Strona Główna

środa, 4 września 2019

Podziękowania! 400 tys na blogu!

Dziękuję wszystkim za odwiedzanie bloga,komentowanie,czytanie opublikowanych na nim historii. 

400 tys. to dla mnie bardzo duża liczba i zakładając go nie spodziewałam się ,że aż tylu będzie tu zaglądać. Historie nie są jakieś rewelacyjne, warsztat także mógłby być lepszy ,ale piszę ,bo to dla mnie odskocznia od codzienności, inny świat, uwielbiam to robić dlatego wciąż tu jestem i na chwilę obecną nie zamierzam z  tego rezygnować. Receptą na sukces jest ciężka praca i wytrwałość więc ja będę starała się szkolić swój warsztat pisząc kolejne historie mam nadzieję ,że znajdą się chętni by je czytać. Zarówna te dramatyczne jak i te romantyczne,szczęśliwe.

Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję za 400 tys. wyświetleń.

wtorek, 3 września 2019

,, Jedno życzenie'' 14 (Singielka)



Mikołaj nie odrywa wzroku od swojej narzeczonej w długiej czerwonej sukni z rozcięciem od kolana w dół. Włosy podpięta tak by nie przeszkadzały w tańcu. Na twarzy Natalii widnieje lekka niepewność i strach czy podoła i nauczy się tańczyć. Prawdą jest ,że późno zaczęli naukę ,ale problem tkwił w tymże to ona wymagała prób ,nie Suszyński ,który umiał tańczyć i znał kroki kilka  tańców. Wiedziała ,iż jest od niej starszy i więcej zwiedził, zobaczył i ma więcej osiągnięć na swoim koncie. Była z niego dumna, ale były też rzeczy ,w których to ona wykazywała się większą wiedzą. Instruktorka poinstruowała ich jaką postawę muszą przyjąć i pokazała kroki.
- Przepraszam- bąknęła Natalia i spuściła zawstydzona wzrok.
- Proszę jeszcze raz- rzekła z czerwonymi ustami kobieta ubrana w kwiecistą bluzkę i długą spódnicę z rozcięciem. – Początki do łatwych nie należą . Miewałam gorsze przypadki ,gdzie para w ogóle nie miała pojęcia o tańcu ,a pani jak zauważyłam ma wyczucie rytmu i tylko myli pani kroki ,ale po to tu jestem ,aby was czegoś nauczyć- zwróciła się tym razem do nich obojga.
Jasny drewniany parkiet, wkradające się przez cienkie zasłonki promienie słoneczne ,pod ścianą wielki ,długi stół przykryty zielonkawym obrusem, bukiet róż w wazonie. W pomieszczeniu obok powynoszone krzesła i stos obrusów. Wyglądało to na mały składzik do ,którego prowadziły białe lekko uchylone drzwi. Sufit w pomieszczeniu był bardzo wysoki ,na zewnątrz znajdował się ogród z fontanną ,altanka stojąca na środku ogrodu opleciona bluszczem. Bujana biała ławka. Tworzyło to wszystko uroczy klimat ,a Natalia odpoczywając po próbie usiadła na bujanej ławce i podziwiała krzaki róż, pięknie przycięte tuje i inne kwiaty.  Zdążyła się już przebrać ,bo w czerwonej sukni chodziło się się fatalnie. Mikołaj dołączył po niej i położył rękę na jej brzuchu. Uśmiechnęła się spoglądając mu w oczy.


- Okropnie męczą mnie te próby taneczne. Dzisiaj nie wracam już na próby mam dość. Niepotrzebnie wpadłam na ten pomysł w dodatku będąc w ciąży ,ale chcę aby nasz ślub był idealny wraz ze weselem. Pierwszy taniec jest bardzo ważny.
- Kochanie masz rację ,ale jeśli to ponad twoje siły nic się nie stanie jak zrezygnujemy.
- Ja nigdy nie rezygnuje jeśli mi na czymś zależy- odparła stanowczo.- Wiem ,że czasami należy odpuścić ,lecz przychodzi mi to z trudem. Czuję się w miarę dobrze nie licząc zmęczenia i chwilowych zachcianek.
Przytuliła się do niego kładąc mu głowę na ramieniu. Pogrążyli się w swoich myślach słuchając odgłosów przyrody, szumu trawy, śpiewu ptaków , serenady granej przez pszczoły i koniki polne.
- Najchętniej bym tu została nie chcę mi się stąd ruszać- odezwała się Natalia podnosząc głowę z ramienia Mikołaja.
- Ja też ,ładnie tu i dość spokojnie ,ale zaraz będzie nas szukać instruktorka i będziemy musieli wrócić na nauki.
- Ja na dziś mówię pas. jak chcesz tańcz sam.
- Nie, mam inny pomysł wybierzemy się na miasto i coś zjemy.  Głodniałem i ty z pewnością też być coś przekąsiła ,mam rację.
 -Masz- uśmiechnęła się- Wesele w pałacu mi się bardzo podoba ,chociaż nigdy nie wyobrażałam tak swojego ślubu.
- Dlaczego? W dzieciństwie nie marzyłaś o weselu jak księżniczka?
- Nie pamiętam . Jeśli tak to dziecięce zapomniane marzenie.
- Nati kocham cię i chcę spełniać twoje marzenia.
- Też cię kocham- odpowiedziała całując go w usta.
Chodzili właśnie po ogrodzie trzymając się za ręce i skradając sobie całusy. Elka została wybrana na świadkową ,a Tomasz na świadka. Natalia nie wyobrażała sobie w tej roli nikogo innego.

