Strona Główna

sobota, 5 stycznia 2019

,,Gorzka prawda'' Miniaturka 2/2 ( Singielka)



Natalia długo się uspokajała w ramionach Elki. W końcu z bezradnością i z zaczerwionymi oczami spojrzała na nią. Blondynka podała jej paczkę chusteczek i zaprowadziła do kuchni. Mikołaj bez słowa podał jej kubek z herbatą i odsunął krzesło ,żeby usiadła. Zachowywała się jak manekin. Zupełnie się wyłączyła patrząc na nich pustym wzrokiem.
Tomasz niepokoił się o żonę ,gdy nie odebrała. Praca w plenerze mu bardzo odpowiadała ,bo w redakcji dziś na niczym nie potrafił się skupić.
Ela na czternastą miała wizytę u ginekologa trochę była spięta ,bo to pierwsze badanie USG. Parę dni temu test ciążowy pokazał dwie kreski. Cieszyła się ,lecz zachowała to w sekrecie. Przed Tomkiem niestety nie udało się ukryć. Znalazł na umywalce zostawiony test i dowiedział się prawdy. Elka w roztargnieniu i z tej radości zapomniała go wyrzucić.
- Zrobić ci coś do jedzenia?- spytała z troską.- Boję się zostawić cię samą. Co ty zamierzałaś zrobić?
- Zasnąć. Nie śnić ,nie cierpieć ,nie wylewać łez. Nic nie czuć- mówiła z obojętnością. Jej słowa sprawiły ,że Ela pobladła przytrzymała się blatu. Suszyński usadowił ją na krześle podając jej szklankę wody. Natalia nie drgnęła. W jej oczach był dziwny spokój i rezygnacja.
- Co znaczy zasnąć, nie obudzić? – patrzył na nią natarczywie. Poczuła się nieswojo.- Umrzeć?
- Żyjąc zmagam się z przeszłością.
- Każdy się z nią zmaga- słusznie zauważył.- Mając amnezję tracić część wspomnień ,ale ten brak nie sprawia ,że nie masz przeszłości tylko jej po prostu nie pamiętasz. Osoby z bliskiego otoczenia i tak będą pamiętać cię sprzed wypadku. Nie masz na to wpływu. Rozumiesz o czym mówię?
- Pragnęłam zatrzeć wspomnienia i żyć normalnie. Mikołaj może ja sama jestem sobie winna?
- Nieprawda. On cię zgwałcił ,a nikt nie ma prawa zmuszać kogoś do odbywania stosunku wbrew jego woli i może jestem łajdakiem ,w końcu też kiedyś wykorzystywałem kobiety, zraniłem twoją siostrę, rozpadł się mój związek z Sylwią i idealny nie jestem ,ale do czegoś takiego bym się nigdy nie posunął.
- Popieprzone to wszystko- stwierdziła Natalia.- Nie wiem dlaczego ci wierzę.
- I ja też. Masz na swoim koncie sporo ,ale o coś takiego bym cię nie oskarżyła- do rozmowy włączyła się Elka odzyskawszy naturalne kolory na twarzy.
- Dobrze się czujesz?
- Dobrze. Pierwszy i ostatni trymestr jest najgorszy. Przechodziłam to z Krzysiem.
- Jesteś w ciąży?-  oczy Natalii rozszerzają się ze zdumienia. Niespodziewanie mruży oczy i zaczyna krzyczeć z bólu.
- Spokojnie- wzięła oddech.- Zaraz przejdzie. Miałam już tak.
- Co znaczy miałam? I nic mi nie powiedziałaś?- zapytała oskarżycielsko Elka.- Natalia, o czym ty mi nie mówisz? Ta gorączka to nie jest w wyniku grypy ,prawda?
- Nic ci nie powiem- odburknęła i poszła do pokoju.
Mikołaj zakłopotany tą dziwną reakcją Natalii i napiętą relacją między siostrami postanowił nie dać się zbyć i dowiedzieć czegoś więcej.
- Zostaw ją. Przejdzie jej. Czasami zachowuje się jak nastolatka- odradzała Mikołajowi zajrzenie do młodszej siostry.- Próbowałam z nią rozmawiać ,ale zamyka się w sobie. Ma problem ,lecz mi się nie zwierza- przyznała smutno.
- Mimo wszystko spróbuję- odrzekł Suszyński.- W końcu jestem w tym dobry.
- W czym? W ciągnięciu ludzi za język i zmuszaniu ich do wynurzeń?
- Wiem jak z nimi rozmawiać. W końcu na tym też polega zawód dziennikarza. Musi być zawsze tam gdzie dzieje się coś interesującego i to opisać.
- W rzeczy samej. Rozmawiać z wpływowymi ludźmi ,słuchać o dramatach i zawsze wiedzieć ,kiedy ugryźć się w język. Nie mam ci za złe ,że chcesz pomóc Nati i wyciągnąć coś z niej ,ale boję się ,że bardziej się odseparuje od wszystkich i ty ją zranisz. Jest taka wrażliwa po tym co ją spotkało. Źle reaguje na dotyk.
- Dam radę. Nie przejmuj się tak. Tylko z nią porozmawiam nie obiecuję  poprawy jej samopoczucia. Nie mam na to wpływu.
- Wiele chciało jej pomóc i…
Mikołaj położył dłoń na jej ramieniu. Rozumiał Elki obawy. Górska zadzwoniła do męża pytając czy może przyjechać i uzgodniła z nim  kto  dziś i zawozi do babci małego, a potem odbiera.
                                                 💝💝💝💝


