Dobrzańscy. Zakochani trzymając się za ręce wybiegli na zewnątrz gdzie tłum obsypał ich płatkami róż. Usta Uli i Marka złączyły się w namiętnym pocałunku.
— Kocham cię — szepnął jej do ucha.
— Ja ciebie też — odpowiedziała mu szeptem zanim wsiedli do samochodu i ruszyli na wesele.

*****

Marek wyciągnął do Uli dłoń lekko się kłaniając przez co uśmiechnęła się mając z każdą chwilą coraz bardziej ,że to co się dzieje nie jest prawdą. Wszystko wydawało się nierealne i to zachowanie Marka. Traktował ją dzisiaj jak księżniczkę i tak właśnie czuła. Chwytając jego dłoń i kołysząc razem z nim w rytm wolnej melodii czując się jak księżniczka na swoim pierwszym balu. W jej marzeniach Marek zawsze był jej księciem. Teraz ,gdy była starsza wiedziała, ,że nic nie trwa wiecznie ,a o  związek muszą dbać obie strony ,bo czasami sama miłość to za mało. Zaś dzisiaj chciała żyć bajką i niczym się nie przejmować.
— Odbijamy— usłyszała.
Nieco skrępowana zaczęła tańczyć ze swoim teściem.
Marek zaś tańczył w tej chwili ze swoją matką.
— Jesteś synku szczęśliwy?
— Tak ,mamo. Jestem bardzo szczęśliwy. Ula jest miłością mojego życia.

Po pierwszym tańcu Ula siedziała w ogrodzie na ławce i patrzyła jak jej przyjaciółka z kimś tańczy. Po chwili zjawił się Marek  przyniósł Uli sok o który prosiła. Nie przepadała za alkoholem z resztą miała słabą głowę i nie chciała upić się na swoim weselu, bo nic by z niego nie zapamiętała. Dobrzański również nie pił za dużo. Olszańscy w ogóle nie pili. Sebastian prowadził ,a Viola spodziewała się drugiego dziecka. Ula pogratulowała jej mimo iż zrobiło się jej smutno ,że ona nie będzie mogła być mamą.

             🩷🩷🩷
Seniorzy cieszyli się ze szczęścia syna, ale marzyli już o wnukach.

 Od ślubu Uli i Marka minęło kilka lat.

 Zaraz po ślubie zaczęli planować dziecko ,ale każda kolejna próba kończyła się fiaskiem. Trzy lata po ślubie w wieku trzydziestu sześciu lat Ula zaszła w końcu w ciążę . Niestety dziecko urodziło się o wiele za szybko i chłopiec zmarł po kilku godzinach. Oboje bardzo przeżyli śmierć aniołka. Później Ula urodziła martwą córeczkę, która miała niewykrytą wcześniej wadę serca. W niebie mieli już dwóch aniołków. Ich psychika nie wyglądała najlepiej. Zapisali się na terapię. Ich związek zaczął się psuć, ale pokonali problemy. Zaczęli odbudować swój związek. Wychodzili razem , dużo rozmawiali i pokonali kryzys.  W końcu padła decyzja o adopcji. Cały proces potoczył się dość szybko i po dwóch latach ośrodek adopcyjny wybrał im dziecko. Słyszeli ,że niektórzy rodzice czekają kilka lat na adopcję.

Adoktowali małego chłopczyka z ciemnymi włoskami o imięniu Maks

  Adoptowali małego chłopczyka z ciemnymi włoskami o imieniu Maks. Niedługo po tym Ula zaczęła źle się czuć i zaczęła podejrzewać u siebie ciążę.

— Znowu negatywny ?— zapytał wchodząc do łazienki widząc jej zakłopotanie na twarzy.
— Pozytywny— odparła nieśmiało.
Marek nie wiele myśląc porwał ją w objęcia. Cieszył się bardzo mimo iż przeżyli mnóstwo strat i ten smutek dal mieli gdzieś na serca dnie. Los się do nich uśmiechnął i Ula urodziła śliczną córeczkę. Musiała ostatnie trzy miesiące leżeć na patologii ciąży ponieważ groziło jej poronienie lub przedwczesny poród przez skracającą się szyjkę macicy. Miała między czasie jeszcze na to zabieg ,ale lekarz prowadzący jej ciążę wolał przy jej innych schorzeniach by uważała na siebie i dużo odpoczywała.
Wysiłek się opłacił ponieważ na świat przyszła zdrowa  córeczka Uli i Marka.
Marek ,gdy pierwszy raz wziął ją na ręce prawie popłakał się ze szczęścia. Spojrzał na różowe zawiniątko jak spokojnie śpi.

Spojrzał na różowe zawiniątko jak spokojnie śpi

Dziadkowie przyszli zobaczyć swoją wnuczkę. Maks nie wiele rozumiał, ale też chciał zobaczyć dzidzię. Wszyscy byli oczarowani Michasią Dobrzańską. Ula była bardzo szczęśliwa, że  może liczyć na rodziców Marka.  Cieszyła się też ,że mimo późnego wieku urodziła zdrową córkę i miała jeszcze synka oraz kochającego męża.  Oprócz sił ,które były jej potrzebne każdego dnia by sprostać domowym obowiązkom . Nic więcej nie było jej do szczęścia potrzebne.
— Mówiłem ci ,że cię kocham ?
— Hmm...wiele razy ,ale możesz powtórzyć to jeszcze raz?
— Kocham cię — odparł i ucałował usta żony, która trzymała ich maleństwo.



Koniec .