                             *****
Tomasz wyszedł z auta rozprostowując zmęczone jazdą nogi. Zerknął na siedzenie pasażera . Ela nie przebudziła się wciąż śpiąc. Otworzył bagażnik i wyjął kilka kartonowych pudeł z różnymi rzeczami. Nowe miejsce dziennikarka uznała za nowy rozdział w swoim życiu. W ostatnim okresie nastąpiło wiele zmian ,które miały odmienić jej poukładane ,nieco nudne życie. Znalazła miłość ,której tak zawzięcie i wytrwale szukała ,spodziewała się dziecka nigdy wcześniej nie myśląc o sobie jako matce jakiegoś dziecka. Skupiona była na pracy, pięciu się po szczeblach kariery w góry co nie zawsze kończyło się sukcesem. Jej celem podobnie jak jej młodszej siostry znalezienie miłości. I obu kobietom się to udało. Tomasz okazał się pragnącym stabilizacji, rozsądnym, dobrze zbudowanym, zdolnym facetem i dawał Eli poczucie bezpieczeństwa ,zaś u tej drugiej tak różowo nie było ,bo Natalia naczekała się zanim Mikołaj ujrzał w niej kogoś więcej niż przyjaciółkę. Nie poddawała się i walczyła do utraty tchu o jego uczucie.
 To pod wpływem pewnych zdarzeń ,pojawienia się w życiu dziennikarza wrażliwej ,troskliwej artystycznej duszy sprawiło ,że Mikołaj postanowił przewartościować swoje życie. Chciał zrobić to wcześniej ,ale brakowało mu odpowiedniej osoby ,aby poczuć ten smak stabilizacji ciągle gdzieś ciągnęło go do życia bez zobowiązań ,ale w takim stopniu jak ,kiedyś. Pragnął kochającej rodziny, chciał być dobrym ojcem . Jedyne za czym jeszcze tęsknił to matka ,która wyjechała poza Warszawę.
- Jesteśmy na miejscu?- spytała Ela poprawiając roztrzepany kok. – Niespodziewanie szybko minęła nam ta podróż ,nie Tomek?
Wysiadła z auta rozglądając się po okolicy. Dom jej się bardzo podobał. Znajdował się trochę dalej od ulicy. Rosło przy nim spore drzewo. Podchodząc bliżej zauważyła ,że to brzoza. Nowoczesna budowla, biała elewacja, solidne metalowe ogrodzenie, czarna dachówka.
- Tak- odparł krótko.- Wniosłem już pudła do domu. Tym gratem niestety nie damy rady przyjedź reszty rzeczy tej komody po dziadku.
- To rodzinna pamiątka ,ale nie jestem z nią jakoś szczególnie związana więc planuje oddać niektóre rzeczy na targ z starymi rzeczami. Może komuś się przydadzą ,a książki ,których nie czytam od lat oddam do biblioteki.
- Podręczniki do psychologii również oddasz?
- pewnie. Nie będę szła na studia psychologiczne ,bo ewidentnie mnie już ten temat nie interesuję. Skupię się jedynie na dziennikarstwie i nauce hiszpańskiego.
- Co?
- Nie patrz tak na mnie. Wiem jesteś zaskoczony ,ale zawsze chciałam znać ten język.
- W porządku. Podręczniki przywieziemy i resztę drobiazgów.
Ela zdawała sobie sprawę ,że przeprowadzka trochę potrwa. W pustym pokoju planowała z Tomaszem urządzić pokój dla dziecka.
- Tu postawimy szafę ,a tu łóżeczko i przewijak- wskazała ręką. Przez duże okno wpadło jasne dzienne światło.
- Najpierw przemalujemy sypialnie i salon ,bo te kolory beżu jakoś do mnie nie przemawiają ,ani biel w tym pokoju.
- Pokój dziecięcy zostawimy na koniec- rzekła poważnie.- Wiem uznasz ,że wierzę w jakieś zabobony czy coś tam. Nie wierzę ,ale mimo wszystko wolę nie kusić losu. Rozumiesz z resztą nie znamy płci. Jestem dopiero w czwartym miesiącu.
- Twoja siostra też nie zna płci dzieci?
- Nie wiem. Nic mi nie mówiła. Być może dowiemy się na baby shower ,bo ona robi przyjęcie przed narodzinami dzieci takie jak robią w Stanach.  Nie mam pojęcia skąd u niej ten pomysł. Mikołajowi niby też się to spodobało. Ja na pewno się na to przyjęcie wybiorę i kupię coś dla jej dzieci.
- Ich dzieci.
- No ,tak ,ale wciąż z tyłu głowy mam obraz Mikołaja porzucającego Natalię przed ołtarzem.
- Co ty znowu wymyślasz. Mikołaj ją kocha. Widać to na ,każdym kroku. Nie wystarczy ,że wasza matka chce rozpieprzyć ten związek ?
- Matka chce zniszczyć związek Nati?- zdumiona spojrzała w zielone tęczówki fotografa.- Myślałam…
- Nie kibicuje im. Mikołaj ostatnio słyszał pewną rozmowę i mi o niej opowiedział. To mój przyjaciel i jednocześnie będzie w mojej rodzinie więc nie pozwolę ,żeby Sława vel mama zepsuła ich ślub lub nasz.

                            

Sława nie zdołała przeszkodzić narzeczeństwu w przygotowaniach ślubnych albowiem nadszedł właśnie ten wyjątkowy dzień. Dzień ślubu. Na głowie panny młodej znajdował się przypięty już śnieżno-biały welon , ubrana w suknie z koronkowymi rękawami. Na toaletce leżały kosmetyki, trochę rozsypanego pudru, obok kosmetyczki leżał piękny ślubny bukiet.  Monika zapięła jej zamek od sukni i poprawiła usta szminką. Natalia odczuwała trochę lęk ,bo Ela głupio żartowała ,że Mikołaj porzuci ją tuż przed złożeniem przysięgi małżeńskiej. Pogłaskała mocno zarysowany pod suknią ślubną brzuch.
- Nati ,kochanie jesteś strasznie spięta- do pomieszczenia weszła Sława.- Boi się ,że Mikołaj zwieje albo zapomni o ślubie- zaśmiała się pod nosem Elka ,a Natalia pobladła.
- Usiądź – poradziła jej Monika.- Oddychaj spokojnie ,nie możesz teraz zasłabnąć ani nie stresuj się tak ,bo zamiast na ślub do kościoła pojedziemy na porodówkę.
- To dopiero siódmy miesiąc. Dzieci mają urodzić się zdrowe- odparła cicho.
Sława przyniosła jej mokry kompres i podała szklankę wody.
- A co tu się dzieje? Natalko? – zwróciła się do niej Ewa.
- Nic , zdenerwowałam się.
- Ty? W twoim stanie jest to kategorycznie zabronione. Dlaczego nie wyjawisz nam tajemnicy czy to dwie dziewczynki,dwóch chłopców? 
- Zdradzę to w odpowiednim czasie czyli po porodzie. Nie pytajcie mnie o imiona. Ja wybrałam jedno,Mikołaj drugie.
- Co to za tajemnica? Ja chłopcu dam Szymek a dziewczynce Mariola- poinformowała wszystkich Ela.
- Ja zaczem do porodu- oparła z upartością Natalia.- I przepraszam mamą- zwróciła się do Ewy ,ale nie pokażemy ci z Mikim przygotowanego na przyjście maluchów. Poza tym ja tylko pomagałam w wyborze dodatków i mebli ,bo urządzał Mikołaj i potem już mi nie pokazał. Chce aby to była niespodzianka.
- Jaki on troskliwy i słodki- zakpiła Elka.- Skaczę wokół ciebie jak wokół jajka.
- Jeszcze jedno słowo- Natalia wzięła głęboki wdech.- Opuszczasz to miejsce i zamiast ciebie świadkową zostanie Monika i to chyba jest świetny pomysł. 
- Nati nie zrobisz tego- przerażona Ela wstała z krzesła.
- To się uspokój.
- Przepraszam.
- Właśnie nie obrażaj mojego syna. Nie mogę już tego słuchać. A Mikołaj będzie świetnym ojcem. Skup się na swoim narzeczonym ,bo jeśli nie zmienisz swojego postępowania on cię zostawi. Dobrze słyszałaś- dodała widząc ,że ta otwiera usta. 
Stała bez słowa w kremowej sukni. Na ślubie miał dominować błękit,biel,bież ,róż i odrobinę czerwieni. 

Andrzej wyszedł z mała Michasią na krótki spacer. Nie chciał spóźnić się na ślub ,ale mała nie spała najlepiej w nocy więc pomyślał ,iż spacer dobrze jej zrobi. Nie był to jego pierwszy. Czasami Monika potrzebowała godzinę ,dwie w ciągu dnia się przespać. Michasia zawsze w wózku zasypiała, gdy znudziło ją obserwowanie świata. Czasami Andrzej brał ją na ręce ,a mała ciekawie się rozglądała po okolicy innym razem płakała ,ale po butelce mleka albo dłuższej wędrówce spokojnie leżała w końcu zasypiając.
Natalia rozmawiała trochę z Ewą. Matka Suszyńskiego uspokoiła ją i ta poczuła się po tej rozmowie znacznie lepiej.

                                                ****
Natalia na drżących nogach wraz z ojcem doszła do ołtarza przed ,którym czekał na nią ubrany w elegancki  ciemny garnitur i muszkę jej narzeczony. Uśmiechał się do niej ,a jej serce szybciej biło na widok tego uśmiechu. Poprawiła lekko suknie i z miłością spojrzała na ukochanego. Kościół rozbrzmiewała uroczysta melodia. Goście ocierali łzy ze wzruszenia,było słysząc szelest sukni, kroki małego dziecka ,które wybiegło z ławki ,ale matka zaraz wzięła je na ręce. Szepty po czym wszystko ucichło i cała uwaga ludzi skupiła się na parze młodej.
Goście niecierpliwili się chcąc już ,aby tych dwoje przysięgli sobie dozgonną miłość. Ksiądz rozpoczął mszę. Niektórzy się wzruszyli ,gdy nadszedł najważniejszy moment nałożenia przez Natalię i Mikołaja obrączek.
- Ja Mikołaj Suszyński biorę ciebie Natalio Nowacka za żonę ślubuję ci miłość ,wierność oraz uczciwość małżeńską oraz to ,że nie opuszczę cię aż do śmierci tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy święci.
- Ja Natalia Nowacka biorę ciebie Mikołaju Suszyński za męża ślubuję ci miłość ,wierność oraz uczciwość małżeńską oraz to ,że nie opuszczę cię aż do śmierci tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy święci.
Podano im obrączki . Mikołaj wziął jedną i spoglądając na Natalię mówił.
- Natalio przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
Następnie przyszła kolej na pannę młodą.
- Mikołaju przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
Pocałunek Natalii i Mikołaja był długi i namiętny ,a w oczach błyszczały łzy szczęścia. Ela patrząc na pocałunek pary młodej skorzystała z okazji i przybliżyła swe usta do ust Tomasza.