- Puk, puk można?- ujrzała w drzwiach sylwetkę Mikołaja.
- Jeśli musisz- burknęła.
- Dzięki za miłe zaproszenie- skwitował.- A tak serio dlaczego się tu zaszyłaś?
- Elka jest w ciąży.
- Nie widzę związku- przysiadł na fotelu.- Nie ciesz…
- Nie!
- Natalia teraz to musisz mi powiedzieć o co chodzi- stwierdził patrząc na kołdrę. Wychyliła lekko głowę i spojrzała na niego.- Elka może ,a ja nie.
- Co? Co Elka może?
Ułożyła dłonie na pościeli w kolorze miodu wielokwiatowego. Usiadła opierając się o wezgłowie łóżka. Milczała dobre parę minut. Przypatrzył się jej zachodząc w głowę o co może jej chodzić.
- Nie możesz mieć dzieci?- odważył się zapytać i usiadł na łóżku bawiąc się skrawkiem kołdry.- Natalia...Nati.
- W życiu  różnie bywa- odparła wymijająco.
- Nie należy tracić nadziei.  Zostaniesz jeszcze mamą jestem tego pewien skoro tak ci na tym zależy. Zobaczysz wszystko się ułoży.
- Nie w tym rzecz. Ja wciąż pamiętam ,co wtedy się wydarzyło. Wiesz ciebie słabo sobie przypominam z tamtego okresu ,ale widocznie tak miało być. Może mieliśmy poznać się na nowo ,bo wydajesz się jedyną normalną osobą z którą tak dobrze mi się rozmawia.
- W przeszłości woleliśmy schodzić sobie z drogi.
- Uważasz to za błąd?
- Wcale nie. W tamtym okresie byłem skończonym sukinsynem i nie nadawałem się zarówno na przyjaciela jak i chłopaka. Pewnie gdybyś w tamtym okresie była na miejscu ,którejkolwiek z tych kobiet...
- Znudziłabym ci się po paru nocach lub miesiącach ,zgadłam?
- Przykro mi ,ale tak. Nie żyję już jak kiedyś i skończyłem z przelotnymi związkami. One mnie już nie interesują.
- Nie wiem czemu ,ale wierzę w twoją szczerość. To dobrze Mikołaj ,że zrozumiałeś swoje błędy. Ał.
- Co ci jest? Natalia?
Niespodziewanie jej twarz wykrzywił grymas. Po policzkach poleciały łzy.
Ambulans zjawił się po kilkunastu minutach po zgłoszeniu. Przyjęli zgłoszenie od dziennikarza. Pokrótce streścił im co się wydarzyło. Zabrali ją na ostry dyżur. Niestety potrzebna była interwencja chirurgiczna. Wyglądało groźnie. O trzeciej nad ranem wysłał Elkę z Tomkiem do domu w końcu musi się oszczędzać , bo jest w ciąży ,a w poprzedniej sporo chorowała.
Diagnoza sprawiła ,iż Sława prawie upadła ,gdy ją usłyszała. Elka płakała ,a Mikołaj siedział na krześle na korytarzu przetrawiając te informacje. W sumie nie powinno go to obchodzić . Nie był jej chłopakiem. Nie byli jakoś ze sobą związani ani spokrewnieni ,ale coś zatrzymało go w szpitalu. Chciał ujrzeć ją po operacji.
Leczenie miało potrwać kilka tygodni bądź miesięcy. Natalia załamana wypraszała wszystkich z sali. Na Mikołaja nie miała siły. Jego upartość ,przekonanie ,że do niej dotrze była nie do przebicia. Odpuszczała czekając ,aż znudzi się mu przychodzenie tu codziennie.Chociaż czasami łapała się na tym ,że wcale nie chce ,żeby zrezygnował z odwiedzania jej. Lubiła go słuchać,polubiła jego poczucie humoru,opowieści o podróżach i rodzicach ,z którymi nie utrzymywał kontaktu.  
                                                    &&&
Elka konsultowała wszystko z lekarzem. Dopytywała o leczenie, postępy, rokowania i o operację ,którą zaplanowano ze względu na pogarszający się stan kobiety. Górska ciężko znosiła informacje dotyczące zdrowia jej siostry. Sama zmagała się z problemami ciążowymi i cukrzycą ,co uprzykrzało jej bardzo życie. Tomek pilnował ,aby nie zjadała nieodpowiednich produktów, szczególnie tych zawierających cukier.
- Kochanie, Nati to silna babka wyjdzie z tego- pocieszał ją Tomek.
- Oj nie wiem. Raka nie należy bagatelizować. Rak jelit to poważna sprawa. Nie pytałam lekarza ,ale wydaję mi się ,że jeśli guz  nie przestanie rosnąć…
- Chemia wyniszczy jej organizm może także wpłynąć na płodność.
Istnieje ryzyko ,że nigdy nie urodzi dziecka ,a dla niej to koniec świata. Zawsze chciała je mieć tylko  nie z facetami  ,z którymi była.
- My  na szczęście nie musieliśmy długo starać się o rodzeństwo dla naszego synka- rzekł fotograf.-  Ale nie pamiętasz jak twoja koleżanka z liceum opowiadała ,że biegali po lekarzach i nie dawali im zbyt wielkich nadziei? A mają słodkie bliźniaki chłopca i dziewczynkę? Eluś trzeba wierzyć  w dobre zakończenie.
- A jeśli ja nie potrafię?- spojrzała na niego.
- Potrafisz- objął ją ramieniem i pocałował w skroń.- Nie wiem tylko ,co on tu robi- ruchem głowy wskazał Suszyńskiego.- Znowu mąci ci w głowie?
- Nie tym razem. Mikołaja nie bawi podrywanie ani flirt.
- No co ty? Mówimy o tym samym Mikołaju Suszyńskim oszuście, egoiście i podrywaczu ,co wykorzystywał kobiety i je porzucał udając ,że je kocha. A w pracy udawał miłego ,a nie jedno miał na sumieniu?
- Ciszej- powiedziała.- Nie jest tu z mojego powodu. Ponoć jesteście kumplami ,a znowu wracasz do początków?
- Bo znowu zaczyna wracać do podrywania.
- Nie sądzę. Powtarzam ci Tomek nie bądź zazdrosny. Z Mikołajem dawno nic mnie nie łączy. Tak naprawdę nigdy nie łączyło ,bo wszystko była grą z jego strony i naszym chwilowym zauroczeniem. Niczym więcej.  On tu jest z innego powodu- powiedziała z naciskiem.
- A czyjego niby? Natalii?
Mikołaj spojrzał w ich kierunku wiedząc ,że Tomasz lubi wracać do przeszłości i wypominać mu jakim był dupkiem. Doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Znudziło go tamto życie. Szukał czegoś innego. Stabilizacji ,może kogoś z kim mógłby wyjść do teatru, na miasto czy spędzić święta.
- Uczucia wyższe się w nim odezwały?
- Poznał sekret Natalii i teraz jej nie opuszcza. Nie wiem czy mam się cieszyć czy martwić.
- Tomuś zaniesiesz to Natalce ja muszę zamienić parę słów z Elką- w rozmowie przeszkodziła im Sława zjawiająca się nagle na szpitalnym korytarzu.
Odciągnęła Elę na bok i biorąc ją pod ramię zabrała do szpitalnego bufetu. Bez pytania o cokolwiek zamówiła dla niej zupę dyniową.
- Jedz dziecko ,bo strasznie wyglądasz. Powinnaś się zdrowo odżywiać. Pić soki ,jeść warzywa ,a nie pracować i pracować. Już ja nagadam temu twojemu mężowi.
- Mamo ,ale…
- Cicho. Jedz koniec dyskusji- ucięła ostro.
Elka nie miała siły wykłócać się z matką kto ma racje ,a kto nie względem nawyków żywieniowym. Wiedziała ,że z matką nie wygra.
- pracować też muszę mam na utrzymaniu dom i dziecko- odezwała się Elka.
- Dziecko też ma ojca i on ma zarabiać na was dwoje ,a w zasadzie niedługo troje. Nie ja wybierałam fotografa o niskiej pensji.
- Mamo- oburzyła się.- przesadzasz. Tomasz nie zarabia najgorzej. Dużo ma zleceń i pracuje tyle ile może. Dba o mnie i dziecko. Kocham go i nie ucz mnie jak mam żyć. To moje życie.
- Zajmę się natką ona mnie bardziej potrzebuję.
- Wyjechaliście z ojcem ,kiedy was potrzebowała. To ja leczyłam jej złamane serce i wysłuchiwałam. Ty nigdy tego nie robiłaś. Zachwycałaś się Robertem. Chciałaś ją unieszczęśliwić?
- No wiesz- w Sławie ,aż się zagotowało. Zacisnęła szklankę z sokiem. – Nie życzyłam żadnej z was źle. Jesteście moimi dziećmi- wyciągnęła do Elki dłoń ,ale ją odtrąciła.
- Natalia jest poważnie chora. Potrzebuje wsparcia bliskich.
- Wyrzuciła mnie z sali.
- Nie moja wina- uśmiechnęła się kwaśno i zabrało się do jedzenia zupy ,która nie najlepiej smakowała.
- Musisz o siebie dbać ,bo to będzie moja jedyna wnuczka wiadomo, że Natalii mi jej nie da.
Blondynka odłożyła łyżkę nie zdolna cokolwiek przełknąć. Popatrzyła ze smutkiem na matkę. Niestety musiała przyznać jej rację po leczeniu onkologicznym jej szansę na zajście w ciąże znacznie się zmniejszą. W dodatku nie miała na chwilę obecną chłopaka.

