Strona Główna

niedziela, 15 listopada 2015

,, Cudza Narzeczona'' 36

Zapraszam na już 36 część . Finał będzie szczęśliwy i całkiem niedługo. Dziękuje za komentarze pod poprzednia częścią.  Pozdrawiam serdecznie. :) 
,, Cudza Narzeczona’’
Rozdział 36


Przez kilkanaście minut w gabinecie panowała niczym niezmącona cisza.  Nikt nie był w stanie nic powiedzieć.  Marek gwałtownie podniósł się z fotela aż Joanna i Radek podskoczyli zaskoczeni . Podszedł do okna spojrzał na ulice a potem odwrócił się w ich stronę.   W głowie ciągle powracały trzy słowa. ,, Ula nie żyje’’ . Chwilę myślał nad czymś intensywnie .
- Skąd macie takie informacje?  Kto wam to powiedział?
- Policja znalazła jej rzeczy nad wodą.  W wśród nich było to- powiedział blondyn dając Dobrzańskiemu łańcuszek z sercem. Spojrzał na nie. Dokładnie pamiętał ten moment gdy jej go podarował.  Jednak nadal wiele rzeczy mu nie pasowało.
- To jeszcze nie dowód ,że ona  . . .- zaciął się bo słowa nie chciały mu przejść przez gardło. Żył nadzieją ,że ona gdzieś jest . 
- A co jeśli się mylisz?- zapytała cicho Joanna ze smutkiem . Brunet  przygryzł lekko dolną wargę i usiadł na biurku nadal w dłoniach trzymał prezent ,który jej dał.
- Zostawcie mnie samego- rzucił i nieobecnym wzrokiem spojrzał w kierunku okna.  Radek spojrzał na żonę i bez słowa opuścili jego gabinet. Westchnął ciężko. Zadzwoniła jego komórka. Nie miał ochoty w tej chwili z nikim rozmawiać. Wciąż z tyłu głowy miał to co powiedzieli przyjaciele jego ukochanej.

,, Raz ktoś przychodzi raz odchodzi 
I na pamiątkę ranę masz 
Nic już w życiu tak nie boli 
Gdy jesteś sam zupełnie sam ‘’

                                                                           
Po dziesięciu minutach odzyskała przytomność. Z trudem podniosła się do pozycji siedzącej. Dotknęła głowy na jej dłoni pojawiła się krew. Przestraszyła się. Rozejrzała się pomieszczeniu.  Pod łóżkiem dostrzegła jakiś drut. Sięgnęła po niego i pomału wstając ból głowy nie pozwalał się jej skupić. Po kilku próbach otworzyła haczykiem z drutu drzwi.  Rozejrzała się ostrożnie. Nikogo nie było. W korytarzu gdzie wszędzie były kartony i śmieci na szafce dostrzegła jakiś telefon. To była komórka jednego z tych ludzi. Bez zastanowienia wzięła ją i skierowała się do ścieżki.  Poczuła zimne powietrze.  Wzięła gwałtowny oddech. Bała się ,że w ,każdej chwili mogą się pojawić.  Szła długo przez las wycieńczona. Pary razy się przewróciła Na nogach miała baleriny.  Miała czerwoną skórę podrażnioną od zimna. Pod stopami śnieg.  Na sobie tylko wytarte dżinsy i podartą bluzkę. Doszła do przystanku. Nikogo nie było. Usiadła na ławce trzęsła się z zimna. Wystukała parę cyfr na telefonie. Chciała zadzwonić do przyjaciółki aby po nią przyjechała.
- Słucham?- zapytał mężczyzna odbierając numer nic mu nie mówił.  Czuła suchość w gardle ,która aż powodowała ból. Do jej oczu napłynęły łzy. Czy ja mam obsesje ? Wciąż słyszę jego głos.
- Halo? Kto mówi?
- Ula  .. . Ula Cieplak- wyszeptała . Myślał ,że się przesłyszał. Przecież dopiero dowiedział się ,że nie żyje. Mimo wszystko chciał to sprawdzić.
- Gdzie jesteś?
- Na przystanku przy Leśnej – opowiedziała poznała go po głosie. Nie mogła w to uwierzyć. Była pewna ,że dodzwoniła się do Joanny a nie do niego.
- Zaraz będę. Zostań tam – powiedział i z prędkości błyskawicy wybiegł z firmy. Wsiadł do samochodu i odjechał z piskiem opon.
                                                                      ,,   Czasem gdy godzisz się już z końcem 
                                                Za ciemną chmurą chowasz twarz 
                                                  Twoje serce wciąż gorące 
                                                    Daje blask życia blask’’

