Strona Główna

czwartek, 12 września 2019

,,Powrót'' Miniaturka


,,Powrót ’’
Miniaturka
,,Wiem
Że ciągle próbowałeś pomóc
Wiem
Że miałam Twoje słowa za nic
Wiem już
Myliłam się’’
Spóźniona mini z okazji 400 tys. wyświetleń na blogu.

 Kontakt z przyjaciółmi i bratem urwał się zaraz  po zaręczynach z Normanem ,którego poznała w firmie kosmetycznej. Podobnie jak ona dopiero zaczynał karierę. Wyszli na drinka ,dobrze się im gadało. Pojawił się problem z wynajem mieszkania. Po namyśle postanowi być współlokatorami. Z początku szło im dobrze. 
Nie kłócili się ,ale z czasem bywało gorzej. Po czterech miesiącach siedząc na kanapie w domowym zaciszu z miską popcornu nagle padły z jego ust słowa.
- Wyjdź za mnie. 
To nie było nawet pytanie.
Odstawiła miskę i spojrzała na niego wielkimi niebieskimi oczami.
- Ty tak na poważnie?- spytała zaskoczona.- Zastanowiłeś się ?
- A czemu nie? Mieszkamy razem więc zróbmy następny krok. Po co czekać.
- A pierścionek?
-  W poniedziałek dostaję wypłatę to skoczymy do jubilera i sobie wybierzesz pierścionek.
Kobieta usiłowała nie dać po sobie poznać jak bardzo jest rozczarowana. Oświadczył jej się w dresie ,gdy ona była w koszulce z nadrukiem psa i spodniach od piżamy bez pierścionka , kolacji  czy nawet głupiego kwiatka. Nie klęknął na kolano jak sobie to wyobrażała.
- Idę spać – rzuciła wyłączając telewizor.- Pomyślę nad tym rano.
- To się zgadzasz?
Nie odpowiedziała udając się do sypialni. Ułożył się obok niej i po chwili już mocno chrapał. Wierciła się i patrzyła w sufit. Rano nie poszła do pracy ,bo zamknął ją na klucz w pokoju. Wieczorem wypuścił ją ,po czym poszedł za nią do łazienki i nie chciał wyjść. Pilnował ją ,gdy się myła.
W niedziele zabrał jej pieniądze i schował tak ,żeby nie znalazła. Prosiła o ich odzyskanie ,lecz nie udało jej się. Odciął ją od gotówki i ludzi. Chcąc dostać posiłek zgodziła się zostać jego żoną. W ciągu miesiąca została zaciągnięta do urzędu stanu cywilnego. Obawiając się jego gniewu na drżących nogach stała z bukietem żółtych róż i powtarzała za urzędnikiem. Noc poślubna na długo utkwiła jej w pamięci. Półprzytomna zadzwoniła do rodziny. Później także próbowała skontaktować się z rodziną.
Małżeństwo sprawiło ,iż zapomniała co to romantyczność i czyste prawdziwe uczucie. Mąż jej nie szanował. Była workiem treningowym. Wciąż na jej ciele pojawiały się nowe ślady ,a jej psychika była w opłakanym stanie. Potrzebowała psychologa ,a najlepiej psychiatry ,który zapisałby jej leki dzięki nim może znów przesypiała by noce ,a nie budziła się punkt trzecia czy czwarta i czekała tak do szóstej ,żeby wstać. Po wyjeździe z Polski nie nosiła już okularów i zmieniła nieco styl ubierania,podcięta też włosy.     