                                 💕💕💕
- Jak się czujesz?- to pierwsze słowa jakie Mikołaj skierował do Natalii po zakończeniu chemioterapii . Na głowie miała chustkę ,a jej twarz była blada i obrzęknięta. Rak okazał się  nie złośliwy . Jednak guz w jelicie wciąż rósł. Usunęli operacyjnie fragment jelita . Natalia była załamana. Starsza siostra pocieszała ją ,że z tego wyjdzie. Wyzdrowieje i będzie mogła cieszyć się życiem. Nati odetchnęła z ulgą. Strasznie się denerwowała operacją i bała się przyszłości.
Po wielu konsultacjach i przeniesieniu Natalii do prywatnej kliniki leczenie zostało kontynuowane i zaczęło przynosić efekty. Nati czuła się silniejsza. Mikołaj odwiedzał ją nadal. Elka przynosiła rzeczy, opowiadała o pracy ,synku ,mężu i ciąży. Wkrótce Ela zaniemogła i przychodzili tylko Tomek i Mikołaj oraz Monika wraz z Andrzejem.
- Fatalnie. Wszystko mnie boli od leżenia- poskarżyła się.- Niedługo wyjdę do domu. Pustego …
- Przestań. – wziął jej rękę siadając na brzegu łóżka.- Pomogę ci stanąć na nogi. Uwierzysz w siebie.
- Nie powinieneś mnie oglądać w takim stanie. Nie mam prawie włosów. Jestem brzydka.
- Wygrałaś walkę o życie. Niedługo opuścisz szpitalne mury- próbował dodać jej otuchy.- Niedługo po raz drugi zostaniesz ciocią.
- Dobre i to- mruknęła.- Skoro matką nie zostanę- stwierdziła gorzko.
- Nati ,nie łam się. Nie jesteś słabeuszem- dotknął jej policzka i leciutko go pogładził.- Kiedyś miałam plan. Niestety nigdy go nie zrealizuje.
- Co to za plan?- zapytał zaintrygowany.
- Mąż ,dzieci, rodzina i dobra praca. Życie w zgodzie ze swoimi przekonaniami. Tylko narzeczony  był draniem ,a po gwałcie… może życie nie przypomina dawnego- wyznała ponuro.
- Zrealizuj ten plan.
- Nie mogę. Nie znalazłam odpowiedniego kandydata na męża i ojca. Chcę takiego ,co przy zostanie bez względu na wszystko ,a nie zwieje na wieść o ciąży . Nie powie ,że jestem wybrakowanym towarem ,gdy nie będę mogła mieć dziecka. Po prostu…
 Położył jej palec na ustach i spojrzał głęboko w oczy.
- Ktoś kto będzie kochał cię taką jaką jesteś i w pełni akceptował- musnął jej czoło i delikatnie usta. Uśmiechnęła się leciutko - Odpoczywaj. Wpadnę jutro.
 - Mikołaj- wyszeptała spierzchniętymi ustami.- Podasz mi wodę?
- Jasne- podsunął jej picie ze słonką.- Może zostać z tobą jeszcze troszkę , co moja chorowitko? Chciałbym ,żebyś była zdrowa i pełna sił ,bo pomyślałem wyjściu do teatru i spędzeniu z tobą czasu o ile będziesz miała ochotę na moje towarzystwo. Może być też kino,restauracja lub wyjazd. Co ty na to? - zaproponował.- Ze mną nic ci nie grozi.
- Wiem, Miki. Zastanowię się i dam ci znać jak dojdę do siebie. Na razie mówię nie. Bądź cierpliwy.
Mikołaj uśmiechnął się do niej promiennie po czym pocałował ją w czubek nosa.
- Trzymaj się ,pa.

                     ****

Elka z laptopem zakopała się w pościeli korzystając z tego ,iż mała Basia śpi. Od ponad dwóch miesięcy odsypiała w dzień potem zabierała się za pisanie do redakcji mimo urlopu wciąż pisała w domu teksty do ,, Co tam'' Tomek pomagał na tyle ile mógł przy dzieciach. Odwoził synka do przedszkola ,a Elka zajmowała się córeczką. Monika odwiedzała blondynkę zachwycając się małą. W redakcji zatrudnili nową dziennikarkę. Atrakcyjna kobieta wprowadziła mnóstwo chaosu. Prowadziła blog. Lifestylowy. Publikacje były regularne ,ale w zeszłym miesiącu doszła do wniosku ,że chce czegoś więcej i zatrudniła się w portalu. 
- Cześć ,skarbie- Tomasz nachylił się na żoną i musnął jej usta.- Co robisz ? 
- Piszę felieton o bliskości w związkach. To bardzo ważny temat- zaznaczyła.- O pozostawaniu w kontakcie. Jeśli druga połówka miała gorszy dzień powinniśmy zapytać ją ,co się stało. Pozwolić jej się otworzyć. Wymiana choćby krótkich wiadomości tekstowych też jest istotne. One przypominają o tej drugiej osobie ,że o niej myślimy- odłożyła na bok laptopa.
- Zgadzam się z tobą ,w stu procentach. Zabiegane pary nie mają czasu na bliskość ,czułość czy rozmowę ,a przez ludzie się oddalają i rozstają- dokończył siadając przy przy niej na łóżku i całując w ramię. Zaciągnął się zapachem jej włosów. Opadające jasne kosmyki załaskotały go w nos. Odgarnął je uśmiechając się do żony. 
- Zawsze wiedziałem ,że jesteś mądra.
- Zawsze?

- No ,powiedzmy. Poruszasz ciekawe tematy w felietonach i nie boisz się krytyki.
- Felieton o mówieniu partnerowi o swoich uczuciach spotkał się ze sporym hejtem. Jedni byli za ,ale taka internautka wylała na mnie wiadro pomyj ,a parę osób ją poparło. Tak samo było gdy poruszyłam temat rodzinny i ,że ważne jest by w pierwszych miesiącach być z dzieckiem. Jedna napisała,, Ja w domu będę siedzieć na emeryturze, skoro dziecko skończyło dwa miesiące mogę iść do pracy'' A ja pisałam o karmieniu piersią do około roku inni twierdzili ,że za długo.
- Nie wszyscy zgadzają się z opinią innych. Pisząc publicznie trzeba się liczyć z hejtem i krytyką.
- O ile to konstruktywna krytyka- wtrąciła Ela.-  Tomek czasami nie mam siły... Natalia bezustannie tuła się po szpitalach, w dodatku przeżyła koszmar i jest sama. Skończy samotnie. Nie zasłużyła na to. Moja biedna siostra- Blondynka rozkleiła się. Tomasz objął ją ramionami i czekał ,aż się uspokoi. Odsunęła się lekko słysząc płacz małej.
- Natalia wraca do redakcji!- głos Mikołaja rozniósł się mieszkaniu Górskich. - Spaliście już? Dopiero dwudziesta pierwsza.
- Z niemowlakiem to raczej trudne- rzucił Tomasz.
- Nie musisz być złośliwy. Przyszedłem pogadać. O nieprzespanych nocach bez przerwy mówi Andrzej.
- Brak ci przyjaciół?- odgryzł się Górski.- Skoro musisz siadaj. Herbaty, kawy?
- Herbatę zieloną jeśli masz.
- Zieloną? Niestety skończyła się ,ale Elka kupiła taką dziwną jaśminową.
- To ulubiona herbata Natalii- uśmiechnął się pod nosem.
- To robić?
- Zrób. 
Tomasz zaparzył herbatę i poszukał czegoś słodkiego. Elka zawsze trzymała słodkości w szafce obok herbaty. Dawniej Natalia lubiła do niej wpadać i piekła specjalnie na te okazje ciasta ,lecz pod jej nieobecność wcale nie miała na to ochoty. Nowacka wróciła do domu rodzinnego osłabiona po chorobie. 
- Mam babeczki z czekoladą ,chcesz? W sumie nie wiem po co Ela je kupiła ,bo jej jakoś nie smakują. Woli ciastka z kremem albo bezą- dodał blondyn nie zwracając uwagi czy Mikołaj go słucha czy nie.
- Natalia je uwielbia. Kupię jej jak odwiedzę ją u rodziców. Choroba minęła ,ale jej stan psychiczny nie jest najlepszy.
Tomasz spojrzał na niego uważnie. 
- Serio tak tym się przejmujesz?
- Bardzo. Chciałbym ,żeby nie cierpiała i była szczęśliwa.
Dziennikarz upił łyk herbaty.
- Nawet dobra.

- O Mikołaj ,co tu robisz?- zapytała Ela siadając na chwilę z nimi ,ale za moment przekonała się ,że mała jednak nie zasnęła i poszła do niej. Wróciła po minucie nosząc małą ,która nie chciała zasnąć. 
- Cholera dzwonek do drzwi- mruknęła Elka.- Tomek weź małą.
- Mogę ja spróbować? Nie zrobię jej krzywdy. Będę uważał.
- Okej ,ale jak ją upuścisz masz w mordę- ostrzegł fotograf.- Dobrze ją trzymaj i ..
- Dam radę- odparł z pewnością w głosie dziennikarz biorąc z rąk blondyna dziecko. Ela patrzyła na nich w milczeniu. Odwróciła się otworzyła wreszcie drzwi.
- Siostra sorry ,że tak późno ,ale dzwoniłam i nie odbierałaś- powiedziała na jednym wydechu Natka próbując złapać oddech.- Przestraszyłam się i o to jestem.
- Mi-ko- łaj- wydukała oszołomiona dziewczyna widząc bruneta z malutkim dzieckiem w ramionach.
- Obiecał ,że nie zrobi jej krzywdy- usprawiedliwiał się Tomek.
- Spokojnie. Sam się sobie dziwię. Nigdy nie trzymałem niemowlaka- odparł z przejęciem Suszyński.
- Świetnie ci idzie- rzekła z dumą Natalia.
Jego widok z dzieckiem na rękach poruszył czułą strunę w jej sercu. Przytulając delikatnie małą dał jej znak by i ona spróbowała. W  jego oczach dostrzegła radość. 
Ela i Tomasz spojrzeli po sobie i wyszli do kuchni coś szepcząc do siebie. 
Mikołaj opuścił  ich mieszkanie po wyjściu Natalii. Dostrzegł jej postać w świetle lampy i podbiegł proponując podwózkę. Ela miała przeczucie ,że wkrótce zostaną parą ,bo przyjaźń przestanie im obojgu wystarczać. 