- Ulka!!!- krzyknął wybiegając z samochodu widząc ją na ławce . Podbiegł do niej. Była nieprzytomna. Potrząsnął nią lekko ale nie zareagowała. Wystraszony zdjął płaszcz i okrył ją. Wziął ją na ręce i posadził na przednim siedzeniu.  Wziął z tylnego siedzenia koc i ją nim okrył. Usiadł za kierownicą i ruszył szybko w kierunku najbliższego szpitala. Otworzyła pomału oczy. I spojrzała na niego.
- Co ty robiłaś w zimie  na przystanku? W letnich ciuchach? 
- Uciekłam. Nie mogłam tam być. Ja  .. . proszę wybacz mi- wyszeptała i rozpłakała się ocierając czerwonymi dłońmi twarz.  Trzęsła się było jej zimno . Na czole pojawiło się kilka kropel potu. Miała gorączkę. 
- Wybaczyłem. Tak się o ciebie bałem- odparł spojrzał na nią  i poczuł ucisk w sercu na ten widok. Nie chciał nawet myśleć gdyby przyjechał później. Ale cieszył się ,że Joanna i Radek nie mieli racji gdy mówili tą tragiczną wiadomość.  W jego sercu pojawiła się nadzieja ,że znów będą razem. 
- Przepraszam- wyszeptała . Nie chciała już więcej go ranić. Przez to co przeszła zrozumiała ,że on i dzieci są dla niej najważniejsze. I nic nie jest w stanie temu zaprzeczyć.  Tylko miłość dawała jej siłę.  Dojechali do szpitala. Otworzył jej drzwi . Chciała wysiąść ale nie pozwolił ją. Wziął ją na ręce. Objęła jego szyje dłońmi. Gdy poczuła znajomy zapach perfum jej serce szybciej zabiło.  Weszli do budynku.  Tam podali wszystkie informacje na recepcji. 
                                       *********************
W szpitalu została przez kilka dni. Przeszła badania ,które nie wykazały nic niepokojącego. Była tylko bardzo wychudzona i miała liczne rany na ciele.  Na koniec miała badanie ginekologiczne. Na szczęście nie była ofiarą gwałtu. Była tylko bita i głodzona. Podawali jej również środki nasenne.  Policja ich namierzyła i skazała . Znaleźli przy nich narkotyki.  Ula wyjaśniła wszystko Markowi. Opowiedziała mu co przeszła i jak bardzo tęskniła. Mówiła o tym z trudem. Płacząc w ramie ukochanego. A on próbował ją pocieszyć. Powiedziała też ,że pożyczyła od Joanny pieniądze na życie. Dilerzy żądali od niej pieniędzy ,które był winny Aleks. Ktoś poinformował ich ,że sporo zarabia bo jej nowy partner ma własną firmę.  Długo nie wiedziała o co im chodzi.  Ula i Marek postanowili dać sobie drugą szansę.  Ich uczucie było silne na tyle aby przerwać wszystko.  Od dwóch tygodni była w domu. Gotowała obiady. Zajmowała się dziećmi. Tak się cieszyła ,że znów je widzi i są przy niej.  Marek zaczął się uśmiechać. Joanna i Radek nie mogli uwierzyć ,że ona żyje.  Zmyliły ich te rzeczy ,które policja znalazła nad Wisłą.  Zima minęła szybko i nastała wiosna. Zrobiło się ciepło. Ula odzyskała radość życia nie wracała już do bolesnych wspomnień.  Teraz miała kogo kochać i dla kogo żyć.
                                           ********************************
Zmęczona kobieta opuściła pokój dziecięcy i udała się do kuchni. Zdziwiła się gdy zobaczyła w niej bruneta. Właśnie zaparzał herbatkę koperkową. Usłyszawszy kroki odwrócił się z bladym uśmiechem na twarzy.  Podeszła bliżej wtulając się w ciało mężczyzny. Pocałował ją w czoło.  Odsunęła się i spojrzała z miłością w jego szare oczy.
- Myślałam ,że się położyłeś.  Przecież jutro masz spotkanie z tym facetem co  ma  sieć  butików mam rację?
- Nie jutro ale dopiero w poniedziałek.  Po za tym nie zostawię cię samej z chorymi dziećmi.  Jutro mam wolne.  Nic specjalnego się teraz nie dzieje . Pokaz był parę dni temu. Do następnego daleko.  A Paulina za parę  dni wyjeżdża.
- Jak to wyjeżdża?- spytała zaskoczona Ula . Nic wcześniej nie wspomniał ,że Febo chce wyjechać.  I to tak nagle.
- Wczoraj przyniosła mi wypowiedzenie. Była cała roztrzęsiona. Nigdy jej takiej nie widziałem i po raz pierwszy zrobiło mi się jej chyba . . .żal ale potem poznałem przyczynę jej rozpaczy.
- Jaki to powód? Bo chyba nie śmierć Julii bo dawno przyjaciółkami nie były  –dodała Cieplakówna
- Nie. Śmierć Julii nie była powodem załamania Pauliny. A jej brat.
- Aleks?
- Tak.   Aleks też już nigdy nie będzie mieszał w naszym życiu. Chociaż nie spodziewałem się ,że to skończy się to tak tragicznie. Może wreszcie dotarło do niego co zrobił? I miał wyrzuty sumienia? Nie mam pojęcia ale jakiś powód był skoro zdecydował się skończyć ze swoim życiem.  
- Aleks nie żyje? 
- Znaleźli go wczoraj  . Powiesił się – Ula patrzyła na ukochanego smutnymi oczami. Mimo ,że był dla niej okrutny ,kiedyś życzyła by mu śmierci i aby poniósł surową karę za to jak traktował ją i innych. Nie wybaczyła mu tego ,że zabił ich dziecko bo wtedy jeszcze coś do niego czuła. To było tak dawno. Teraz bezgranicznie kochała Marka. On był jej największym szczęściem i dzieci ,które spały na górze.  Przytulił ją do siebie. Trwali tak chwilę w swoich objęciach. 

- Jutro mama zajmie się dziećmi a ciebie zabieram w jedno fajne miejsce.
- Jakie?
- Niespodzianka- odparł uśmiechając się zawadiacko. Dała mu ptyczka w nos i uśmiechnęła się. Po czym przyciągnęła go za koszulkę do siebie wpijając się zachłannie w jego usta. Zarzuciła mu ręce na szyję . Wziął ją na ręce zapomniał o herbatce. Nie słyszeli płaczu więc pewni byli ,że maluchy usnęli.  Zaniósł ją wprost do sypialni gdzie oddali się miłosnym igraszkom.
                                                       *********************
Józef mimo ,że kiedyś chciał odwiedzić Ulę i poznać Dobrzańskiego. Nigdy nie zjawił się w Warszawie. Nie pojechał tam mimo ,że wiele razy nad tym myślał.  Widzieli ją tylko z daleko gdy parę dni temu była na pogrzebie Julii. Stała obok wysokiego mężczyzny na rękach trzymała małe dziecko a jej partner drugie. Nie miał pojęcia czy się zaręczyli. O ślubie nie słyszał a niejednokrotnie natknął się w gazecie na Marka Dobrzańskiego.  Nie miał odwagi  . Czuł wyrzuty sumienia ,że w dzieciństwie traktował ją tak a nie inaczej. I zdał sobie sprawę ,że jest za późno aby naprawiać błędy przeszłości. Magda Za to nie miała żadnych wyrzutów sumienia.  Odkąd Julia trafiła do więzienia nie chciała poruszać tematu córek.  Powtarzała ,że nie ma dzieci. Czego jej mąż kompletnie nie rozumiał.  Dopiero teraz ujrzał jej prawdziwą twarz.   Była pozbawiona wszelkich uczuć. Do wszystkiego podchodziła poważnie. Gdy ją poznał jeszcze umiała żartować ale z wiekiem stawała się coraz gorsza.  Chciała aby Julia była idealną córką. Ula była zupełnie inna i to ją wytrącało z równowagi. Bo chcąc nie chcąc musiała przyznać ,że bardzo przypominała swoją babcie Stanisławę.  Odeszła jednak gdy Ula była bardzo mała. Julia nieco starsza ale nie dużo. 
                              ***********************
- Obudź się śpiochu- zażartował Marek  wchodząc do sypialni. Przeciągnęła się i otworzyła oczy. Usiadła na łóżku.  Postawił przed nią tace z jedzeniem. 


- Śniadanie do łóżka?  Z jakiej to okazji?- zapytała zaciekawiona  spoglądając na niego ukradkiem. Usiadł obok niej na białej pościeli i złożył na jej ustach czuły pocałunek wlewając w niego całe uczucie jakim od dawna ją darzy. Uśmiechnęła się promiennie zachwycona tym co dla niej przygotował.  Boże on jest cudowny. Jak go nie kochać? -przeszło jej przez myśl.
- Jedz skarbie- zachęcił biorąc truskawkę i wkładając jej do ust. Głośne śmiechy wypełniły pomieszczenie ale te romantyczne chwile przerwał dźwięk domofonu. Marek zaczął ubierać szybko spodnie. Był bowiem jeszcze w bokserkach. Na ramiona narzucił niebieską koszulę i poszedł otworzyć drzwi.
- Mamo ale miałaś być o jedenastej – odparł zaskoczony Marek wizytą rodzicielki. 
- Przecież już po jedenastej- słusznie zauważyła cmoknęła syna w policzek . Otworzył szerzej drzwi wpuszczając ją do środka. 
- Ja z Ulą wybieramy się w pewne miejsce. Jesteś pewna ,że poradzisz sobie z dziećmi?
- O to się nie martw.  Na pewno dam sobie radę.  Powiedz tylko czy mają nadal gorączkę?
- Nie. Tej nocy spali już spokojnie. Nie mają już kataru i kaszel też ustępuje.
- To dobrze.