Z kościoła wyszli tonąc w płatkach róż i konfetti. Przyjmowali kolejno gratulacje po czym udali się do białej limuzyny wprost do pałacu na wesele.
Tomasz cały czas wykonywał im setki zdjęć. Był jeszcze kamerzysta i drugi wynajęty fotograf. Monika stała wśród gości z małą na rękach. Natalia na chwile wzięła ją na ręce do zdjęcia. W kolejnym ujęciu to Mikołaj trzymał Michasię ,która się do niego słodko uśmiechała. Chrześniaczka go uwielbiała. Na tyle ile było to możliwe odwiedzali Monikę i Andrzeja.
- Oddaję ci małą ,a my spotkamy się na weselu- rzekł Mikołaj.- Natalia- rozejrzał się.
- Tu jestem – odparła ,gdy zdjęcie zostało zrobione podeszła do matki i chwilę z nią rozmawiała.
- A już myślałem ,że zgubiłem żonę- zaśmiał się.
- Kochanie teraz się mnie już nie pozbędziesz- odparła całując go. – Kocham cię
- Ja ciebie też i maluchy- zerknął na jej brzuch.
Uśmiechnęła się promiennie i ruszyli w kierunku limuzyny.
Ela jeszcze wyściskała siostrę i co o dziwo również Mikołaja życząc mu wszystkiego dobrego na nowej drodze życia.

                          ****

Przyjęcie weselne odbywało się w Pałacu na wielkiej sali. Eli odebrało mowę ,gdy ujrzała te wielkie pomieszczenie w którym od razu w oczy rzucił się pięknie udekorowany stół kwiatami,światłami,świeczkami w szklanych naczyniach. Elegancka zastawa i serwetki idealnie ułożone. 
- Mama się postarała- powiedziała Elka.
- Ona zajęła się dodatkami wraz z Ewą ,a to Mikołaj z Natalią zajęli się wystrojem. Ponoć podświetlany sufit co przypomina gwiazdy jest pomysłem mojego przyjaciela ,bo twoja siostra jest romantyczką i chciała mieć mnóstwo kwiatów ,chociaż z wianka zrezygnowała i ubrała welon- odparł Górski ,któremu także podobał się wystrój sali weselnej. Wiedział ,że wesele będzie udane ,a dla nowożeńcem niezapomniane przeżycie.
- Tomek ,ale nasze będzie skromniejsze dobrze?
- Dobrze i weźmy je w tym roku. Co ty na to?- spojrzał na ukochaną.
- Kocham cię- objęła go za szyję i pocałowała.- Gdzie Natalia i Mikołaj?
- Nie wiem chyba się spóźniają ,albo gdzieś wyszli na chwilkę.
Tomasz i Ela mieli trudny czas w swoim życiu ,bo byli w trakcie przeprowadzki i czekali na narodziny dziecka. 
Monika w towarzystwie Andrzeja zajęła miejsce obok kuzynki panny młodej. Michasia została oddana pod opiekę matki Andrzeja. Nie chcieli brać tak małego dziecka na wesele. Była tylko w kościele i trochę popłakiwała uspokoiła się dopiero po wyjściu i chętnie pozowała do zdjęć wraz z parą młodą. Ludzie szeptali. Nagle Natalia weszła na podest. Pogasły światła i ludzie mieli wrażenie ,że znajdują się pod niebem pełnym gwiazd. Sufit i ściany oświetlane były lampkami. Wszystko było idealnie zaplanowane. Natalia przywitała gości ,niespodziewanie obok niej stanął Mikołaj ,a ona z miłością spojrzała na niego i zaczęła śpiewać piosenkę dedykowaną specjalnie dla męża. Tłum wpatrywał się w nich. Na koniec Mikołaj porwał ją w swoje objęcia i skradł jej namiętnego buziaka. Goście klaskali i krzyczeli : Gorzko! Gorzko!
- Nasz ślub też był wyjątkowy ,ale piosenka dla pana młodego? Tego się nie spodziewałem- przyznał Andrzej stojąc blisko Moniki.
- Ja też nie. Pewnie takich atrakcji będzie więcej. Podpytałam Natalię i wiem ,że mają być jeszcze podziękowania dla rodziców ,a spóźnili się bo był kręcony przed pałacem teledysk ślubny i mają mieć sesje zdjęciową. Nie wiem czy ciążową już mieli.
- Co? Sesja ciążowa ,a co to?- zapytał Andrzej.
- Oj ty siedzisz tylko w cyferkach i nie wiesz co teraz jest popularne . To taka sesja w której bierze udział sama kobieta albo para. Ja też miałam ,bo Nati mi robiła.
- Nic nie mówiłaś- mruknął Andrzej.
- Mówiłam ,ale mnie nie słuchałeś ,bo czytałeś te swoje statystyki.
- Jak wrócimy do domu pokażesz mi efekty tej sesji.
- Dobrze- zgodziła się bez wahania. - Szkoda tylko że nie byłeś na niej ze mną ,ale może będzie jeszcze okazja.
- Okazja chcesz powiedzieć ,że chcesz mieć drugie dziecko?
- Nie teraz oczywiście ,ale jak mała podrośnie to ...
- Postaramy się o synka- dokończył za nią i ją pocałował.
- Tylko proszę nie zapominaj ,że jestem twoją żoną i mamy córkę ,bo za mało uwagi nam poświęcasz. 
- Postaram się. 
                                    💝💝💝
Natalia i Mikołaj zasiedli właśnie do stołu zmęczeni tańcem. Oboje nie odrywali od siebie prawie od siebie wzroku. Sława siedziała niedaleko i co chwilę pytała czy Natalia dobrze się czuje. Ewa również się martwiła o ,,córkę''. Suszyńska nie skarżyła się na złe samopoczucie. Bliźnięta były spokojne ,choć wieczorem czuła mocniejsze kopnięcia i bolały ją już nogi i była po prostu zmęczona. Mąż także dopytywał się o jej samopoczucie i nie odchodził na długo do innych gości ,bo Nati chciała wciąż mieć go obok. Była nieco przewrażliwiona ,bo Ela nagadała jej głupot ,chociaż wierzyła w Mikołaja i wiedziała ,że jej nie zostawi ,ale mimo wszystko bardzo nie lubiła jak wyjeżdżał ,ale w końcu przekonała go i pracował na miejscu i mieli więcej czasu ,żeby spędzić go razem. 
Pierwszy taniec był magiczny i przepiękny. Nikt nie mógł od nich oderwać wzroku. Goście byli nimi oczarowani tak samo jak tym bajkowym ślubem. 

piątek, 12 lipca 2019

,,Jedno życzenie '' 13 (Singielka )


,,Jedno życzenie’’
13



- Natalia ,co się stało?- zapytała z niepokojem Elka.- Coś nie tak z bliźniętami?
Dziewczyna uniosła wzrok z nad stołu i spojrzała na siostrę ze smutkiem w niebieskich oczach.