Natalia z pomocą Eli i Mikołaja odzyskała równowagę psychiczną ,a przy tym zyskała coś cenniejszego. Przyjaciela ,który stał się częścią jej życia. Jego stałym elementem. Zrozumiała po paru miesiącach ,gdy choroba ,a on przy niej czuwał, spotkań przy herbacie, pracy w redakcji, wspólnych wyjść do kina ,restauracji i długich rozmów Mikołaj stał się dla Natalii kimś bliskim. Kimś przed kim mogła się otworzyć wiedząc ,że to co mu powie zachowa dla siebie. Podczas wyjazdu sylwestrowego jechali jako przyjaciele, a wrócili jako narzeczeni. Natalia uparła się na Paryż. Mikołaj przystał na jej propozycje i zabrał ją do Paryża gdzie pod wieżą Eiffla wyznał jej miłość i się oświadczył.


Nie chcieli czekać więc trzy miesiące później stali już na ślubnym kobiercu. Tomasz ściskał dłoń Elki ,która nie kryła wzruszenia ,że jej młodsza siostra bierze ślub i wygląda olśniewająco w koronkowej sukni ślubnej. Górski objął ramieniem ukochaną  i pocałował ją w skroń. Po wyjściu pary młodej Elka złapała za rączkę wózka ,a Tomek wziął syna na ręce i wyszli z kościoła dołączając do weselnych gości wśród ,których nieoczekiwanie pojawili się rodzice Suszyńskiego i życzyli mu szczęścia na nowej drodze życie. Wybaczyli mu dawne przewinienia ,co ucieszyło Mikołaja i cieszył ,że odzyskał rodzinę ,a niedalekich planach sam chciał taką stworzyć z żoną Natalią.
                                ♡♡♡


Elka skupiła się na rodzinie. Z wielkim uśmiechem patrzyła na kwitnącą wokół miłość i tylko fakt ,iż Maks tak długo przebywał na wolności i poniósł kary za to co zrobił czując się bezkarnie ją złościł. W końcu  dosięgła go sprawiedliwość po zeznaniach Natalii. W internecie napotykała się na artykuły o chorych dzieciach,rozpadających związkach,konfliktach, zbrodniach, o politykach ,którzy czasami nie mają za grosz kultury i nie umieją się powstrzymać od wydawania niesłusznych osądów. Górska jednak patrząc na rosnącą córeczkę i dobrze uczącego się syna oraz męża dbającego o nią i ich rodzinny dom uważała za szczęściarę. jej grono powiększyła już dawno przyjaciółka Monika z Andrzejem i obecnie już trójką dzieci oraz Natalia ,która w zeszłym roku na wiosnę po długoletnich staraniach z Mikołajem o potomka wreszcie udało się spełnić marzenie i na świat przyszła malutka Julka. 


Natalia nie mogła uwierzyć w swe szczęście. Odtąd Natalia i Mikołaj tworzyli rodzinę wraz ze swoją córeczką. Tomasz i Elka jako bardziej doświadczeni rodzice służyli radą ,chociaż Suszyńska zaskakująco dobrze z mężem radzili sobie z opieką nad maleństwem ,a brunet był dumnym tatą.
- Mówiłem ,że zostaniesz mamą. Nie wierzyłaś ,pamiętasz?
- Kochanie to było dawno- przytuliła się do niego. - Myślałam ,że się nam nie uda.
- Widzisz trzeba zawsze mieć nadzieję i nie wolno wątpić.
- Kocham cię.
- A ja ciebie.

KONIEC!

czwartek, 27 grudnia 2018

,,Miłość na święta'' Miniaturka

                          ,,Miłość na święta''

- Ostatnie czy coś jeszcze zostało?- zapytał grzecznie mężczyzna  dźwigając kartonowe pudło.
- Tak. Proszę uważać na schodach nie chcę ,żeby coś się po tłukło.
- Na dwunaste piętro?- chciał się upewnić.
- Jedenaste- odparła bez urazy.
- Przepraszam. Człowiek myśli o wielu rzeczach naraz i potem nie potrafi zapamiętać głupiego numeru piętra.
- Zbliżają się święta ,każdy bywa roztargniony i nieobecny- dodała ze zrozumieniem.
- Wybaczy pani ,że spytam pani będzie mieszkać sama?
Kobietę zamurowało ,gdy usłyszały pytanie. Zamrugała powiekami i zerknęła z ukosa  na mężczyznę ,który wszedł dopiero na pierwszy stopień. Z poprzedniego mieszkania zabrała kilka pudeł. Przyjechała samochodem ,w duchu gratulowała sobie ,że pomyślała o zrobieniu prawka. Niestety rzeczy okazały się zbyt ciężkie ,ale z pomocą przyszedł jej  człowiek ,którego znała z widzenia i zamieniła z nim ,kiedyś kilka słów.




- Dziękuję ,że zgodził się mi pan pomóc ,ale to osobiste pytanie.
- Nie chciałem pani urazić- zaznaczył.- Ma pani rację nie potrzebnie się wtrącam.
- Rozstałam się z chłopakiem dwa miesiące temu ,a teraz chcę się usamodzielnić i mieszkać sama nie z ojcem.
Wniósł powoli ostatni karton. Zaproponował pomoc nieznajomej ,bo gdy ją ujrzał miał ochotę zapytać choćby o imię. Czuł ,że musi ją poznać inaczej zwariuje. Nie wyglądała jak typowa modelka. W jasnym płaszczyku ,ciemnych włosach z ładną figurą wydała się być raczej przeciętna ,ale podchodząc bliżej z miejsca zauroczył się jej chabrowymi oczami ich barwa była tak intensywna ,że miał wrażenie nierealności. Jakby przeniósł się w inny wymiar. Te oczy od razu go urzekły.
Kobieta speszyła się pod jego natarczywym spojrzeniem. Chętnie przystała na jego propozycje wniesienia kilka pudeł na jedenaste piętro. Ogromnie była wdzięczna mężczyźnie ,który bez żadnej namowy zdecydował się jej pomóc.
Podczas przenoszenia kartonów i krótkiej rozmowy przyjrzała się uważnie elegancko ubranemu mężczyźnie. Śmiało mogła rzecz o nim ,,przystojny’’ bez wątpienia znał się też na modzie. Miły ,uczynny i ten uśmiech ,który ją oczarował ,szczególnie te słodkie dołeczki w policzkach. Sprawiał wrażenie pogodnego człowieka. Doskonale zdawała sobie sprawę jak mylne może okazać się pierwsze wrażenie.