Brunetka ubrała czerwoną sukienkę ,którą jakiś czas temu sobie kupiła. Rozjaśniła też kolor włosów na jasny brąz.  Wczoraj Marek kazał się jej ładnie ubrać. Nie miała pojęcia o co mu chodzi. Żałowała ,że odrzuciła wtedy zaręczyny bo teraz byłby już jej mężem a oni nadal byli tylko parą ,która ma dwójkę dzieci. Marzyła o ślubie. Chociaż ,kiedyś miała inne zdanie na ten temat. Teraz było to jej największe marzenie i liczyła ,że wkrótce się spełni.
Marek usiadł przy stole zastanawiając się czy tym razem wszystko się uda. Nigdy nie chciała rozmawiać o ślubie. A on nie chciał już czekać. Postanowił ,że to ostatni raz. Jeśli teraz się nie zgodzi nie będzie więcej próbował. Pamiętał dzień gdy maluchy mieli dopiero  tydzień. Przygotował kolację ale gdy miał ją zawołać poszedł do sypialni okazało się ,że śpi. Nie chciał jej budzić. Potem wybrali się do restauracji. Dzieci zostały z jego rodzicami.  Jednak w trakcie posiłku zadzwonił jego telefon i musiał wracać do firmy bo Pshemko wpadł w histerię.  A spowodowała to zamieszanie nowa krawcowa ,która uszyła coś nie tak jak miało być.
- Tata- krzyknął Marcinek wyrywając się na rękach Uli ,która właśnie przekroczyła próg kuchni.  Marek wziął malca i posadził go na kolanach.  Helena podała przed chwilą zrobioną kaszkę.  Po chwili Ula karmiła Maję ,która zamiast jeść maczała palce w jedzeniu i kreśliła wzory na stole.  Czasami już nie miała do niej siły bo dziewczynka ostatnio nie bardzo chciała jeść.

- Cześć rodzinko- powiedziała Patrycja zjawiając się niespodziewanie w domu brata i jego dziewczyny. 
- Co ty tam masz?- spytała Ula  gdy jej wzrok zatrzymał się na papierowy torbach ,które trzymała dziewczyna w dłoniach.
- Takie drobiazgi –odparła wzruszając ramionami.  Brunetka wsadziła córeczkę do krzesełka i wzięła od Patrycji torebki. Zajrzała do środka i zauważyła parę pluszaków i nowe ubranka dla Mai i dla Marcinka.
- Ładne. Dziękuję – uściskała ją po czym usiedli przy stole.   W kuchni toczyła się wesoła rozmowa.  Ula podała czekoladowe ciasto . 
                                   ****************
Godzinę później spacerowali po parku pogrążeni w myślach. Tam spotkali  Olszańskiego.  Ten gdy tylko ich ujrzał podszedł do nich.
- Hej stary- przywitał się podał przyjacielowi dłoń i Uli również.
- Cześć
- Co u ciebie? Ostatnio widuje cię tylko w pracy. Nie chodzisz już do klubów ?- zapytał Dobrzański  .
- Nie . Poznałem kogoś.
- O to nowość. Jak jej na imię?
- Sylwia
- Jest wolna?
- Tak. Jest po rozwodzie. Nie ma dzieci- dodał Sebastian
- Nie mówiłeś. Od kiedy się znacie?
- Jakiś miesiąc . Ale myślę ,że coś z tego będzie. Wciąż pamiętam Marcelę. O niej nigdy nie zapomne.
- Wiem ale może czas zacząć od nowa.
- Tak. Chyba tak. Trzymajcie się- rzucił na odchodnym i odszedł w wybranym przed siebie kierunku.
- Może Sebastian wreszcie znalazł swoją miłość- powiedziała cicho Ula przytulając się do ukochanego. Zatrzymał się ujął jej twarz w dłonie i pocałował.
- Jesteś cudowną osobą i bardzo cię kocham. I nie chce aby to zmieniło. Czas na poważne decyzje.
- Ja też kocham cię najbardziej na świecie. Ty i dzieci jesteście dla mnie wszystkim- wyznała drżącym z emocji głosem.  Złożył na jej ustach namiętny pocałunek i zmierzali do parkowej bramy. 



- Kochanie . . .- zaczął wiedział ,że coś jest nie tak. Tylko nie wiedział co.  Przecież jego Rodzice uwielbiali Ulę nawet traktowali ją własną ,, córkę’’ . Ona też ich lubiła i świetnie się z nimi dogadywała. Z Patrycją również ,która czasami wpadała z jakimś prezentem.  Radek i Joanna również ich odwiedzali. Nikola już biegała  i wszędzie było jej pełno.   Maja i Marcin też wszędzie wchodzili  i trudno było ich upilnować. Przez co Ula i Marek musieli mieć oczy dookoła głowy.   Jednak jakoś sobie radzili. Mieli wsparcie od najbliższych.




piątek, 6 listopada 2015

,, Cudza Narzeczona'' 35

Zapraszam na kolejną część. Uwaga rozdział dla osób o mocnych nerwach. Występują też wulgaryzmy.   Mam nadzieję ,że nie zabijecie mnie za to opowiadanie. Zapraszam do czytania i komentowania. Przepraszam moja pomyłka. Arek nie Alex. Diler narkotykowy. Febo nadal jest w więzieniu.  Pozdrawiam :)
,, Cudza Narzeczona’’
Rozdział 35
All we had is gone now
Tell them I was happy
And my heart is broken
All my scars are open
Tell them what I hoped would be
Impossible, impossible!

Wszystko co mieliśmy teraz przepadło
Powiedz im że byłem szczęśliwy
Moje serce jest złamane
Wszystkie moje blizny są otwarte
Powiedz im że wszystko w co wierzyłem było
niemożliwe!, niemożliwe!