Zaczynała od stażu stopniowo pnąc się w górę. Szczebel po szczeblu. Obecnie ze względu na relacje z Normanem ,który był jej szefem musiała porzucić karierę i wrócić w rodzinne strony. Niestety on jej na to nie pozwalał. Chciał ,aby robiła karierę ,a ona marzyła o życiu rodzinnym.
Sympozjum, szkolenie w Danii, wyjazd  służbowy do Francji to było jej życie. Praca pochłonęła ją bez reszty. Do momentu ,aż dowiedziała się o śmierci ojca. Pojechała do Polski na kilka dni przed pogrzebem. Od sąsiadki dowiedziała się ,iż jej ojciec miał wylew. Przewrócił się w kuchni ,a gdy Beatka ,która pobiegła po pomoc w postaci Maćka leżał nieruchomo na podłodze. Maciej wezwał pogotowie ,ale  lekarze stwierdzili po kilku minutach reanimacji ,zgon. Szymczyk zabrał małą do siebie. Matka mężczyzny zaopiekowała się dziewczynką podczas nieobecności Uli.
Ula po powrocie do kraju załatwiła wszystkie sprawy związane z pogrzebem ,wypisała Beatkę ze szkoły mówiąc jej ,iż zagranicą poślę ją do innej. Zadzwoniła do Normana. Nie odebrał. Musiała zabrać Beatkę innego wyjścia nie miała.
- Betti ,proszę nie utrudniaj tego- prosiła siadając obok niej na łóżku.
- Ulcia ja nie chcę się przeprowadzać do Niemiec. To daleko ,a Jasiek?
- Przyjedzie za kilka dni. Rozmawiałam z nim po pogrzebie i mówił ,że planuje powrót do kraju na stałe. Ma jakieś plany. Nie wiem może z Kingą?
- Dlaczego musimy wyjeżdżać? Nie możemy zostać?
- Betti nie możesz sama zostać ,bo masz dopiero osiem lat. A Norman jest moim mężem. Tam mam pracę i dom.
– Tu też jest twój dom. A pan Marek?
- Kto?- udała ,że nie wie o kim mowa.
-No ,twój szef- odparła dziewczynka- Przychodził tu ,kiedyś nawet jak cię nie było.  Był smutny.
- Betti nie wymyślał żadnych historyjek. Pewnie ,że był ,bo musiał szukać nowego pracownika i wytłumaczyć wszystkim ,co zrobił.
- Mówił ,że chcę cię przeprosić. Może on jest twoim księciem? Pamiętasz jak mi czytałaś bajki? Było fajnie.
- Sama widzisz to tylko bajki- spojrzała na nią jakby zamyślona.
Dawno nikt nie poruszał tematu Dobrzańskiego.
 Odeszła tuż po dowiedzeniu się o tej paskudnej intrydze. Dostała od Ali adres samotni Pshemko. Nie pojechała. Zamiast tego stwierdziła ,że nie jest jej potrzebny  krótki wyjazd. Nie chciała odpoczywać tylko zapomnieć w jaki sposób potraktował ją Marek. Napisał list. Nie czytała. Próbował zatrzymać auto ,gdy wsiadła do samochodu Maćka. Coś krzyczał ,ale nie słuchała. Po policzku popłynęła łza ,gdy zdała sobie sprawę ,iż to koniec. A ich romans nie miał szans na nic więcej. Serce pękało jej na pół ,lecz postanowiła być silna. Wyjechała do Niemiec. Tam trafiła do firmy kosmetycznej. Poszła na szkolenie, zwróciła na siebie uwagę szefa. W myślach pojawiał się jeszcze Marek ,ale uznała ,że złamane serce najlepiej leczy nowa miłość. Wkrótce poznała Normana. Od początku uważała ,że jest inny od pozostałych ze wzgląd na nietypowe jak dla niej imię. Na początku nie obiecywała sobie zbyt wiele, nie robiła planów, a później żałowała podjętej decyzji.
- Ja go nie chcę znać. Betti proszę nie mówmy o nim- poprosiła Ula.
Spakowała rzeczy siostry i czekała ,aż podjedzie po nich zamówiona taksówka. Betti całą podróż nic nie mówiła . Bardzo nie chciała wyjeżdżać.