                 ****

Ojciec nie potraktował na serio jej wyprowadzki. Przekonywał ją ,że grudzień nie jest odpowiednią porą na tego typu sprawy. Radził jej ,aby poczekała z tym chociaż do wiosny ,gdy będzie cieplej. Uparła się jednak na grudzień i tak dwa tygodnie przed Bożym Narodzeniem mieszkała w nowym miejscu i mieście. Dotąd dojeżdżała tylko do miasta ,a żyła całe życie na wsi. Tam spędziła dzieciństwo. W domu rodzinnym czekało na nią rodzeństwo z ojcem. Po prysznicu przebrała się w dres i zajęła się wypakowaniem przedmiotów ,gdy ktoś zapukał do drzwi.
- Dzień dobry-rzekł na powitanie.- To pani?- wyjął z kieszeni wisiorek z koniczynką.
- Dziękuję. To pamiątka po mamie. Naprawdę dziękuję- ucieszyła się.- Uporała się pani z pakunkami?- zajrzał jej przez ramie.
- Nie bardzo. Wstyd się przyznać ,ale dopiero wstałam.
- Ja przed godziną. Może w czymś pomóc?- zapytał patrząc jej prosto w oczy. Nie wytrzymała w końcu i spojrzała na swoje puchowe skarpetki ,żeby uniknąć patrzenia w jego stalowo szare oczy.
- Nie ,poradzę sobie. Nie chcę sprawiać panu kłopotu.
- Żaden kłopot. W weekendy nie pracuję ,a planów na dzisiaj nie mam.
- Panie Marku…
- Marek wystarczy- odparł z kurtuazją i ucałował jej dłoń. Poczuła dziwny prąd  przeszywający jej ciało.
 Poznali się przed blokiem. Wychodziła z budynku.
- Nowa lokatorka?
- Powiedzmy. Cały czas się namyślam- odpowiedziała poprawiając szalik.- Nie boi się pan?
- Czego?
- Choroby. Bieganie w takim mrozie w dresie to nie najlepszy pomysł.
- Przyznam ,że nie najlepszy ,ale lubię. Sport to zdrowie jak to mówią- uśmiechnął się.
- W dużych ilościach szkodzi. Ja wolę biegać wiosną jest cieplej i przyjemniej.
- Proszę- wręczył jej kartonik.
- Marek Dobrzański prezes ?- przeczytała na głos.
- Tak. Firma modowa Febo&Dobrzański? Kojarzy pani?
- Znajoma z fitnessu tam ,kiedyś pracowała przed odejściem na macierzyńskie- sięgnęła do torebki po swoją wizytówkę.
- Urszula Cieplak prezes- uśmiechnął się szeroko.
- Jestem prezesem firmy ubezpieczeniowej. Zaczynałam od asystentki ,a po wylewie byłego szefa dałam wymówienie . Później otworzyłam własne biuro.
- Wow. Zdolna bestia z pani.
- Mam uznać to za komplement?
- To był komplement- wyjaśnił.
Dobrze im się rozmawiało. 
W następnym tygodniu wyszli dwa razy na kawę do pobliskiej kawiarki. W nastrojowym, przytulnym lokalu opowiedział  jej więcej o sobie. O pracy w firmie, pokazach i ekonomii. Ula z przyjemnością słuchała cyferkach i kontraktach ,które podpisywał Marek dla dobra firmy.
- Szyjecie piękne stroje dla dam i panów ,a co z młodzieżą?
- Tworzymy ubrania także dla młodzieży i dzieci. Nie ma tu ograniczeń wiekowych. Masz mistrz potrafi wyczarować nie jedno cudo.
- Przyznam się ,że w poprzedniej pracy zajmowałam się reklamą i promocją. Kolekcja projektanta ma swoją stronę w sieci i fanpage? Może tym sposobem przyciągnął by więcej klientek i dotarł do młodych. Oni wciąż siedzą w socjal media. Sklep internetowy widziałam i nawet kupiłam dwie sukienki.
- Naprawdę? Jakie?- spytał wpatrując się w jej oczy znad filiżanki capuccino.
- Ciemno różową i kobaltową. Mówię ci strasznie mi się spodobały i trudno się było mi oprzeć. Kocham też zbierać porcelanowe figurki na szczęście.
Dobrzański roześmiał się.
- Nie przypominam sobie kogoś kogo uszczęśliwiałoby zbieranie figurek. Masz pewnie sporą kolekcje? Każda kobieta kocha ubrania i diamenty i ich to uszczęśliwia albo egzotyczne podróże,drogie drinki.
- No ,ale nie mnie. Jestem inna.
- A co uszczęśliwia cię oprócz figurek i  kolorowych sukienek??- odstawił filiżankę i przyjrzał się jej z uwagą. Nie odwróciła oczu wpatrując się w jego tęczówki. Przystojny, inteligentny z poczuciem humoru tylko pytanie czy bardziej potrzebowała przyjaciela ,któremu może się do woli zwierzać czy chłopaka.
W najbliższym czasie spotkań było znacznie więcej. Któregoś dnia poznała Sebastiana Olszańskiego z jego żoną Violettą Olszańską. Ku zaskoczeniu mężczyzn kobiety się znały. Blondynka od razu zadała jej mnóstwo niewygodnych pytań. Ula nie chciała na nie wszystkie odpowiadać.
Biuro Uli odnosiło sukcesy. Nie próżnowała i wciąż pięła się w górę. Z Markiem zaprzyjaźnili się. Ich znajomość trwała od Grudnia ,chociaż pierwszy raz ujrzała go w Listopadzie ,a teraz mieli czerwiec. Ula nie była gotowa na nowy związek ,a Marek nie naciskał. Dał jej czas pewien ,że prędzej czy później odwzajemni jego uczucie.
Nie pamiętał ,kiedy to się stało ,ale gdy uświadomił  to sobie postanowił jeszcze więcej czasu spędzać z Ulą i próbować się do niej zbliżyć. Był cierpliwy ,bo nie chciał ,żeby dała mu kosza i zwiała. Zależało mu na ich przyjaźni ,ale bardziej pragnął być jej partnerem.
Przychodził do jej biuro i wyciągał ją na lunch. Rozmawiali ,śmiali i chodzili w przeróżne miejsca. Jako przyjaciele wybrali się do wesołego miasteczka. Ula bardzo bała się wsiąść na młyńskie koło ,ale w końcu się odważyła. Jedli watę cukrową ,spacerowali i spoglądali na małżeństwa z dziećmi. W wesołym miasteczko świetnie się bawili.
- Jeszcze ,kiedyś cię tu zabiorę- obiecał Dobrzański.- O ile zgodzisz się ze mną pójść.
- Zobaczymy, zobaczymy- droczyła się z nim.- Wcale taka pewna nie jestem czy jesteś odpowiednim towarzyszem do takiego miejsca.
- A czego mi brakuje?
- Marek- westchnęła Ulka.
- No ,powiedz. Chciałbym się dowiedzieć- próbował dorównać jej kroku ,gdy przeciskali się przez tłum. Ma ułamek sekundy stracił ją  z oczu.
- Marek, tu jestem!- pomachała mu stojąc przy jakimś stoisku z jedzeniem.
- Wracamy?
- Wracamy- potwierdziła po zjedzeniu zapiekanki i poderwaniu się z zielonej ławki. Po kilkunastu minutach Marek zatrzymał się na poboczu polnej drogi gdzie otaczały ich wyłącznie pola i  przydrożna alejka lipowa.
- Dlaczego się tu zatrzymałeś?
- Odpoczynek przed dłuższą podróżą. Jedziemy tam wyłącznie jako przyjaciele.
- Wiem- odparła jakby nieobecna.

W niedziele wieczorem wrócili z Krakowa. Zwiedzili Wawel, pływali łódką ,kupili bilety na kopiec Tadeusza Kościuszki. Wędrówka po kopca nieco ich umęczyła. Z małymi plecakami na plecach pokonywali trasę ,zatrzymując się tylko ,żeby napić się wody i ruszyć dalej. Ula musiała przyznać ,że Marek jak na kogoś siedzącego dużo za biurkiem miał niezłą kondycję to samo mógł powiedzieć Marek o Uli. Widok na panoramę miasta był niesamowity. Ula gratulowała sobie przewidywalności i zabrała mały aparat fotograficzny.