Po nieprzespanej nocy wstała z kanapy i spojrzała na wielki bałagan na podłodze. Wszędzie leżały chusteczki i papierki po czekoladkach. Na stoliku stała pusta butelka po czerwonym winie. Przygładziła lekko potargane włosy. Odrzuciła koc wstała ale zakręciło się jej w głowie więc usiadła z powrotem. Przetarła rękoma twarz. Oczy piekły ją od łez.  Czuła jeszcze w sobie procenty.  Niepewnie wstała i udała się do łazienki. Po zimnym prysznicu wypiła butelkę wody mineralnej ,która stała na kredensie w kuchni i udała się na górę.   Weszła cicho do sypialni. Rozejrzała się po pomieszczeniu.  Nikogo w niej nie było. Usiadła na łóżku dotknęła pościeli i przypomniała sobie jak spała w jego ramionach. Przymknęła oczy na chwilę wracając do wspomnień. Wzięła do ręki ramkę z fotografią ,którą sobie zrobili w Zakopanym.  Otworzyła oczy i wtedy jej wzrok padł na walizkę.  Więc to naprawdę koniec? Boże co narobiłam!!! .   Położyła się na lewym boku i zaniosła się spazmatycznym płaczem.  Nie zwróciła nawet uwagi ,że leży po stronie po ,której on zawsze spał.  W końcu zmęczona płaczem zasnęła gdy się obudziła było jasno.  Podniosła się do pozycji siedzącej i rozejrzała się. Nie słyszała też płaczu dzieci. Wystraszona wybiegła z sypialni i pobiegła do pokoju dziecięcego. Dzieci nie było.  Nie było też nigdzie żadnej kartki, wiadomości, nic.  Zaklęła pod nosem.  Do jej oczu znowu napłynął słony płyn. Otarła jej dłonią .   Zeszła na dół i usiadła na dole na schodach.  Usłyszała kroki i podniosła wzrok.
- Marek – wypowiedziała powoli jego imię wstając ze schodów i podchodząc do niego. Zapadła chwila milczenia. Wpatrywali się w swoje oczy. Widziała ból w jego oczach i wiedziała ,że to przez nią. Spuściła głowę.
- Nie masz mi nic do powiedzenia?- spytał cicho
- Proszę nie mów ,że to koniec. 
- Zadzwonił twój .. . Jakiś facet ,który  . . . – nie potrafił się wysłowić. Słowa ugrzęzły mu w gardle. Całą noc nie spał myśląc o tym.  Stał przed nią w czarnej koszuli i granatowych jeansach.  Ona wciąż nie patrzyła na niego. Nie chciała aby zobaczył jej łzy. Chociaż była pewna ,że i tak je widział. Teraz była taka słaba.
- Chodzi ci o Karola?  Nic mnie z nim nie  łączy .
- Nie wierze ci- rzucił chłodno
- Tylko ,że to prawda. Spotkałam się z nim kilka razy ale tylko na kawę. Nie mam pojęcia co sobie ubzdurał. Joanna ostrzegała mnie abym nie zaczyna tej znajomości.  A ja jej nie słuchałam.  Ostatnio dzwonił jakiś facet  i żądał pieniędzy.
- O czym ty mówisz?
-Nie mogę o tym mówić- wyszeptała
- Kolejny raz coś przed mną ukrywasz. Oszukujesz, zdradzasz i pakujesz siebie i mnie w kłopoty. Ja mam dość.  Życie cię kompletnie nic nie nauczyło.  Myślałem ,że się zmieniłaś. Tyle razem przeszliśmy. Ula przecież ty jesteś matką.  A jesteś kompletnie nieodpowiedzialna.  Znam twoją przeszłość. Zaakceptowałem ją bo cię kochałem.  Jednak ty wybrałaś innego.
- Nie wybrałam.  Jeszcze wszystko można naprawić.
- Tu nie ma już co naprawiać.
- Gdzie dzieci?
- W bezpiecznym miejscu.  Zostaną ze mną jeśli sąd tak zdecyduje ale będziesz mogła ich odwiedzać.
- Nie. Proszę nie zabieraj mi ich- rzekła płaczliwym tonem. Miał ochotę ją przytulić ale powstrzymał się.   W jego wnętrzu szalała burza uczuć.  Minął ją zabierając marynarkę i wyszedł z mieszkania. Stała przez chwilę zapatrzona w drzwi. Miała nadzieję ,że zmieni zdanie i wróci.  Tak się jednak nie stało. Oczy się jej zaszkliły . Poczuła ukłucie w sercu i ogarnął ją smutek. Usiadła na schodach  i rozpłakała się.  Siedziała aż w mieszkaniu zapanował mrok. Dopiero teraz docierał do niej sens jego słów.  Zamknęła powieki przywołując wspomnienia. Po kilku godzinach zdała sobie sprawę ,że brakuje jej maluchów i Marka.  Jego głos wciąż odbijał się echem w jej głowie.
 Niespodziewanie otworzyły się drzwi i do środka ktoś wszedł. Słyszała kroki i wiedziała ,że nie należą one do jej byłego chłopaka. Włączyła światło i zadrżała ze strachu. Przed nią stało dwóch mężczyzn wyglądających jak bokserzy. Łysi ubrani na czarno. Jeden z nich miał duży tatuaż na lewym ramieniu .  Złapał ją za rękę ledwo powstrzymała się od krzyku .
- Gdzie jest kasa dziwko?
- Ale. .  .
- Gadaj- warknął drugi posyłając jej wrogie spojrzenie. Była przerażona. Zacisnęła wargi tak mocno ,że w ustach poczuła metaliczny smak . Potrząsnął nią jak szmacianą lalką . Puścił jej ramie  a drugi zamachnął się i uderzył ją w twarz. Krzyknęła z bólu. 
- Kurwa odpowiadaj   jak pytam!!!- wrzasnął  skuliła się siedząc na podłodze . Czuła jak krew pulsuje jej w uszach.  Mężczyzna podszedł do niej i szarpnął ją za włosy wyrywając przy tym kilka. Po policzkach ciepły jej łzy ,które mieszały się z ciepłą czerwoną cieczą.  To jest już koniec.  Oni mnie zabiją. Nigdy już nie zobaczę moim maluszków i Marka.  Gdy tylko o tym pomyślała jej serce przeszył ból.  W jednej chwili żałowała wszystkiego.  Jej rozmyślenia przerywało silne uderzenie w głowę ,które ją oszołomiło  i  straciła przytomność. Mężczyźni po przeszukaniu kilku szuflad uciekają z mieszkania bojąc się ,że ich ktoś w nim zastanie.
                                 *************************
Gdy podniosła powieki nikogo w mieszkaniu już nie było. Rozejrzała się spanikowana. Z trudem podniosła się do pozycji siedzącej. Bolały ją wszystkie mięśnie. Dotknęła ust i na jej rękach pojawiła się krew. Po kilku próbach udało jej się wstać ale czuła szum w uszach i kręciło jej się w głowie. Ból był tak silny ,że nie mogła złapać tchu.
                                                   *******************
Dobrzański całą uwagę próbował skupić na pracy i dzieciach. Mieszkał teraz u rodziców. Od rozstania z Ulą minęło już ponad  pół roku . Nie potrafił o niej zapomnieć. Wielokrotnie wieczorem siadał na łóżku z laptopem i przeglądał ich wspólne zdjęcia. Nie wiedział gdzie jest.  Mieszkanie w ,którym mieszkał poprzednio było puste. Nikt ze znajomych nie miał pojęcia gdzie obecnie przebywa. Tęsknił za nią. Nie mógł znieść tej pustki.  Wybaczył jej .  Spotkał się z Joanną i Radkiem ,którzy wszystko mu opowiedzieli.  Dodatkowo okazało się ,że Aleks kazał uwieść Karolowi Ulę.  Wyszła na jaw ,że nazywa się on Stefan Broński a nie Karol Mikulski. Od kilku miesięcy był poszukiwany przez policje za oszustwa i handel narkotykami.  Marek dowiadując się tego był w szoku.  
  