- Kompletnie nie mam na nic siły- wyznała niechętnie opierając twarz na dłoniach.- Mikołaj się stara mnie obciążać w obowiązkach domowych, dba o mnie. Niestety rodzice przejęli inicjatywę i zajęli się przygotowaniami do ślubu ,chociaż Miki trzyma rękę na pulsie i mam nadzieję ,że nie będzie tak źle. Pomijajac wysłanie  zaproszeń do dalszej rodziny w tym mojej chrzestnej ,która napisała mi odpowiedź. Niestety nie będzie jej na moim ślubie ,ale i tak będzie sporo gości ,a chciałam skromnie. 
- Nie będzie. Odkąd sama jestem przy nadziei uzmysłowiłam sobie ,że nie potrzebnie prowadzimy te wojny i przepychanki. Mikołaj cię kocha ,a ja zazdrościłam ,iż tobie udało się znaleźć kogoś takiego i patrząc na moje wcześniejsze doświadczenia wątpiłam w prawdziwą miłość i ideały …
- Mikołaj ideałem nie jest. Popełnia błędy, czasami się nie zgadzamy ,bo bywam nieugięta i uparta. Cud ,że doszło w ogóle do zaręczyn. Obawiam się zbliżającego ślubu i narodzin dzieci.
Elka położyła posłała jej słaby uśmiech i zaparzyła sobie i jej ziołową herbatę. Natalia powąchała ją niepewnie po czym upiła kilka łyków.
- A jeśli on się rozmyśli- podzieliła się z dziennikarką swoimi obawami. – Odwoła ślub albo co gorsze zostawi mnie z dwójką malutkich dzieci?  
- Wtedy nasza matka da mu niezłą szkołę życia.Myślę jednak ,że tak się nie stanie i będzie przy tobie. W gorszych i lepszych momentach. Ja też odnalazłam tego jedynego,bo Tomek nim jest.
- Cześć, kochanie- Górski musnął policzek Eli i położył siatkę z owocami na kredensie w kuchni. Wolno poczłapała za nim. Rozmawiali chwilę szeptem w kuchni wymieniając czułe spojrzenia. Natalia zadzwoniła do narzeczonego ,ale abonament był poza zasięgiem. Pojechał znów na jakiś wywiad do innego miasta ,a ona za nim strasznie tęskniła. Miał rano zadzwonić ,ale tego nie zrobił. Zegar wskazywał osiemnastą. Pożegnała się z Elą mówiąc ,iż rozmowę dokończą jutro.
Po drodze postanowiła się udać na długi spacer. Przechadzała się uliczkami patrząc na witryny sklepowe z ubrankami dla dzieci i pięknymi sukienkami. Zatrzymała się przy salonie ślubnym obserwując jak młoda kobieta wychodzi z papierową torbą z wielkim uśmiechem na ustach. Na twarzy Nowackiej malował się smutek.
Znudzona chodzeniem i potwornie zmęczona wypiła w kawiarence sok pomarańczowy i zjadła drożdżówkę ze śliwką. Zamieniła kilka słów przez telefon ze znajomą z Antypodów.  Ciągle myśła o Mikołaju i ich wspólnej przyszłości. Narzeczony kazał jej zrezygnować z pracy w kawiarni. Kazał jej uważać na siebie i obiecał ,że jak wróci osobiście o to zadba. A teraz nie odbierał telefonu ,a ona bała się o niego niedosypiając i niedojadając.
Taksówką pojechała do rodziców. Matka odgrzała jej obiad ,ale ona odmówiła. Poszła do dawnego pokoju i położyła się . Nawet nie wiedziała ,kiedy zasnęła. Sława lekko ją okryła kocem i zamknęła cicho drzwi. Rano zjadła smaczne śniadanie. 

Tata usmażył jej ulubione naleśniki po czym później poszli na zewnątrz porozmawiać ,ale rozmowę przerwał dźwięk komórki . Ojciec zawiózł ją w wskazane miejsce i pojechał do pracy. Nie informując o niczym Sławy ,która liczyła na rozmowę z młodszą córką. 
- Ja sobie z nim porozmawiam jak wróci- warknęła Sława.- Miał o nią dbać ,a ona wygląda przez niego jak zombie. Chyba powinnyśmy dla jej dobra odwołać ślub.
- Co jak odwołać ślub? Sławka on ją kocha i ona go też. Będą mieli dzieci. Chcesz odebrać mu to zabrać?
- Myślałam ,że Mikołaj to porządny człowiek ,a po mojej córce widzę ,że nie jest z nim szczęśliwa. Elka od początku go nie lubiła. Może ma rację. To typ głodny wrażeń i przygód ,a nie stabilizacji.
- Nie wtrącaj się to ich życie. Niech sami się dogadają.  Ze ślubem możemy im pomóc ,ale nie decydujmy za nich.
- Dobrze. Niech robią co chcą- machnęła ręką i poszła zobaczyć gdzie podziała się Genowefa. Nie znalazła jej jednak ,a jak wróciła nic nie mówiąc poszła spać. Sława nie poddawała się i postanowiła wypytać ją o to rano ,ale staruszka wstawała wcześniej od niej.
Rano ubrała się pospiesznie i z koszykiem wyszła na zakupy. Zatrzymała się zauważając swoją matkę.
Stała przy żelaznym ogrodzeniu rozmawiając z człowiekiem ,który mógł być w jej wieku lub lekko starszy. Sława zwiedzona ciekawością schowała się za krzak tui i podsłuchiwała jak staruszka umawiała się z tym człowiekiem na spacer po lesie ,a potem kawę i jak wspominają wczorajszy krótki spacer. Podsłuchiwała chwiłe po czym poszła w końcu do sklepu mijając po drodze dzienikarza. Burknęła coś pod nosem i ruszyła dalej. 
- Nie chciałbym się wtrącać ,ale widziałem dzisiaj rano twoją wnuczkę. Gdzieś się śpieszyła. Nie wyglądała najlepiej. Czymś się martwi jak to wiem. Stresuję się ślubem i czymś jeszcze. Nie widziałem jej narzeczonego.
- Zerwała się z łóżka tak wcześnie? – kobietę zaskoczyło zachowanie wnuczki.- Na pewno się nie rozstali.
- Dzień doobry- wysapał Suszyński.- Gdzie jest Natalia? Szukam jej od wczoraj. Nie zostawiła żadnej wiadomości. Padł mi telefon później na autostradzie był wypadek . Nie ważne. Muszę z nią się zobaczyć.
- Ale ja nie wiem gdzie jest Natalka. Ponoć wyszła gdzieś nad ranem.
- Matko przenajświętsza ,gdzie?- zapytał wystraszony.

- Muszę ją znaleźć - w jego głosie zabrzmiała nuta desperacji.- wiem ,że nie poinformowałem o przyjęździe ,ale martwię się o nią i o nich.
- O nich ?
- Nienarodzone dzieci chcę ,aby urodziły się zdrowe.
- Nati często spaceruje po lesie. Może tam ją znajdziesz - powiedziała babcia Natalii.
                                            
Suszyński biegał po lesie w garniturowych spodniach i marynarce. Czuł ,że koszula ,którą miał pod spodem jej cała mokra. Nie znalazł jej. Sława powiedziała mu ,że najprawdopodobniej poszła się przejść. Uwierzył jej i przed prawie dwie godziny spędził w lesie na poszukiwaniach narzeczonej. Telefon zostawił w aucie przy domu Nowackich. Wrócił wolnym krokiem i zobaczył na wyświetlaczu dwadzieścia jeden nieodebranych połączeń ,a wszystkie od Natalii . Bateria była rozładowana do połowy.  Oddzwonił natychmiast.
- Mikołaj w jakim lesie? Piłeś coś ?
- Nie, twoja matka mi powiedziała ,że cię znajdę . Najpierw sprawdziłem w domu i ogrodzie nie chcąc jej uwierzyć ,a później dwie godziny szukałem cię łażąc po tym głupim lesie. Beznadzieja. W domu jak wróciłem nie zostawiłaś żadnej wiadomości. Tak strasznie bałem się o ciebie. Gdzie ty jesteś?
- W szpitalu.
- O boże co ci jest? Jadę tam natychmiast . Tylko wyślij mi smsem adres . Coś nie tak z dziećmi?
- Nie, Mikołaj spokojnie. Naprawdę tak się wystraszyłeś?
- Kochanie ja umierałem ze strachu- odparł szczerze. Słyszała jak drży mu głos. Nie kłamał.- Kocham cię , Nati.
- Ja ciebie też. A w szpitalu jestem ,bo Monika urodziła wcześniej. I chyba podała mój numer ,bo Andrzej nie odbierał ,ale właśnie przed chwilą dojechał.
- Już do ciebie jadę. Czekaj na mnie ,a potem ci opowiem dlaczego mnie nie było i przepraszam ,że nie mogłem odebrać. W dodatku zostawiłem cię samą ,przepraszam.Teraz postaram się pracować na miejscu by być blisko ciebie i nie chcę aby coś mnie ominęło.
- Spokojnie Miki. Nic cię nie ominie. Na kolejne badania idę z tobą.