- Kopiec jest monumentem wzniesionym dla uczczenia pamięci Tadeusza Kościuszki.
- Od którego roku?
Od momentu śmierci , Kościuszki czyli 1817 roku, społeczeństwo domagało się właściwego upamiętnienia jego postaci.
- Ale ,że kopiec- Ula nie dowierzała.- Kopiec miał uchodzić za wzór trwałości i niezniszczalności.
- Przecież nic nie trwa wiecznie- wtrąciła swoje spostrzeżenia.- Na czego wzór usypali ten kopiec. Wybacz ,ale jestem nieprzygotowana.
- Na wzór kopców Krakusa i Wandy. 15 września 1820 roku do Krakowa przyjechało wielu polaków ,w tym weteranów powstań.
- Idziemy dalej?
- Jasne. Tylko czekaj poprawie ci ramiączko plecaka ,bo się podwinęło.
- Dzięki.
- Jako ciekawostkę dodam ,że Niemcy planowali go zniszczyć ,ale wyszło jak wyszło. W 1997 roku Kopiec Kościuszki został uszkodzony na skutek potężnych ulew, które w południowej i zachodniej części kraju wywołały tragiczne w skutkach powodzie. By ratować wzgórze, powołano Komitet Honorowy Ratowania Kopca Kościuszki. Kopiec udostępniono zwiedzającym 10 listopada 2002roku.
- Sporo wiesz o tym kopcu- powiedziała z uznaniem.- Na temat wesołego miasteczka też dużo wiedziałeś.
- Lubię fakty historyczne i często czytam przewodniki turystyczne ,a poza tym sporo podróżuje. Jeśli zechcesz ,kiedyś gdzieś cię zabiorę.
- Dokąd?
- Dokąd tylko zechcesz- odparł z rozbrajającym uśmiechem ukazując te urocze dołeczki w policzkach. Uwielbiała jego uśmiech ,kolor oczu, włosów, jego wiedzie i to ,że nigdy z nim się nie nudziła i czuła zawsze bezpiecznie nie zależnie od sytuacji.
- Brzmi jak obietnica- szepnęła.
Turyści się im przyglądali ,ale nie zwracali zbyt wielkiej uwagi zajęci podziwianiem krajobrazu i robieniem zdjęć.
- Udało się- wykrzyknął Dobrzański i kierując się impulsem przytulił Ulę.
- Ja też się cieszę- odrzekła nieco zaskoczona- Wysuwając się z ramion bruneta.

W ciągu pobytu w Krakowie przejechali się jeszcze dorożką, zwiedzili labirynt luster ,który na Uli zrobił ogromne wrażenie. Czas spędzony z Markiem nie uznawała wcale za stracony. Mimo sporych dochodów nie mogła pozwolić sobie na takie atrakcje, bo po rozstaniu skupiła się całkowicie na pracy ,a wcześniej on nie pozwalał jej korzystać z życia ,podróżować ,uczyć się nowych rzeczy. Odżyła dopiero poznając Marka.

                        ****



Ponad dwa lata później…
Boże Narodzenie Marek i Ula spędzali jako szczęśliwi małżonkowie ,którzy z radością wyczekują przyjścia na świat pierwszego dziecka. Choinka w salonie mieniła się tysiącem barw. Marek ubrał drzewka z niewielką pomocą rodziny Uli. Wszyscy zasiedli przy suto nakrytym wigilijnym stole śpiewając kolędy i dzieląc się opłatkiem ,a Ula z uśmiechem na ustach wspominała wydarzenia sprzed roku w ,którym ona i Marek składali sobie przysięgę małżeńską w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia. Wśród gości byli tylko najbliżsi. Ceremonie zakłóciło pojawienie się byłej narzeczonej Marka ,która zraniła jednego z gości nożem i groziła pannie młodej i młodemu. Krzysztof wezwał policję i pogotowie na szczęście osoba dźgnięta nożem przeżyła. A wesele trwało dalej bez zakłóceń. Ula wolała wspominać tylko dobre rzeczy dlatego często w rozmowie z mężem pomijała incydent z Pauliną.
-  Tu ja z mamą. Spójrz jakie mamy jasne włosy- pokazała zdjęcie Markowi. Usadowił się obok niej na jasnej kanapie i odebrał z jej rąk zdjęcie.
- Faktycznie. Potem ci ściemniały. Mi się podobasz i jako blondynka ,szatynka czy brunetka. Kocham cię i dziękuję ,że pokazałaś mi czym jest prawdziwy rodzinny dom, życie bez kłótni i magia świąt. Boże Narodzenie z Pauliną to był koszmar. ,Każde danie musiało znaleźć się na stole ,ale połowy z nich nie ruszała. Przy stole zachwalała brata i tylko on się dla niej liczył. Manipulowała mną ,szpiegowała i wyrzuciła taką Mariolę ,bo miała podejrzenia co do zdrady.
- Jak w ,każdej napotkanej osobie można widzieć kochankę? Czyż to nie chore? Opowiadałeś mi o niej, ale gdyby nie pojawiła się na naszym ślubie nie poznałabym jej.
- Paulina zawsze wiedziała jak wywołać skandal i niepotrzebną wokół siebie burze. Nie mówmy już o niej. Jak tam nasz synek?
- Dobrze. Trochę rano dawał mi popalić ,ale teraz chyba śpi- odparła kładąc rękę na brzuchu. Marek splótł ich palce i uśmiechnął się.- Cieszę się ,że was mam.Kocham was.
- A my ciebie- położyła mu głowę na ramieniu patrząc na wielką pięknie udekorowaną choinkę stojącą w rogu pokoju.- Też cię bardzo kocham , Marek.
Widząc ,że żona zasnęła spojrzał na ich zdjęcia z wyjazdu do Krakowa oraz innych zakątków Polski i odłożył go na półkę. Przykrył Ulę pledem po czym zszedł na dół gdzie goście szykowali się do odjazdu. Życzył szerokiej drogi i prosił ,aby uważali. Zapakował rodzicom i kuzynce na drogę trochę pierogów z wigilii i świątecznego ciasta.

KONIEC!

niedziela, 23 grudnia 2018

Życzenia świątecznie


Życzę także zdrowia,szczęścia i dziękuję ,że w dalszym ciągu jesteście na tym blogu. Pozdrawiam świątecznie. Justyna. Wesołych Świąt.

sobota, 15 grudnia 2018

,,Gorzka prawda'' Miniaturka 1/2( Singielka)


,, Gorzka prawda’’
Miniaturka 1/
( Singielka)



Dźwięk kosiarki za oknem i  zapach świeżo skoszonej wyrwał ją ze snu. Przejechała ręką po długich jasno- brązowych włosach  w krótkiej koszuli i majtkach podchodząc do otwartego okna. Zamknęła je czując chłód na skórze. Na szafce nie znalazła żadnej wiadomości. Pościel po drugiej stronie była w nienaruszonym stanie. Zatrzymała wzrok na obrazie otrzymanym od kolegi. Stał koło łóżka zapakowany w folię. Strasznie żałowała ,iż kiedyś przystała na taką propozycję. Czuła do siebie wstręt. Teraz nikomu nie pokazała się w negliżu. No poza mężczyzną z którym dzieliłaby życie ,lecz obecnie z nikim się nie spotykała.
 Akt przestawiał ją z ręką na piersiach półleżącą na czerwonej kanapie z odchyloną lekko głową i zamyślonym wyrazem twarzy. Obraz na ścianie był drugim podejściem. Pierwszy jej się nie spodobał. Uznała go za zbyt wulgarny. Pozując nie umiała się rozluźnić. Jej mięśnie były strasznie spięte ,a artysta bez przerwy zwracał jej uwagę. Obrazy miały znajdować się wyłącznie w jej mieszkaniu. Nie zamierzała zostać  rozbieraną artystką , aktorką erotyczną. Granicą między erotyką  a pornografią często się bardzo zaciera.
Kolega ze studiów ASP narzucał się jej proponując  nieustannie pozowanie do aktów , później zapraszał na kawę , wino, do kina. Odmawiała ,bo związana była z kimś innym. Narzeczony poświęcał się w większości pracy  ratując  ludziom życie . Brał nocne dyżury odsypiając w dzień. W nocy siedziała długo w sypialni wpatrując w ich zdjęcie w złotej ramce na komodzie. Rano sama parzyła sobie kawę i robiła śniadanie. Wyczerpany wracał ,zgarniał z talerza grzankę ,kanapkę i nalewając ciemny płyn z ekspresu do kubka połykał w biegu jedzenie i padł na łóżko wypruty z sił. Bez przywitania, żadnego ,, dzień dobry ,kochanie, czy jak się spało?. Komunikowali się ze sobą za pomocą smsów i krótkich rozmów telefonicznych. Z życia seksualnego nie czerpała żadnej satysfakcji.  
Umysł dziewczyny wypełniony był wątpliwościami  dotyczącymi przyszłości z mężczyzną z którym była obecnie związana.  Nie łączyła ich więź emocjonalna ani fizyczna.  Seks był dla Roberta formą rozładowania napięcia za to ona nie czuła się komfortowo idąc z nim do łóżka. Po ,każdym  zbliżeniu szła do łazienki zmywając z siebie jego zapach, a czasami stała tak długo pod prysznicem ,zakręcając wodę ,aż do pojawienia się gęsiej skórki na ciele.
Żar namiętności wypalił się w czasie trwania jej studiów , z każdym rokiem oddali się od siebie coraz bardziej żyjąc niby wspólnie ,lecz osobno. Nie liczył się z jej potrzebami. Najważniejszy był zawsze on. Starała się go zrozumieć. Praca lekarza jest strasznie męcząca , absorbująca i wymaga sporej odporności psychicznej. Nieraz trzeba patrzeć na cierpienie pacjentów, ich bliskich zwłaszcza przekazując im najgorsze wieści.
Dziewczyna wyjęła z szuflady fotografię przestawiającą ją i narzeczonego takich szczęśliwych i zakochanych. Z nostalgią i sentymentem wspominała ich pierwsze randki, nieśmiałe pocałunki i ich pierwsze zbliżenie. Na urodziny zabrał ją na małą wycieczkę nad wodę. Niestety nie przemyślał wszystkiego. Dziewczyna umierała ze strachu ,gdy poszedł do lasu i nie wracał. Ogrzewała skostniałe dłonie przy ognisku rozglądając się z trwogą i sercem walącym jak młot. Zza drzew wyszedł wtedy zwalisty mężczyzna . Przeraziła się nie na żarty.
- Niech panienka nie krzyczy- odezwał się grubym głosem. – Jestem leśniczym. Miron Jankiewicz- przestawił się.
- Nata… Natalia Nowacka- zaszczękała zębami nie podnosząc się z konara na którym siedziała ogrzewając dłonie. – Przyjechałam tu z chłopakiem- wytłumaczyła szybko.- Poszedł gdzieś w stronę lasu i… nie wiem.
- Nie boi się pani dzikich zwierząt? Gwałcicieli? – twarz oświetlał mu słaby płomień z ogniska. Miał gęstą czarną brodę i kapelusz z zadartym czubkiem. W pobliżu  pohukiwała sowa ,a w wodzie ukryte w trzcinie rechotały głośno żaby. Drżała z zimna.
- Kochanie, znalazłem trochę gałęzi- oznajmił Robert zjawiając się z chrustem. – Kto to?- spytał szeptem mając na myśli mężczyznę siedzącego teraz po drugiej stronie ognia w kamizelce i kapeluszu.