Czas mijał a Julia nie odzyskiwała przytomności. Matka przychodziła do niej codziennie. Ojciec tylko od czasu do czasu. Ula nie pojawiła się w szpitalu.  Nikt nie wiedział gdzie jest. Ostatni raz była widziana dwa dni po tym jak wyprowadziła się od Dobrzańskiego.   Magda nie traciła nadziei ,że jej córka wybudzi się ze śpiączki. Z ,każdym dniem jej stan zdrowia się pogarszał.  Lekarze nie dawali szansy na to ,że z tego wyjdzie.

Nic nie jedząc wyszedł z domu . Wsiadł do auta i ruszył w kierunku firmy.  Niedługo pokaz ale nie potrafił się na tym skupić.  Elwira złożyła wypowiedzenie i odeszła z pracy.  Nikt za nią nie przepadał.  Większość nawet nie zauważyła jej odejścia.  Niektóre rzeczy stanęły w miejscu od odejścia Uli. Nie miał kto zająć się finansami.  Sebastian wrócił już na stałe do pracy. Tylko to mu pozostało. Nie chciał wracać do bolesnej przeszłości. Teraz również Marek jedynie co miał to pracę i na niej chciał się skupić. 
- Cześć stary- rzekł Olszański  wchodząc do gabinetu przyjaciela.
- Hej. Co cię sprowadza?
- A tak pogadać chciałem.
- Ja już nie daje rady.  Nie potrafie tak żyć.  Potrzebuje jej bo bez niej to. ..- żalił się Marek siedząc za biurkiem i patrząc na drzwi jakby mając nadzieję ,że ona się w nich pojawi.
- Rozumiem. Ja też nie umiem bez . .. ale nie chce wracać do przeszłości. Może wybierzemy się dziś na drinka?
-  Oszalałeś? Nie będę pił. To nie sprawi ,że o niej zapomne. Jestem ojcem i musze być odpowiedzialny.
- Zapomnij tak jak ja się staram o mojej byłej.  Nie warto wspominać przeszłości. To co było minęło i nie wróci. Pogódź się z tym. Czasu nie da się cofnąć. Nie da się powtórzyć tego co było.
- Seba ty nie rozumiesz. Mówisz o Uli jakby umarła.  I wątpię abyś wiedział co znaczy kochać.  Nie móc jeść ,spać a przed oczami mając ciągle obraz ukochanej. Wszędzie ją widze. To jest jakaś obsesja.  A Majka ma jej oczy i uśmiech.

- Policja nadal nic nie wie?
- Nie. Jak kamień w wodę. Nikt nic nie wie. Ludzie nie znikają tak po prostu.  I jeszcze na wolności są ci. . .
- Kto?- zainteresował się Olszański
- Dilerzy ponoć znają Aleksa. 
- I myślisz . . .
- Przeszkadzam?- spytała Helena trzymając na rękach chłopczyka. Dziewczynka siedziała w wózku.
- No coś ty- uśmiechnął się i wziął synka na ręce.  Sebastian wyszedł.  Zajął miejsce na kremowej kanapie mały wkładał do buzi gryzak. Pocałował go w czoło i spojrzał na matkę.
- Wiem ,że to trudne ale może tak miało być? Powinieneś zacząć żyć. Wyglądasz jak własny cień. Martwię się o ciebie.
- Nie potrzebnie. 
- Przyszłam bo muszę jechać teraz do fundacji i nie miałam z kim ich zostawić. Wiem ,że masz sporo pracy.
- Mamo. . . praca nie jest najważniejsza.  Tylko oni sprawiają ,że nam po co żyć- wyszeptał z bólem w głosie.  Tak bardzo za nią tęsknił. Nie widział jej od dnia ich rozstania.  Wtedy nie potrafił inaczej. Był na nią zły.  Wierzył ,że  uczucie pustki ,kiedyś minie. Chciał być szczęśliwy ale  długie miesiące bez niej uświadomiły go ,że albo ona albo żadna. Jego serce należało tylko do niej.  I nic nie było wstanie tego zmienić.  Matka pożegnała się i  poszła.  Włożył Marcinka do wózka.
- Tata- powiedział malec.
- Tak.  Tatuś cię bardzo kocha. I ciebie też perełko- zwrócił się do dziewczynki ,która nagle zaczęła marudzić. Podał jej smoka.  Szkoda tylko ,że nie znacie mamusi- pomyślał.   Gdy patrzył na swoją małą córeczkę widział Ulę. Jej niebieskie oczy.  Chłopczyk przypominał bardziej jego.  Miał tak samo szare oczy .Oboje mieli czarne włosy i dołeczki w policzkach.

- Wiedziałam ,że cię tu znajdę – rzekła wysoka brunetka zmierzająca w kierunku ławki na ,której siedział Dobrzański.
- Skąd niby?- zapytał oschle wstając z ławki i podchodząc do niej. Dzieci spały w wózku.
- Domyśliłam  się.  Masz dziś czas?
- Paulina . . . nie wiem w co grasz ale ja w to nie wchodze.
- Nadal kochasz tą szmatę?
- Zabraniam ci tak o niej mówić- wycedził przez zęby.  W jego spojrzeniu był taki gniew i dziki blask ,że się wystraszyła. 
- Jeśli zabawa w tatuśka ci opowiada . . .
- Idź stąd- powiedział chłodno wziął wózek i ruszył parkową alejką.  Zacisnęła dłonie ze złości i udała się w kierunku firmy. Nie mogła znieść  ,że kolejny raz dał jej kosza. Dzięki niemu chciała odzyskać udziały ,które stracił  jej brat. Gdybym została żoną Marka miałabym całość a potem bym rozwiodła się a on został by goły- zaśmiała się do swoich myśli.

It's like I can't breathe
It's like I can't see anything
Nothing but you
I'm addicted to you
It's like I can't think
Without you interrupting me
In my thoughts, in my dreams
You've taken over me
It's like I'm not me
To tak, jakbym nie mogła oddychać
To tak, jakbym nie była w stanie ujrzeć niczego
Niczego prócz ciebie
Jestem od ciebie uzależniona
To tak, jakbym nie mogła myśleć
Bez ciebie przerywającego mi
W moich myślach, w moich snach
Zawładnąłeś mną
To tak, jakbym nie była sobą

Siedziała na zimnej pościeli i patrzyła w okno.  Nie czuła się dobrze. Wszystko ją bolało . W pomieszczeniu śmierdziało pleśnią. Nie pamiętała jak tu się znalazła.  Próbowała sobie coś przypomnieć.  Wiedziała ,że poszła do sklepu I szła przez park  a gdy wyszła ktoś złapał ją za ramię . Odwróciła się i zobaczyła Arka patrzącego na nią z wściekłością. Chciała uciec ale przycisnął jej rękę z chusteczką po czym poczuła się senna. Obudziła się w tym pomieszczeniu .  Wszystko było zamknięte. Nie było drogi ucieczki. Okno pokazywało widok na ciemny las. Padał deszcz.  Spojrzała na swoje ubranie ,które było brudne od ziemi i poszarpane.   Z ,każdym dniem traciła nadzieję ,że wróci do domu żywa.  Miała liczne rany na ciele. Było jej zimno. 
,, W życia wędrówce ,na pole czasu,
Straciliśmy z oczu szklak niemylnej drogi
W głębi ciemnego znalazłam się lasu’’.