                                          ****
Tomasz wyślizgnął się z objęć Elki i poszedł do kuchni zapatrzyć sobie kawę. Pijąc ją przejrzał kilka folderów ze zdjęciami domów do kupienia. Górski sprawdził w banku swą zdolność kredytową. Niestety zaliczkę trzeba było wpłacać na już. Mikołaj polecił mu agenta nieruchomości ,który był jego dobrym znajomym. Mężczyzna przejrzał na spokojnie kilka folderów i uznał ,że trzy z nich podobają mu się najbardziej. Chciał skonsultować to jeszcze z Elką ,bo to miał być ich wspólny dom.
- Co robisz?- Ela zajrzała mu przez ramię.- Nie możesz spać nie ma jeszcze siódmej.
- Przeglądam zdjęcia.
- Widzę- przysiadła się.- Czyje to mieszkania? Fotografujesz teraz domy i ich wnętrza ?
- Nie , Ela. Szukam dla nas pięknego miejsca na przyszłość.
- Znaczy wybierasz dla nas mieszkanie ,to znaczy że ty tak naprawdę serio?
- Ja jestem z tobą tylko na poważnie. Zaczekaj chwilkę.- wstał po chwili przyniósł dla Eli dwa omlety i szklankę soku arbuzowego.
- Smacznego.
Uśmiechnęła się na widok serca z czekolady i ułożonego z kolorowych perełek imienia Ela.
- Dziękuję- nachyliła się nad nim i musnęła jego usta.- Kocham cię.
- ja ciebie też. Jedz.
Niestety śniadanie zjadła ,ale równie szybko je zwróciła. Tomek zapatrzył jej rumianek. Po południu pojechał z nią obejrzeć dom. Eli jeden spodobał się tak bardzo ,że Tomasz porozmawiał z agentem i właścicielem po czym po minucie trzymał już klucze do ich domu.


Tomasz zabrał Elkę do parku doszli do wielkiej fontanny. Ela niczego się nie spodziewała ,a blondyn nie wiele się odzywał podczas spaceru.
- Czemu jesteś taki milczący? – zaniepokoiła się.- Coś się stało?
- Nie ,kochanie. Wszystko w porządku- zapewnił .
Ku zaskoczeniu blondynki ukląkł przed nią będąc przy wielkiej fontannie i wyjął pudełko z kieszeni spodni. 
- Ela jesteś moją światłem w ciemności, bez ciebie życie jest ciemnią. Kocham cię jak szalony i chcę być zawsze z tobą. Zostaniesz moją żoną?

- Tak- pocałowała go czule roniąc łzy. Nie były to łzy smutku ,a szczęścia. Wsunął na jej palec pierścionek z zielonym oczkiem w kolorze jej oczu i po raz kolejny przylgnął do jej ust objęła jego kark dłońmi ,a jej serce przepełnione było szczęściem. – Kocham cię- wyznała wzruszona - Zawsze będę ty też jesteś moim światłem i wydobyłeś mnie z mroku. Jesteś moim osobistym słońcem i nie chcę ,żeby ono kiedykolwiek całkiem zgasło.
- Zawsze będzie razem. Ty ,ja i dziecko – powiedział szeptem przy jej wargach narzeczony.- I nie martw się o Nati ona też ma przy sobie swą drugą połowę.
- Oby to się nie rozpadło- westchnęła wysuwając się z czułych objęć mężczyzny.

                            💝💝💝


- Boże jaka ona malutka- szepnęła Natalia spoglądając na córeczkę Moniki. Przysiadła na brzegu łóżka nie kryjąc łez i zerknęła na Mikołaja.- Dotknął rączki małej i pogłaskał ją lekko po czym położył dłoń na dłoni narzeczonej siedząc po drugiej stronie łóżka.
- Może zrobię tobie i małej kilka zdjęć?- zapytała Natalia.
- pewnie. Chcę mieć pamiątki i to fajny pomysł ,bo ja chciałabym mieć taką foto-książkę.
- Świetny pomysł- pochwalił Suszyński.- Jak urodzą się nasze maluchy też o tym pomyślimy ,prawda kochanie?
- Prawda , Miki- uśmiechnęła się radośnie. – O nie.
- Coś nie tak?
- Nie mam przy sobie aparatu. Zostawiłam u rodziców.
- zabrałem go jak jechałem do szpitala. Jest w samochodzie . Poczekajcie tu tylko skoczę na parking i przyniosę.
- Ok. tylko uważaj Mikołaj na siebie.
- Uważam ,co taka przewrażliwiona?- spojrzał na narzeczoną.
- Po prostu się martwię o ciebie- rzekła.
Pocałował ją i wyszedł.
- Ale on cię kocha i wasze nienarodzone dzieci- Natalia oblała się rumieńcem.- Ja też bardzo go kocham i długo na niego czekałam. Nie pozwolę by cokolwiek zniszczyło nasze szczęście.
- Witaj kotku- Andrzej podał Monice śliczne kwiaty i balony. Przywitał się z dzieckiem całując ją w główkę. Zapytał czy może wziąć ją na ręce ,a kobieta kiwnęła głową na znak zgody. Kołysał małą w ramionach ,a ona słodko spała tylko na moment otwierając oczka.  Natalia zostawiła ich na chwilę samych idąc po coś do picia dla siebie. Siadając na korytarzu czule pogładziła się po brzuchu ,który wyraźnie się odznaczał pod bluzką. Natalia sama chciała by nadszedł już ten dzień ,ale najpierw czekał ją jeden z równie ważnych dni w jej i Mikołaja życiu. Ich ślub.
Mikołaj wrócił z aparatem. Zrobiła trochę zdjęć Monice i malutkiej Michasi. Świeżo upieczona mama była zmęczona ,ale szczęśliwa. Miała dom ,męża i dziecko. Nic więcej do szczęścia nie było Monice potrzebne.


niedziela, 9 czerwca 2019

,,Jedno życzenie'' 12

Opis. Relacje Tomasza i Eli nieco ocieplają się na wyjeździe w górach. Natalia i Mikołaj postanawiają dać sobie szansę i dociera do nich ,że nie umieją już bez siebie żyć. Suszyński ma poważne plany wobec Natalii, postanawia się jej oświadczyć po kilku próbach wreszcie mu się udaje i dziewczyna mówi ,, tak'' zachwycając się pięknym pierścionkiem, u Moniki i Andrzeja oczekiwanie na nowego członka rodziny ,a Ela wciąż jest przeciwna związkowi siostry z dziennikarzem Suszyńskim uważając go za skończonego dupka, snoba ,egoistę i kanalię. 
Ps. Przepraszam za tak dłuuuuugą przerwę. Postaram się bywać na blogu częściej i dodawać nowe posty. Pozdrawiam😊💖