Dzwoniący telefon przywrócił Natalię do teraźniejszości. Odebrała słysząc zaspany  aczkolwiek szczęśliwy głos starszej siostry. Elka czuła się spełnioną kobietą mając u boku męża Tomasza i małego synka.
  Nie istniał już Sułkowski. Mieszkała sama z dala od nadopiekuńczej matki czując się cholernie samotna.
- Czy ja dobrze usłyszałam?- mówiła z oburzeniem Nowacka.
- W redakcji jest dziś tylko Maks, Mikołaj, Monika, Malena i Małgośka oraz Patryk. Chyba ,że gdzieś kręci się jeszcze Krzysiek ,bo nie widziałam ani Andrzeja- wymieniała kontynuując rozmowę. 
- Mam wstąpić do redakcji ,, co tam’’ i zrobić zdjęcia do wywiadu przeprowadzanego przez Mikołaja  czy Maksa Woleckiego  czy jakiegoś tam ? Nie mogę sobie przypomnieć ,a Mikołaj jaki? Soliński? Suniecki? Kojarzy mi się ,że jakoś na ,,S''.
- Suszyński - poprawiła błyskawicznie siostrę , Ela. – Mówiłam ci o nim. Maks tak jak Mikołaj należy do przeszłości. A Maks Wojnowski nie Wolecki - dodała na koniec.
- To z Maksem też byłaś?
- Maks to beznadziejny kobieciarz i żałosny przypadek z jego związki nie trwają dłużej niż miesiąc ze mną był w związku dwa miesiące jego rekord. A Mikołaj jest zajęty ,a ja kocham Tomka. Natalia powiedz czemu zrezygnowałaś z pracy w redakcji? Pracowaliście przecież razem.
,, Mikołaj ? kto to jest Mikołaj? ‘’
- Nie mam pamięci do nazwisk ,a minęło sporo czasu- tłumaczyła. - Ela… nie rozmawiajmy o tym- ucięła ,a głos się jej załamał.- Nie chcę mówić o czymś ,co wydarzyło się prawie trzy lata temu , ok.?
- Natka, co się stało? Mam przyjechać?- zaniepokoiła się poważnie Górska. – Bardzo cię przepraszam ,ale Tomek musiał pojechać do mamy i brata. Nie mógł zlekceważyć prośby chorej matki. Nati  naprawdę ,gdybym miała inne wyjście nie dzwoniłabym do ciebie ,ale i tak planowałaś wrócić do redakcji. Ponoć szukasz pracy.
- Ela – wykrztusiła Nowacka.- Poszłabyś tam ze mną?- spytała z obawą.- Albo mogłabym iść sama bez… tego człowieka?- zapytała drżącym głosem.
- Mikołaj cię skrzywdził?
,, Nie pamiętam jego imienia ,ale ...’’