Wstała pomału i podeszła do stolika. Jeszcze wczoraj leżała na nim komórka. Dziś zauważyła ,że jej nie ma.  Oparła się o zimną ścianę i zjechała po niej placami w dół. Ukryła twarz w dłoniach. Podłoga była zimna i brudna. Wszędzie był kusz i unosił się nieprzyjemny zapach dawno niewietrzonego miejsca.  
- Czego ryczysz-syknął przez zaciśnięte zęby Arek wchodząc do pomieszczenia. Położył na stole dwie bułki i butelkę wody. Podszedł do niej i potrząsnął nią. Nie miała siły się bronić.  Ledwo trzymała się na nogach.  Kazał jej odpowiedzieć ale milczała.  Była tak przerażona ,że nie była w stanie wykrztusić ani słowa.  Uderzył ją w twarz. Złapał za włosy i pociągnął w stronę łóżka. Popchnął ją na łóżko.  W jej oczach był strach a serce podchodziło do gardła.  Błagam nie – wykrztusiła zdławionym głosem.  Podniósł rękę i  uderzył ją po raz kolejny w twarz.
- Powiedz gdzie kasa bo nie wyjdziesz stąd żywa.
- Nie rób mi krzywdy!!!- krzyknęła ze łzami w oczach.
- Zamknij się!!!- warknął  i przeszył ją takim spojrzeniem ,że aż zadrżała.   Podszedł do niej i zdarł z niej sukienkę.  Okryła się kołdrą. Gdybym mogła stąd uciec dawno byłabym przy Marku. On jest moim życiem. Tylko przy nim byłabym bezpieczna. Jaka byłam głupia .  Teraz zrobiłabym wszystko aby go zobaczyć i dzieci. Wyrwał ją z jej rąk komorkę i uderzył kilkakrotnie.   Straciła przytomność. Nie przejął się tym.
                                      *********************************

Brunet usiłował skupić się na pracy ale nie wychodziło mu.  Już trzeci raz czytał to samo.  Wstał od biurka i podszedł do okna. Spojrzał na szarość za oknem. Mijał  już ósmy miesiąc odkąd widział ją po raz ostatni.  Wciąż słyszał jej głos. Często budził się i wydawało mu się ,że ją widzi. Przyjaciele poważnie zaczęli się o niego martwić. Dzieciom starał się poświęcać jak najwięcej czasu.  Niedługo święta. Nie chciał spędzać ich bez niej. Maluchy powoli zaczynały chodzić. Wszystko ich interesowało. Bał się ,że rodzice nie dadzą sobie rady z nimi gdy zaczną wszędzie wchodzić. Gdy był w domu były pod jego opieką.  Ale musiał też pracować.
- Cześć- rzekł smutny Radek.  Joanna stała obok niego. Miała łzy w oczach. Przyszli bez Nikoli ,która była bardzo żywym dzieckiem.  Dobrzański spojrzał na nich zaniepokojony.
- Co się stało?
- Ula . . .- wykrztusiła Joanna po czym rozpłakała się jeszcze bardziej.  Mąż gładził ją uspokajająco po plecach.
- Wiecie gdzie jest? Znaleźliście ją?- spytał Marek ale oni pokręcili głowami. Kobieta wzięła głęboki oddech i spojrzała na bruneta.
- Ula nie żyje – wyrzuciła z siebie jednym tchem próbując zapanować nad kolejną fala łez.  Mężczyzna czuł jakby świat się zatrzymał. Miał wrażenie ,że brakuje mu tchu. Podszedł do biurka i  usiadł na  fotelu bojąc się ,że upadnie.
 Po chwili ukrył twarz w dłoniach a po jego policzkach zaczęły płynąć łzy. 












poniedziałek, 2 listopada 2015

,, Cudza narzeczona'' 34

Zapraszam na długo wyczekiwaną cześć Cudzej. Nie uduście mnie za ten rozdział. I za końcówkę . Więcej wyjaśni się w kolejnym rozdziale.  Czytasz= komentujesz. Ps. Ula wpadła w poważne tarapaty . Więcej nic nie zdradzę. Pozdrawiam :) 

,, Cudza Narzeczona’’
Rozdział 34

,, You are the flame In my heart
You light my way In the dark
You are the ultimate star’’
Jesteś płomieniem w moim sercu
Zapalisz moją drogę w ciemności
Jesteś największą gwiazdą’’

Kobieta włożyła dzieci do łóżeczka i przyglądała się jak śpią.  Uśmiechnęła się na wspomnienie jak Marek po raz pierwszy wprowadził ją do tego pokoiku.  Wszędzie pełno zabawek ,kolorowe mebelki . Jedna część pokoju różowa a druga niebieska . Dwa białe łóżeczka ,które stały obok siebie. Jednak teraz położyła maluszków do jednego łóżeczka.  Pamiętała też chrzest gdy denerwowała się , że Patrycja nie zdąży ze swoim narzeczonym. Dobrzańscy uważali ,że to za wcześnie . Czekali na ślub Marka z Ulą. Ale nawet o zaręczynach nie słyszeli. Za to ich córka nosiła na palcu już pierścionek zaręczynowy. Ula wybrała ich na chrzestnych dla Mai.  A Marek  dla Marcinka wybrał jakieś kuzyna z żoną. Wszystko się udało mimo zimowej pogody.  Akurat przypadało wtedy Boże Narodzenie ,które spędzili w gronie rodzinnym . Dzieląc się opłatkiem  i śpiewając kolędy.  Ula zazdrościła Patrycji pierścionka. Chciałaby też dostać i założyć białą suknie ale Marek od czasu gdy urodziły się bliźnięta nie wspomniał o ślubie. Sama bała się poruszać ten temat. Helena wciąż ją o to pytała a ona już nie wiedziała co mówić.  Nawet nie zauważyła ,kiedy po jej policzkach zaczęły płynąć łzy. A może on już nie chce aby była jego żoną?