- Cześć- cmoknęła siostrę w policzek rozanielona. Elka poczłapała do sypialni i wślizgnęła się pod ciepłą kołdrę szczelnie się nią otulając. Natalia zauważyła jej czerwony nos i walające się po łóżku zużyte chusteczki higieniczne.
- Chora jesteś?- zapytała głupio. Jeden rzut oka wystarczył by zauważyć chorobę blondynki.
- A nie zauważyłaś?- odbiła piłeczkę nie bez cienia złośliwości.
- Przychodzę w misji pokojowej- wyjęła z lodówki sok i nalała sobie do szklanki– Tomek wie o twojej chorobie?
- Nie, rozłożyło mnie dopiero wczoraj w nocy. Świetnie. Choroba akurat dopadła mnie w wigilię ,a Tomasz pojechał robić zdjęcia do jakiegoś artykułu . Opowiadaj- zaczęła kaszląc.- Co z Mikołajem?
Twarz Natalii błyskawicznie się rozpromieniła. Wyciągnęła rękę w kierunku blondynki chwaląc się pierścionkiem po czym oklapła na krzesło i wyjęła telefon.
,, Miki  jesteś w redakcji?- wystukała na klawiaturze komórki.
,,Nie, pod wracam z wywiadu ,a co stęskniłaś się?
Wystukał jej numer i po chwili usłyszał ciepły głos ukochanej.
-  Bardzo tęsknie ,gdy nie ma cię obok.  Możesz wpaść na moment do mieszkania Elki? Jest chora i ktoś musi skoczyć do apteki ,a ja posprzątam i zajmę się ugotowaniem bulionu warzywnego to ją postawi na nogi- tłumaczyła.
- Do Elki… no nie wiem- Natalia mogłaby przysiąść ,że w tym momencie właśnie podrapał się po szyi. Zawsze tak robił w niekomfortowej dla niego sytuacji albo gdy się zastanawiał.
- Mikołaj zrób to dla mnie.
- To nie ty jesteś chora- odrzekł w końcu.
- Ale Ela jest moją siostrą… proszę.
- Dobrze,ale zrobie to tylko dla ciebie. Nie ma sprawy ,ale muszę potem wpaść jeszcze do ,, co tam’’ i dokończyć zaległy artykuł. Doroty nie ma dziś w redakcji. Wzięła wolne ,aż do ósmego stycznia.
- O kurczę… Dorota i wolne tego bym się nie spodziewała. A może ona… się zakochała?
- No coś ty? Dorota trafiona strzałą Amora?- usłyszała śmiech Mikołaja.
- Ty się kochany nie śmiej ,bo ciebie również trafiła , zapomniałeś?- udzielił jej dobry nastrój słysząc głos ukochanego.- I malutka prośba. Przekaż Tomkowi ,że Ela chora.
- Przekażę. Pa, Nati. Kocham cię.
- Ja ciebie też.
Elka wysmarkała nos i wzięła laptopa próbując skupić się na pisaniu.
Czy da się zatrzymać szczęście?
Szczęściem można definiować na różne sposoby. Dla niektórych szczęściem jest uśmiech dziecka innych podróż w egzotyczne miejsce. Ja uważam ,że życie w zgodzie ze sobą i spełnianie się zarówno zawodowo jak i prywatnie jest szczęściem. Mi radość dają bliscy mi ludzie nie wiem co bym zrobiła ,gdyby nagle ich zabrakło. Nie da się zatrzymać szczęścia. Złapać go ,bo jest ulotne ,ale można stale go szukać. Starać się pozytywnie podchodzić do życia i łapać senne chwile. Zachować je w pamięci jak  biżuterię w szkatułce. W kolejnych felietonach opowiem wam historię o poszukiwaniu miłości. Powiem wam jak jej udało się odnaleźć miłość. 
Pozdrawiam Singielka.

Kowalik zamrugała oczami ,bo strasznie ją piekły i odłożyła laptopa. Nie miała siły. Natalia pośpiewując gotowała bulion, usłyszawszy dzwonek pobiegła otworzyć i zawisła na szyi Mikołaja.
- Nata..lia- wydukał.- Bo mnie udusisz ,aż tak tęskniłaś?
- Niewyobrażalnie – odparła odbierając reklamówki.- Co tak długo?
- Kolejna w aptece. Mam nadzieję ,że wszystko kupiłem ,a ty chyba się nie zaraziłaś chociaż wtedy musiałbym się tobą odpowiednio zająć- spojrzał na nią roziskrzonym wzrokiem.
- Przestań- skarciła go.- Myślisz ,że zatrzymasz mnie w łóżku to się mylisz. Ja pracuję i plan na dzisiejszy wieczór to kąpiel i spanie- dała mu jasno do zrozumienia na  nic więcej dziś liczyć nie może.
- Wczoraj…
- Nie wypominaj mi. Odbijemy to sobie w weekend.
- Zapomniałaś ja wyjeżdżam do Gdyni w piątek wieczorem- przypomniał jej z niezadowoloną miną. – Nie mów ,że zapomniałaś.
- Miałam prawo. Ślub na mojej głowie ,dwie prace, wcześniej studia ,a zapomniałeś chyba o zajęciach z jogi.
- To zrezygnuj. Po cholerę bierzesz tyle sobie na głowę . Dla mnie w ogóle nie masz czasu.
- Jesteś niesprawiedliwy. Zapomniałeś ile miesięcy ci poświęciłam i zawsze miałam czas? Sam wiesz jestem ambitna.
- Aż za bardzo- burknął.
- Co chcesz przez to powiedzieć- zirytowała się. – Dla dziecka też czasu nie będziesz miała ,bo masz inne zajęcia? Ostatnio nie najlepiej wyglądasz i jadasz kiepsko.
- Nie mogę jeść. Chyba zaraziłam się od Eli. 
- Ale ona nie ma grypy żołądkowej.
- Nie powiedziałam ,że ją mam.
- Ale rano trzy razy biegłaś do łazienki zanim do końca wypiłaś koktajl. Wczoraj również po jajecznicy ,którą ci zrobiłem i ci nie smakowała.
- Zwykły wirus- odparła i zasłabła.
Po pięciu minutach odzyskała przytomność i podniosła się z kanapy na którą położył ją Mikołaj.
- To przez to ,że nic nie jadłam.