Dziewczyna zaczerpnęła gwałtownie tchu czując kwaśny smak w ustach. Pognała do łazienki opłukując usta. Mdłości ustały. W lustrze odbijał się obraz śmiertelnie bladej młodej kobiety. Łzy rozmazywały staranny makijaż. Usiadła na podłodze chcąc wyrzucić z pamięci wydarzenie sprzed trzech lat.  Myślała ,że uporała się z przeszłością. Przecież uprawiała seks z narzeczonym ,lecz z tyłu głowy wciąż widziała innego mężczyznę ,który obszedł się z nią brutalnie. Niespodziewana się tego po nim. Zaufała mu ,a w zamian została pozbawiona godności, splamiona. Uważała się za trędowatą , unikała jakiekolwiek kontaktu z ludźmi. Rodzina wypytywała ,ale milczała wybuchając zazwyczaj płaczem. Traumatyczne przeżycie ciągnęło się za nią nieustannie. Robert zapisał ją na terapię, poszła na studia powoli odzyskując równowagę ,a dziś zadzwoniła siostra z informacją ,iż ma stanąć twarzą w twarz z osobą odpowiedzialną za całe nieszczęście. Nie wyobrażała sobie spojrzeć tej osobie prosto w oczy. Wybaczenia ani usprawiedliwienia znaleźć dla niego nie potrafiła. Nie zgłosiła sprawy na policję obawiając się ,że policjanci uznając ,że wszystko zmyśliła i nie doszło do aktu przemocy seksualnej , chciała zgłosić gwałt ,ale wycofała się.
- Natalia! Nati!- nawoływała Elka rzucając torbę z kluczami na kuchenną wyspę. Przyjechała do niej najszybciej jak się dało. Zajrzała do sypialni. Blondynka w zielonym żakiecie udała się do łazienki zastając skuloną ,roztrzęsioną siostrę na podłodze. Przytuliła ją z całej siły uspokajająco kołysząc się w tył i przód.
- Boże , co ci jest?  Jesteś chora? Ktoś cię skrzywdził?- zadawała pytania usiłując wyciągnąć coś z rozbitej szatynki. Ta milczała wciąż szlochając.- Ja ci Ela zazdroszczę. Masz Tomka ,który cię kocha. Pracę , wsparcie rodziny, urocze mieszkanie , słodkiego czteroletniego synka. A ja?- ponownie zaszkliły się jej oczy.  Popatrzyła na siostrę wyswobadzając się z mocnego uścisku.
-  Skończyłaś studia , jesteś ładna , ambitna, inteligentna  i znajdziesz miłość swojego życia, a niedługo wrócisz do redakcji…
- Nie wrócę tam- przerwała jej buntowniczo i wstała z podłogi ocierając niezaschnięte jeszcze łzy. – Robert miał ciągle dyżury , nie rozmawialiśmy , nie spędzaliśmy ze sobą czasu. Ratowanie ludzi stało się jego życiowym celem i priorytetem, ja byłam na ostatnim miejscu. Dodatkiem.  Nad morze nie pojechaliśmy ,bo praca , o górach mogę zapomnieć , Węgry , Hiszpania, Kolumbia czy inne państwo ? Zapomnieć ,bo Robert nie zrezygnował z dyżurów.  Rozstaliśmy się. Tak jest lepiej. Mój powrót do redakcji jest pod znakiem zapytania. Wrócę pod warunkiem ,że dziennikarz o imieniu na ,,M’’ złoży wypowiedzenie i wyjedzie daleko  najlepiej na Alaskę albo jeszcze lepiej zdechnie- wycedziła przez zaciśnięte zęby.
- Natalia- Elka osłupiała.- Dlaczego życzysz mu śmierci?  Co się z tobą , Natka dzieje?
- Ten człowiek to padlina, zwierzę w ludzkim ciele- ciągnęła dalej.- Nienawidzę go, brzydzę się jego widokiem, wysłałbym go na szubienicę lub na karę śmierci – dodała z święcącymi wrogo tęczówkami.- Zostałam zgwałcona.
Elka cofnęła się oszołomiona przetrawiając tą informację. ,, Zostałam zgwałcona, zostałam zgwałcona , zostałam…’’ huczało jej w głowie. Spojrzała na bladą i trzęsącą się siostrę ubraną w krótkie szorty i jasny szlafrok.
- Przez Maksa czy jednak Mikołaja?- wydukała Górska.- Jesteś pewna ,że to któryś  z nich?
- Jednego z nich.  Przez niego cierpię. Ten człowiek mnie …zniszczył mi życie. Nie umiem zapomnieć… kochając się z Robertem nie czuję się komfortowo… nie umiem osiągnąć spełnienia- zwierzała się z najintymniejszych sekretów.- W nocy prześladuję mnie obraz tej nocy w mieszkaniu… wstydziłam się mówić o tym… nikt nie uwierzyłby…
- Trudno w to uwierzyć , Natalia. Pracuję z nim szmat czasu , byliśmy parą ,co pozwoliło poznać go bliżej i nigdy nie podejrzewałabym go o gwałt. W przeszłości ,gdy zaczęliśmy się spotykać naciskał trochę na seks ,ale nie zmuszał mnie do niczego. Nati tak mi przykro. Przepraszam .
- Za co przepraszasz?- zdumiała się Natalia podchodząc do blondynki. – To on ponosi winę nie ty. Nie zrobiłaś nic złego. Nie mówiłam ci ,bo uważałam ,że to moja wina. Sprowokowałam go, rozbudziłam nadzieję …W końcu do jego mieszkania poszłam bez przymusu ,ale nie sądziłam ,że…- zadrżały jej usta.
Zakryła usta ręką powstrzymując szlochanie. Wspomnienie tej nocy stało się dla niej jak żywe.
- Nie zostawię cię samej. Pójdziemy na policję i złożymy zeznania. On musi ponieść odpowiedzialność karną za swe czyny.  Tomasz poprze nasze zdanie zobaczysz.
                             ****
Natalię dopadło potworne choróbsko i była potwornie przybita. Z gorączką poczłapała do łazienki i rozpłakała się. Znajdowała się w strasznej rozsypce. Elka nigdy dotąd nie widziała siostry w takim złym stanie.
Trzydzieści minut później  Elka wraz z Mikołajem udali się do mieszkania dziewczyny. Blondynka przeszukała pomieszczenia nawołując słysząc jedynie głuchą ciszę. Suszyński rozejrzał się zaciekawiony wnętrzem zmierzając w stronę łazienki. Ela podążyła za nim. Zatrzymał ją. Górska nie przyznała się dziennikarzowi ,iż on był pierwszym podejrzanym ,który zniszczył życie jej siostrze.
- Przysięgam ,że prawda jest inna i ja nie mógłbym po prostu tak skrzywdzić twojej siostry- zapewnił patrząc jej w oczy.
- Wierzę ci , Mikołaj. Skoro nie ty to Maks. A myślałam ,że go dobrze znam.
- Nie tak dobrze jak mnie- zażartował.
- Mikołaj bądź poważny. Natalia jest w totalnej rozsypce.
- Ja spróbuję  z nią pogadać ,a ty zrób jej ciepłej herbaty.
- Nati nie otworzy się przez tobą…- umilkła patrząc na Mikołaja usiłując go zniechęcić.- Myśli ,że jesteś taki sam jak ten ,co ją skrzywdził… Znaczy nie wiem czy ona myśli ,że to ty ,bo nie pamięta imienia. Miała wypadek i po nim wszystko się jej miesza. Wjechała w betonowy słup tuż po tym jak on ją …

- O Boże…
-  Znaliście się, ale ona tego nie pamięta.  Nie wiem czy zapomniała  w jaki  sposób traktujesz kobiety ,ranisz je, oszukujesz i porzucasz. To czas przeszły ,ale  nie mam pojęcia czy moja siostra o tym  wie. 
- To jej powiedz. Nie rób ze mnie potwora.

- Mikołaj o co ci chodzi!- zdenerwowała się. –  Nie robię z ciebie potwora. Mówię jak jest.
-  Ty też mi pomogłaś pamiętasz? Niejednokrotnie. Postawiłaś do pionu ,gdy za bardzo mi odwalało. Po rozstaniu z Sylwią wiele zrozumiałem. Twoje felietony również dały mi wiele do myślenia.
- Ale Mikołaj to delikatna sprawa- zaprotestowała dziennikarka.
- Nie martw się. Nie palnę głupoty będę starał się być taktowny- odrzekł cicho.
 Zauważył uchylone drzwi ,wszedł zastając zapłakaną dziewczynę na podłodze . Trzęsły się jej ramiona, podkuliła nogi podciągając jej po siebie z lękiem unosząc wzrok na mężczyznę.
- Spoko, nie dotknę cię- uniósł wysoko ręce po czym przykucnął bacznie lustrując ją spojrzeniem. – Co się stało?
- Nic, Elka nie przyjechała?
- Przyjechała- potwierdził.-  Poszła zaparzyć ci herbaty. Popsuł się jej samochód więc ją podwiozłem.  Czemu się mażesz?- ukucnął naprzeciwko niej.-  Pamiętasz mnie?
- Chyba. Nie jestem pewna.Ty pobiłeś tego gościa ,który…
- Maksa pobiłem ,bo przespał się z moją dziewczyną.
- To  twój przyjaciel?
- Mój przyjaciel? – zdziwił się mężczyzna nie spuszczając wzroku z zapłakanej dziewczyny.-  Który?
- Masz ich ,aż tak wielu?- odpowiedziała pytaniem. – Maks – wyjaśniła na ułamek sekundy podchwytując jego zdumione spojrzenie.
- Nigdy nie przyjaźniłem się z Maksem. Nie lubię typa. To on prawda?
- Co on?
- No wiesz...zmusił cię...
- Tak...on ..on… mnie zgwałcił- wykrztusiła rozplątując się.
Elka weszła i przytuliła siostrę. Dziennikarz powoli się wycofał i czekał na Elkę w kuchni. Chciał dać im trochę prywatności. Sam nie bardzo wiedział jak się zachować po usłyszeniu o krzywdzie jaką  wyrządził jej facet ,którego znał. Rozczarowało i nieco zszokowały podejrzenia Eli ,że on za tym stoi.Zrobiło mu się żal tej dziewczyny. ,,dziwne uczucie'' pomyślał ,bo nikt nikim szczególnie się nie przejmował oprócz Eli i Tomasza ,bo po ślubie Górski nie widział w nim wroga i ich relacje znacznie się zmieniły. Tomek złagodniał po narodzinach syna. mały był jego oczkiem w głowie ,a od niedawna starali się o rodzeństwo dla niego.
 Lubił też Monikę ,która po urlopie macierzyńskim wróciła na pół etatu do pracy zostawiają Zosię pod opieką matki Andrzeja. Sam skupił się na pracy będąc zastępcą redaktora naczelnego. Tylko nie mógł znieść przemijającego czasu i samotności po rozstaniu z Sylwią nie angażował się już w nowe związki. Znudziło mu się życie podrywacza. Pomyślał nawet ,że się starzeje ,a później ,gdy przestały interesować go kobiety i w ogóle obchodziło go jedynie pisanie artykułów na różne tematy i podróże postanowił udać się do specjalisty i tak zaczął chodzić na zajęcia z coachem ,bo wizyta u psychologa nie pomogła. Na warsztatach jednak nie spotkał bratniej duszy i wciąż był sam ,aż tu pojawiła się Natalia i po namyśle uznał ,że ona ma tak samo dość życia i monotonii jak on i doskonale rozumie czym jest samotność.

Koniec części pierwszej.  
Ps. Do opowiadań o Brzyduli również wrócę jak znajdę tylko wolną chwilę i przepraszam za brak aktywności na Waszych blogach. Pozdrawiam ciepło.