Wszedł cicho do pokoju. Pochylona nad łóżeczkiem nie zauważyła nawet ,że ktoś przyszedł . Podniosła wzrok i ujrzała Marka. Bez słowa podszedł do niej i ją przytulił.  Myślał ,że płacze dlatego ,że Julia jest w ciężkim stanie.  Nie znał jednak prawdy ,że powód jest nieco inny.
- Czyli już wiesz- powiedział cicho
- Co wiem?- zapytała odsuwając  się nagle i patrząc głęboko w jego oczy. Jej lśniły od łez.  Nie rozumiała co on ma na myśli.
- Aleks spotkał na stołówce Julię i rzucił się na nią.
- Jak to rzucił?
- Dzwoniła wczoraj  twoja matka chcąc abyś odwiedziła Julię w szpitalu.
- W życiu. Ona na to nie zasługuje . Nie będę jej odwiedzać- rzuciła przyciszonym głosem aby nie obudzić dzieci.  Kilka minut później siedzieli przy filiżance kawy i maślanych ciastkach.
- Wiem. Ja nie chce abyś tam szła. Tylko myślałem ,że już o tym wiesz
- Nie wiedziałam
- Jest w bardzo ciężkim stanie .
- Przeżyje?- spytała smutno
- Nie wiem
Dwie godziny później biegała w szarym dresie z Joanną po parku. Zaczęła biegać po świętach bo zdecydowała ,że musi wrócić do poprzedniej wagi. Tej z przed ciąży. Bieganie pomagało jej chociaż na moment wyciszyć umysł. Nie myśleć o problemach ,przeszłości.  Teraz gdy Marek powiedział jej o Julii.  Ponownie zanurzyła się w przeszłości. Przed oczami miała wszystkie chwile. Wieczory gdy siedzieli na kanapie z popcornem i zakryła oczy bo bała się horrorów . Za to jej siostra uwielbiała historię z dreszczykiem. Straszne opowieści ,książki i filmy ale dopiero gdy miała szesnaście lat. Za to Ula jako wtedy trzynastolatka nie lubiła takich filmów. Do dziś ich nie oglądała. Życie z Aleksem stało się piekłem to jej wystarczyło.  I dwa tygodnie po wyjściu ze szpitala poszła na zakupy. Czuła się nieswojo. Nie umiała tego uzasadnić.  Poszła do łazienki poprawić makijaż.  Kupiła kilka rzeczy i stała w kolejce. Gdy wyszła ze sklepu zatrzymała ją policja. Znaleźli przy narkotyki. Było tego niewiele.  Dobrzański od razu pojechał do aresztu. Nie wiedziała jak kilka godzin później dał im płytę z monitoringu ze sklepu. Na ,którym widać było ,kto podrzucił jej narkotyki.  Po obejrzeniu nagrania została wypuszczona do domu. 
- Ula ? ty mnie słuchasz?- spytała przyjaciółka zatrzymując się i stając w lekkim rozkroku  stawiając nogę na ławce rozciągając się.  Ula gwałtownie łapała powietrze. Zamiast rozgrzewki zaczęła od razu od sprintu wyprzedzając Aśkę ,która biegała już dłużej niż ona i zdecydowanie była w lepszej formie.  Przystanęła przy ławce ocierając chusteczką pot z czoła.  
- Nie . Mówiłaś coś?- odparła zachrypniętym głosem.  Zaschło jej w gardle od tego biegania.   Kobieta rzuciła jej butelkę z wodą mineralną. Ta upiła kilka łyków i spojrzała na nią.
- Pytałam jak układa ci się z Markiem – rzuciła Joanna a ta spuściła głowę i patrzyła na ścieżkę na ,której stała.
- Jest dobrze ale... – przerwała szukając odpowiednich słów. Nikt nie wiedział co tak naprawdę czuła. Nie zdradzała się ze swoimi uczuciami.
- Macie kryzys?- dopytywała przyjaciółka opadając na ławkę i patrząc uważnie na brunetkę. Ta podniosła wzrok w jej oczach był jakiś smutek .
- Ja nie chce być już dłużej jego dziewczyną- wyrzuciła jednym tchem.
- Co? Nie kochasz go? Macie przecież dzieci  i.. .
- Asia to nie o to chodzi. Kocham. Nawet bardzo ale ja chce być dla niego kimś więcej. Wcześniej tak marzył abym była jego żoną a teraz nie porusza tego tematu. Nie rozmawiamy w ogóle o swojej przyszłości.  Nadal jest czuły ,troskliwy i lubi mnie zaskakiwać ale wstając po kilka razy w nocy. Nie mam siły już na seks.
- Nie sypiacie ze sobą?- zapytała zaskoczona kobieta
- Ciszej- syknęła Ula zła ,że ta mówi o tym głośno w parku.   Joanna potarła nerwowo ramiona bo zrobiło się jej zimno. Ula też poczuła chłód przenikający przez jej ciało ale nie chciała jeszcze wracać do domu.
- Ja z Radkiem też na początku tak mieliśmy. Byliśmy zmęczeni ale gdy Nika trochę podrosła i lepiej spała wszystko wróciło do normy. Porozmawiaj z nim. Może on się boi ,że ty nie chcesz w końcu wcześniej kilka razy próbował już rozmawiać z tobą o tym. Nawet się oświadczył.
- Tak wiem. Może masz rację. Boję się ,że jemu już tak na mnie nie zależy.
- Gdyby mu nie zależało nie byłby z tobą. A on cię kocha.
Cieplak rozważała to co powiedziała jej przyjaciółka . Ruszyła dalej przed siebie. Biegli obok siebie ale żadna z nich się nic ni powiedziała. Zimne powietrze coraz bardziej im doskwierało. Joanna nie chciała zostawiać przyjaciół ki w takim stanie. Widziała ,że nie jest z nią do końca dobrze.  Ula już całkiem sporo schudła. Nie jadła też słodyczy.  Markowi powiedziała ,że przeszła na dietę bo chce jak najszybciej wrócić do dawnej formy bo się sobie nie podoba. Chociaż on zapewniał ją ,że kocha ją taką jaka jest.  Wierzyła ,że mówi prawdę ale robiła to dla siebie. Nie akceptowała swojej wagi. 
- Cześć- rzucił mężczyzna z kapturem na głowie . Zaskoczona spojrzała na Joannę ,która wzruszyła tylko ramionami i pobiegły dalej.  Przyjaciółka poszła do sklepu   po gumę do żucia a Ula usiadła na ławce. Mężczyzna z kapturem ,który kwadrans temu widziała w parku zajął miejsce obok niej. Zdjął kaptur i spojrzał na nią.  Miała włosy związane w luźny kucyk ,szary dres i białą opaskę z materiału na lewej ręce .  
-  Karol Mikulski  po prostu Karol - powiedział szatyn wyciągając w kierunku kobiety spojrzała na niego i niepewnie uścisnęła dłoń.
- Urszula Cieplak  - dodała po chwili . Cały czas myślała o tym czego dowiedziała się dziś rano.  Nie wracała uwagi ,że Karol coś do niej mówi.
-Cieplak? Czy ty nie byłaś narzeczoną Aleksa?
- Niestety tak. Ale to było dawno i lepiej nie rozmawiajmy o tym.  To ze mną rozmawiałeś przez telefon.
- Tak teraz sobie przypominam.  Tylko ,że w mieszkaniu Febo nikt nie mieszka
-  Wiem o tym. - odparła niepewnie myślami wracając ponownie do przeszłości.  Zdziwiła się tylko skąd ten prawnik wie ,że była narzeczoną Aleksa. Czy to on powiedział mu o tym?
- Jesteś  sama?
- Tak- odparła w ogóle nie słuchając go. Niecierpliwiła się bo Joanna długo nie wracała.
- Widziałem cię już kilka razy . Zawsze biegasz z tą drugą dziewczyną . Chyba mieszkasz tu od niedawna bo wcześniej . . .
- Mieszkam tu już długo ale dopiero od niedawna biegam . Zaczęła po świętach wcześniej nie interesował mnie jogging.
- Ja biegam kilka lat. To mnie odpręża. Wtedy mogę na spokojnie pomyśleć.  I uciec na chwile od protokołów, rozpraw i klientów. Sprawy są różne tak i ludzie.
- Jesteś prawnikiem?
- Adwokatem pracuje w kancelarii .   A ty? Czym się zajmujesz?
- Byłam modelką ale z wykształcenia jestem ekonomistką. Pracuję w firmie jako dyrektor finansowy.