                                 *****
Następnego dnia Natalia czuła się znacznie lepiej i zdecydowała się opiekować siostrą mimo sprzeciwu narzeczonego ,który bał się o jej zdrowie i kazał odpoczywać ,żeby szybciej wyzdrowiała.  W głowie bruneta zaczęły powstawać różne scenariusze ,ale nie zdobył się na odwagę by swoimi przypuszczaniami podzielić się z Natką. Elkę zaczął męczyć uporczywy kaszel. Natalia sprawdziła bulion smakując łyżeczką i dmuchając ,żeby się nie poparzyć. Z niecierpliwością czekała na dziennikarza i zjawieniu się Górskiego. Stan Elki coraz bardziej ją niepokoił. Wyjrzała z kuchni przyglądając chłodną dłoń do rozpalonego czoła blondynki. Przeraziła się nie na żarty i poszukała termometru. Miki pośpiesz się.
W redakcji panował rozgardiasz. Okazało się ,iż okres tuz przed sylwestrem okazał się sezonem z największą zachorowalnością na grypę. Gośka święta spędziła w łóżku ,a Patryk przynosząc codziennie obiady od mamy zaryzykował i dał jej klucze do swojego mieszkania. Dziewczyna ucieszyła się i mimo złego samopoczucia uśmiechała się i przytuliła się do Patryka mobilizując wszystkie siły ,aby znaleźć się w pozycji siedzącej. Malenę dopadło zapalenie płuc nikt nie pofatygował się odwiedzić jej w szpitalu, bo jej koleżanka z pracy nienawidziła szpitali.
Sylwia wzięła udział w reklamie znanej linii kosmetyków. Reklamowała balsamy do ciała i żel pod prysznic występując przed kamerą nago ,ale reklamę ocenzurowano ,bo leciała o ,każdej porze także w paśmie popołudniowym przez co nie mogli pójść na całość ,chociaż internauci i tak odnaleźli opublikowaną w Internecie wersje bez cenzury.  Natalia zerknęła tylko ciesząc się ,że Tomasz wybrał jednak jej starszą siostrę ,a nie dziewczynę zmieniającego faceta częściej niż majtki i łasą na kasę. Kręciła się wokół dzianych gości ,oskubywała ich i rzucała znajdując nowy obiekt westchnień. Natalia rzuciła czasopismo na aneks kuchenny i wyłączyła bulion.
- Monia?- odebrała uśmiechając się. – Andrzej wybiera produkty na kolacje? Szczególna okazja?
-……..
- A przychodzi przyszła teściowa. Zmieniając temat znacie płeć dziecka?
-………..
- Cudownie!- wykrzyknęła entuzjastycznie.- Dziewczynka. Jak Elka wyzdrowieje wybierzemy się na zakupy. Jako przyszywana ciocia pomogę ci wybrać coś ładnego i słodkiego.
- Dzięki , Natka jesteś super. Pozdrów ode mnie Mikołaja.
- Pozdrowię. Powodzenia na rodzinnej kolacji i zdrówka dla maluszka. Po cichu ci zazdroszczę- przyznała otwarcie.
- Porozmawiaj z Mikołajem. Skoro się zaręczyliście to może i czas pomyśleć o planowaniu wesela ,a potem dziecku?
- Na razie to pozostaje w sferze niespełnionych marzeń. Elka chora, ja muszę porozmawiać z Dorotą o powrocie do redakcji ,, Co tam’’ ,a wesele nie wiem dopiero były zaręczyny i nie rozmawiałam jeszcze o ślubie z Mi…
- Hej, kochanie jesteś?- zawołał od progu Suszyński. – Natalia?
- Moniś muszę kończyć. Trzymaj się kochana- rozłączyła się i spojrzała prosto w oczy brunetowi.
- Super ,że jesteś- powiedziała odrywając się od jego ust.  Zawsze witał ją namiętnym całusem, gdy dłuższą chwilę się nie wdzieli.
- Zjesz?
- Bulion? Nie ,dzięki.
- Mam też gulasz mięsny ,chcesz?
- Chętnie. Może ja podgrzeje ,a ty zaniesiesz Elce leki?- podał jej małą siatkę z lekarstwami.- Kupiłem jakieś krople, tabletki na gardło i coś rozgrzewającego na grypę. Mimo to uważam ,że powinien zbadać ją lekarz. Zamówić wizytę domową?
               ***
- O mnie też byś tak dbał?- zapytała wracając od Eli. Wyszli z mieszkania Kowalik objęci w pół. Natalia przeniosła wzrok na Mikołaja. Jej oczy śmiały się do niego. Z Robertem nigdy nie odczuwała takiej radości.
- Ty jesteś pod moją specjalną ochroną- odrzekł z uśmiechem.
- Tak? A to czemu? Nie jestem księżniczką- droczyła się z nim.
- Księżniczki są egoistyczne i samolubne.
- Zupełnie jak ty- podsumowała.
- No ,co?- odsunęła się od niego i zmierzyła go wzrokiem. Mikołaj zaśmiał się ,bo bawiło go udawanie złośnicy przez Natalię.
-  Ja się zmieniłem. Byłem ślepy nie zauważając twojego uczucia. Od teraz będę się opiekować  tobą ,bo jesteś moja narzeczoną i cię kocham.
Przyciągnął ją mocno do siebie wpijając się w jej usta. Całowali się ,aż ktoś głośno chrząknął.
Tomasz siedział chwilę w samochodzie obserwując Nowacką i Suszyńskiego ,którzy prowadzili ożywioną rozmowę ,a później widział ich czułości. Nie zważali ,że znajdują się w miejscu publicznym. Nie kryli się swoją miłością. Górski cieszył się ,że jego przyjaciel odnalazł miłość.
- Cześć.
- Hej- odpowiedzieli równocześnie Natka i Mikołaj. – Planujesz oświadczyny? Nie radzę. Elka ledwo może mówić i ma gorączkę. Lepiej ,żeby była świadoma ,gdy będzie ci odpowiadała.
- Zamierzam ,ale nie dziś.
- Wybacz mu ,nie wie co plecie- wtrąciła dziewczyna.
- Nataliaa- przeciągnął samogłoski grożąc jej palcem.
- Kwiaty go zmyliły, bo myśli ,że daje się je tylko podczas oświadczyn, urodzin  i na przeprosiny.
- W redakcji nadejdą chyba poważne zmiany. Doroty ciągle nie ma. Jest nowy inwestor no i ma dojść nowy dziennikarz. Tak przynajmniej słyszałem. Ogłoszono konkurs na naczelnego portalu. Myślałeś ,żeby wystartować?- zapytał blondyn.
Brunet jedna rękę wsunął do kieszeni spodni ,a drugą chwycił dłoń narzeczonej.
- Nie. Wystartuj może ci się uda.
- Będziecie gadać tak na ulicy? Może wejdziemy jeszcze na chwilkę do Elki?- zaproponowała dziewczyna.

                                                 ****

Opieka bliskich ,ich wsparcie i opowiadanie dowcipów szybko Elkę postawiło na nogi. Wróciła do redakcji w znakomitym humorze ,z nową energią zabrała się za pisanie felietonów . Tomasz okazał się świetnym kumplem ,ale też facetem ,na którego można polegać. Natalię pochłonęły ślubne przygotowania dziś w jednym z salonów ślubnych mierzyła suknie i z uśmiechem na ustach opisywała jej wygląd Eli.
- Ela ja nie wiem ,którą wybrać . To musi byś doskonała w każdym calu ,a i Mikołajowi ,żeby się podobała ,a on w tej kwestii jest wymagający. 
- Widzisz do czego to cię zaprowadziło ,że masz wątpliwości odnośnie ślubu.
 - Ela ja kocham go nad życie i nie odwołam ślubu z powodu braku wybranej sukni. Coś znajdę  albo zdam się na narzeczonego. On ma kontakty więc będzie wiedział do kogo uderzyć bym miała śliczną sukienkę. Załatwił niesamowitą salę. Jest tam piękne i romantyczne. Nie byłam tam ,ale widziałam zdjęcia.
- Mam wrażenie ,że mówimy o dwóch różnych osobach.
- Nie Elka, to mój Miki. On się zmienił ,dojrzał i mnie kocha ,o czekaj… właśnie dostałam sms’a.
Natalia z radością odczytała wiadomość od Mikołaja i jednocześnie przestraszyła się. Suszyński w salonie miał zjawić się za kwadrans. Rozłączyła się z siostrą i skontaktowała z narzeczonym.
- ….Nati spokojnie znajdziesz idealną suknie i wszystkie dodatki.
- Tamta jest piękna ,ale …Mikołaj ile trwają nasze przygotowania do ślubu?
- Trzy miesiące ,a za dwa bierzemy ślub.
- Trzy miesiące?! Trzy miesiące!
Z wrażenia aż usiadła na krześle ,bo zrobiło się jej słabo. Trzy miesiące powtarzała i rozpłakała się. Praca w redakcji, w kawiarni ,przygotowania tak ją pochłonęły ,że na nic nie miała czasu dzień mylił jej się z nocą ,a jadła ostatnio niewiele ,bo jakoś nie mogła nic przełknąć. Złe samopoczucie zwaliła na karb przygotowań ślubnych i stres.
- Kochanie …co się stało? Zaraz tam będę…
- Mikołaj …przepraszam- wyszeptała i rozpłakała się rozłączając.