- Dzień Dobry- powiedziała niepewnie Joanna zdziwiona ,że zastała przyjaciółkę rozmawiającą z jakimś facetem.  
- Karol Mikulski – przedstawił się wyciągnął dłoń. Ale Asia spojrzała przeszywającym wzrokiem na Ulę aż ta skurczyła się w sobie.
- Jak będziesz chciała porozmawiać to zadzwoń- Powiedział i odszedł w wybranym przed siebie kierunku.  Joanna nie odzywała się do niej . Gdy wysiadły z auta   Ula chciała wejść już do domu ale ta ją zatrzymała łapiąc delikatnie za ramie.
- Ula co ty wyprawiasz?  Umawiasz się z jakimś obcym facetem?- zapytała oburzona patrząc na nią oskarżycielsko.
- Nie umówiłam . I nie obcy bo nie pierwszy raz go widzę.
- Jak to ?
- Rozmawialiśmy już wcześniej .  Tylko on w tym stroju mnie nie poznał. Dopiero gdy się przedstawiłam.
- O czym rozmawialiście?
- O Aleksie i jego pracy .
- Chyba nie zamierzasz iść na tą kawę?
- Dlaczego nie? Przecież nie robię nic złego.
- Pamiętaj ,że masz dzieci i Marka
- Właśnie mi o tym przypominasz.  Kocham Maję i Marcina ale czasem też potrzebuję gdzieś wyjść. Nie mogę siedzieć tylko w domu.
- Nie podoba mi się ten facet- dodała chłodno szatynka i spojrzała na zegarek na nadgarstku.
- Tylko nic nie mów Markowi – szepnęła cicho Ula
- O czym ma nie mówić?- spytał wychodząc przed dom spojrzał na nich zaskoczony.  Asia pomachała im i wsiadła do samochodu.
- Nic takiego – skłamała Ula nie chciała aby był zazdrosny o jakieś znajomego.   Zauważył ,że coś przed nim ukrywa ale nie miał odwagi zapytać jej wprost. Bał się ,że się pokłócą. Ostatnio często gdy o coś pytał przerywała mu wpół zdania.  Coraz częściej wychodziła. Ufał jej ale miał wrażenie ,że ona  nie mówi mu wszystkiego.
- Dzieci śpią?
- Tak.  Przebrałem Maję bo miała mokre śpiochy.
- To dobrze- dodała bez entuzjazmu
- Może coś zjemy? Albo zadzwonię do mamy i wybierzemy się gdzieś?
- Nie!!!- krzyknęła  odsunął się od niej zaskoczony jej reakcją. – Przepraszam  - dodała już ciszej.
- Myślałem ,że spędzimy trochę czasu razem.
- Jestem zmęczona. Idę wziąć prysznic . Może wieczorem  obejrzymy jakiś film.
- Ok. Ula?
- Tak?- spytała odwracając się bo zmierzała już w kierunku łazienki. Podeszła do niego . Gdy spojrzał w jej oczy nie zobaczył w nich tego co chciał zobaczyć. Widział tylko lekką złość i pustkę.  Może ona ukrywa uczucia? Albo mnie już nie kocha?
- Mam wrażenie ,że . . . oddalamy się od siebie . Częściej wychodzisz z przyjaciółką niż ze mną.
- Lubię biegać. Chce wrócić do dawnej formy.
- Rozumiem. Tylko co to ma wspólnego ze mną? Z nami?
- Dobrze wiesz ,że są teraz dzieci. Jest inaczej i ja nie potrafię . Chyba nie mogę z tobą już być.
- Dlaczego?
- Jestem beznadziejna
- To nieprawda- zaprzeczył chciał ją przytulić ale odsunęła się.

- Śmierdzę i muszę wziąć prysznic- odparła znikając za drzwiami łazienki. Nie powiedziała mu ,że jakiś czas temu w areszcie odwiedziła Julię .  Przypadkowo spotkała tam matkę. Doszło między nimi do kłótni. Nie chciała tego wspominać.  Karola poznała w centrum handlowym gdy robiła zakupy.  Czasem rozmawiali. Była też ,kiedyś z nim na kawie. Nie uważała tego za coś złego. Wymienili się numerami telefonów. Jednak dopiero dzisiaj zdradził jej ,że jest adwokatem. Wcześniej rozmawiali na luźne tematy. Ona też nie mówiła ,że była modelką. Nie wspominała też o dzieciach . Nie powiedziała ,że jest z Markiem. Ona nie pytała go czy jest sam.  Nie widziała obrączki na jego palcu.  Dobrzański o niczym nie miał pojęcia.   Od ostatniej rozmowy minęły trzy miesiące. Oni mijali się coraz bardziej. Ula coraz częściej wychodziła z domu. Mówiła ,że jedzie do przyjaciółki ale to nie była prawda. Często spotykała się z Karolem ale byli tylko przyjaciółmi. Nie wiedziała tylko ,że Mikulski się w niej zakochał i miał nadzieje na coś więcej.
 Pewnego dnia podczas gdy ona brała kąpiel zadzwonił jej telefon ,który zostawiła w salonie na stoliku. Brunet nie patrząc na wyświetlacz z lekkim wahaniem odebrał.
- Cześć . Dzwonię aby spytać czy wybierzesz się ze mną do teatru ? Mam właśnie dwa bilety na film akcji a potem możemy iść na jakąś kolację. Znam bardzo dobrą i jest niedaleko. O której mam po ciebie przyjechać. Kochanie  . . . Ula jesteś tam?
- Nie. Mówi Marek jej chłopak
- Ula mówiła ,że nie ma chłopaka
- To zapewne nie wiem pan ,że mamy dwójkę dzieci?
- Nie. Do widzenia- odparł pospiesznie Karol i rozłączył się.  Dobrzański zły rzucił telefonem aż się rozpadł. Podszedł do okna i zaciskając dłonie na parapecie patrzył na miasto.  Po chwili w salonie zjawiła się Ula z ręcznikiem na głowie.
- Marek?- spytała cicho
- To koniec. Nie chce cię znać  – rzucił chłodno i wyszedł z salonu nawet na nią nie patrząc.  Usiadła na podłodze opierając się o kanapę i rozpłakała się.