                  ****
Suszyński zastał ją w salonie zapłakaną od razu ją przytulił zmartwiony jej zachowaniem. Odsunęła się by spojrzeć mu w oczy. Milczała zastanawiając się jak powiedzieć mu o swoich przypuszczeniach. Mikołaj z uwagą przyglądał się jej twarzy gładząc jej policzek mokry od łez.
- Chyba jestem w ciąży- wyszeptała obserwując jego twarz.-  Wiem ,że będziesz  zły jeśli to się potwierdzi ,ale trzy miesiące…. po zastanowieniu jestem niemal pewna.
- To znaczy ,że będziemy rodzicami ?- spytał dla pewności.
- Tak- skinęła głową bojąc się jego reakcji.
Szeroko się uśmiechnął i objął ją ramionami po czym przylgnął do jej ust i nie zważając na ludzi w salonie objął ją w talii i przyciągnął do siebie.- To najwspanialsza wiadomość zaraz po tym jak powiedziałaś mi tak. Tak długo cię nie zauważałem ,a szczęście miałem w zasięgu ręki. Jesteś moim prezentem od losu i teraz nie wypuszczę cię z rąk i nie ważne co powie Ela ja zawsze będę przy tobie. Daję ci na to moje słowo.
- Kocham cię- wtuliła się w niego.
- No jaka szczęśliwa para ,ale koniec tych czułości. Oczywiście gratuluję wam maleństwa ,ale musimy jeszcze przymierzyć dwie sukienki- przypomniała im około czterdziestoletnia właścicielka salonu.
- W porządku, poczekam na ciebie kochanie na zewnątrz. A później cię zapraszam na podwójną porcję lodów i po drodze skoczymy do apteki po test ,a i musimy powiedzieć rodzinie i przyjaciołom.
- Dopiero jak moje przypuszczenia się potwierdzą.
- Potwierdzą- odparł z przekonaniem.- Gdy maleństwo się urodzi będziemy już po ślubie. Poza tym Elka też jest w ciąży.
- Co?
- Tomasz mi powiedział ,bo szukając znalazł receptę na witaminy dla ciężarnych kobiet ,a ona to potwierdziła i Tomek ma się jej w najbliższym czasie oświadczyć.
- Świetna wiadomość. Muszę jej pogratulować.


Dwa tygodnie później Natalia i Mikołaj po raz pierwszy przyszli razem na wizytę i na badanie USG. 
- Spokojnie to tylko badanie. Krzywdy pana dziewczynie nie zrobię.
- Narzeczonej. Niedługo żonie. Za półtora miesiąca mamy ślub. 
- Och. Przepraszam. Pana narzeczonej. 
Natalia słuchając lekarki lekko przestraszona położyła się na kozetce i odszukała rękę Mikołaja ściskając ją mocno. 
- Zobaczymy co tu mamy. Wygląda ,że wszystko jest w porządku. Chcecie państwo posłuchać jak biją serduszka?
- Tak- odparli jednocześnie bez namysłu ,gdy lekarka jeździła głowicą po brzuchu dziewczyny. Natalia miała uraz do szpitali po tym ,co przeszła ,gdy Mikołaj walczył o życie. Zaczęła wpadać w panikę bojąc się badania wykonywanego ultrasonografem. I denerwował ją żel znajdujący się na jej skórze. 
- Kochanie ,nie denerwuj się. Pani doktor mówi ,że wszystko jest w porządku.
Lekarka włączyła urządzenie i usłyszeli bicie serc. Natalia się wzruszyła.
- Serduszka biją jak dzwon.
- Widzisz kochanie serduszka biją jak dzwon- powtórzył jak echo po lekarce. - Co? 
Natalia zamknęła oczy. Wolała się nie odzywać. 
- Będą państwo mieć bliźnięta. 
- Naprawdę? Serio?- Mikołaj poprosił o szklankę wody ,a Natalia zeszła z kozetki nie odzywając się. - Nie wiem czy podołam ,ale spróbuję. Kocham cię - przytulił ukochaną chcąc dodać jej otuchy ,sam zaś też nie był spokojny. Z jego twarzy jednak nie znikał lekki uśmiech cieszył się ,ale on i Nati mieli obawy przy podołają w opiece nad dwójką maluchów.
 - Będzie dobrze- zapewniał ją.
- Nie wiem , Mikołaj. Ciągle pracujemy ,mamy masę zaczętych rzeczy i ślub na głowie.
- Zrobisz sobie przerwę ,ja też przestanę tak często wyjeżdżać do innych miast. Niech ten nowy jedzie ponoć nie ma rodziny ,nawet dziewczyny albo Krzysiek.
- Ty zawsze umiesz znaleźć rozwiązanie. Z resztą może moja mama nam pomoże te pierwsze tygodnie? Nauczy nas zajmować się maluchami.
- Wolałabym nie korzystać z pomocy innych i sama zająć się dziećmi ,bo z matkami jest różnie. Szczególnie moją. Zresztą mam ciebie- uśmiechnęła się słodko.- Damy sobie  radę- dodała.
- Masz racje ślicznotko. Jesteś bardzo opiekuńcza więc wierzę ,że sobie poradzisz i mnie nieco nauczysz. Nie chcę tylko stać i przyglądać się wszystkiemu z boku. 

Ela nie najlepiej znosiła ciążę ,ale Tomasz dbał o nią jak umiał najlepiej. Dochodziło między  nimi do częstych spięć. Odkąd zamieszkali razem ,a stało się to po usłyszeniu informacji o dziecku. Ela od zawsze należała do osób konfliktowych ,a Tomasz  zważając na jego relacje z ojcem można pokusić się o stwierdzenie ,że jest buntownikiem niegdyś zbuntowany nastolatek dziś dorosły facet pozostający w konflikcie z rodzicami. Zupełnie odwrotnie miał Mikołaj. Matka odwiedzała go tak często na ile to możliwe. Ewa ogromnie się ucieszyła ,gdy syn zaprosił ją na kolacje i poinformował o ślubie z Natalią. Rozmawiali tak długo ,iż zrobiła się późna noc. Ewa nie chcąc się tłuc samochodem po nocy zatrzymała się się u syna i przyszłej synowej. Teraz dziennikarz zastanawiał się jak matka przyjmie informacje o zostaniu babcią i to podwójną. 

- Proszę twoja herbata i ciastka - podał blondynce kubek i talerzyk siadając obok.- Ela nie patrz tak na mnie. Nie przyniosę ci kawy po ,której ostatnio boli cię brzuch.
- Wiem- westchnęła coś mi nie służy.- W ogóle większość produktów nie trawie. W dodatku to krzesło jest takie twarde.
- Zaproponowałbym ci masaż ,ale jesteśmy w pracy- odparł Górski.- Kiedy masz wizytę u lekarza?
- Jutro ,ale dziś fatalnie się czuję. Cały czas mi niedobrze i kręci mi się w głowie. W dodatku boli mnie łeb. 
- Zbieraj się jedziemy do szpitala. 
- Nie Tomek ,zaraz przejdzie- skrzywiła się. Wstała i straciła przytomność. Przybiegła Monika ,Krzysztof, Malena i Gośka oraz Mikołaj ,który dziś spóźnił się do pracy ,bo Natalii musiał przygotować kąpiel i śniadanie ,bo była obudziła się strasznie zmęczona.
- Dzwońcie po pogotowie- rzekła Monika kładąc bezwiednie dłoń na brzuszku ciążowym.
- Karetka będzie dopiero za półgodziny- poinformowała Gośka. 
- Sam ją zawiozę odparł Tomasz. 
- A przyjechałeś dziś pożyczonym, autem ,bo masz w warsztacie?- przypomniał mu Mikołaj.- Jeźdźmy moim odparł- patrząc jak Malena klepie ją po policzku. Ela otworzyła oczy widząc nad sobą parę osób z redakcji przyszły też nowe blogerki i szatniarka ,ale tylko się przyglądały. Tomasz klęczał  przy blondynce i podał jej dłoń pomagając się podnieść. 
Górski wziął ją na ręce ,a Mikołaj nacisnął guzik od windy. Zeszli na dół. Jakie było zdziwienie Tomasza ,gdy ujrzał zupełnie inne auto przyjaciela. 
- To auto podarował mi kuzyn twierdząc ,że mi się przyda bardziej niż jemu ,a on też niedawno zmieniał. Mam jeszcze drugie kupiłem z myślą o Natce i dzieciach.
- Wow, nie poznaję cię. Ty taki  rodzinny? 
- Chciałem zostać ojcem ,a po uświadomieniu sobie ,że kocham Natalię zrozumiałem ,że mogę mieć dzieci tylko z nią i bardzo się cieszę ,choć planowaliśmy po ślubie ,ale czasem życie ma swój własny plan. 
Pomógł Eli wsiąść i  udali się do szpitala. Ela się nie odzywała siedząc niemal bez ruchu. Czasami tylko spoglądając na obu jak prowadząc swobodną rozmowę.