                                                                  ****

- Paulina?- zaskoczony odstawił szklankę z alkoholem na stolik. Stanęła przed n była narzeczona  w czarnej sukience z dziwnym błyskiem w oczach. Marek znieruchomiał nie bardzo orientując się o co chodzi.
- Nie cieszysz się z mojej wizyty?- rozsiadła się na kanapie.- Masz jakieś dobre wino?
- Paula wynoś się- wstał zdenerwowany jej nagłym wtargnięciem- Nie jesteśmy już razem. Mówiłem ci ,że kocham jedyną kobietę na świecie i nie jesteś nią ty- dodał brutalnie.
- To ze mną miałeś się ożenić ,a nie z tą wywłoką!- podniosła głos.
- Nie twoja sprawa z kim zamierzam brać ślub. Poza tym jej się nie oświadczałem.
- Właśnie- odparła chłodno niemal lodowato.- A ze mną miałeś tylko ona to zepsuła ,ale ja ci wybaczam.
- Mnie to nie interesuję. Paula ja nie wrócę do ciebie- rzekł poważnie.
- Jeszcze zobaczymy- dodała na odchodnym.
Po jej wyjściu wypił kolejną szklankę brązowego płynu i usiadł na kanapie. Przed nim na stale leżał notes ,a w nim znajdowało się zdjęcie dziewczyny w czerwonych okularach. Tęsknił. Cholernie za nią tęsknił. Każdego dnia, nocy. Nie zapomniał ich spacerów po parku, kiedyś w nim karmili kaczki, cieszyli się swą obecnością.

Zimą kroczyli po miękkim puchu, patrzyli na oprószone lekko nim drzewa. Obserwowali kaczki chodzące po lodzie, śmiesznie się ślizgały z czego oboje się śmiali. Opowiadał jej wtedy zabawną historię. Chciał ją rozśmieszyć ,bo wydawała się smutna i zmęczona życiem niczym staruszka. Potem pojechali do jej domu ,a tam zastała ich awaria kaloryfera. Pomógł ich uporać się z powodzą i spędził miło czas z jej rodziną, a jej młodsza siostra była urocza i złapał z nią świetny kontakt.
W wigilię go pocałowała i od tego wszystko się zaczęło. Randki na niby, prezenty, wyjścia po pracy, skradzione pocałunki, udawanie ,lecz z czasem Marek odkrył ,że on wcale nie musi udawać i to co między nimi jest prawdziwe. Niestety zrozumiał to dopiero po jej odejściu ,gdy nie chciała już go wysłuchać i pragnęła o nim zapomnieć. On nie potrafił. Zakochał się w niej bez pamięci.

Po długich nieudanych poszukiwaniach dał sobie spokój, od jej brata , który pracował w jego firmie dowiedział się ,że jest mężatką, mieszka w Niemczech i straciła właśnie ojca. Chciał ją wspierać w tym wyjątkowo w trudnym czasie ,lecz nie było mu to dane. To jej mąż zajął teraz miejsce tam gdzie on pragnął zająć. W jej sercu. Janek nie dał mu dokładnego adresu pobytu Uli i nie informował nikogo gdzie ona jest za nim nie wyszła za Normana,chociaż jej brat jakoś nie przepadał za jej nowym facetem i jakby miał wybierać to wolałby już Dobrzańskiego ,którego widział codziennie jak chodził załamany .
Próbował znaleźć sposób na odnalezienie jego siostry ,a gdy wchodził do jego gabinetu zawsze z jakby radością i niedowierzaniem wymawiał jej imię ,a później podnosił wzrok i czekał smutny zawód ,bo to nie Ula przekroczyła próg gabinetu. Starał się ukryć rozczarowanie ,lecz kiepsko mu to wychodziło. Maciek także zauważył zmianę u Marka po odejściu z firmy , Uli. Maciej nadal zaglądał do firmy ,umawiał się z Anią i przychodził ze sprawami związanymi z Pro-S. Ula nic o niczym nie miała pojęcia

                                                       *****

 Zapowiadał się kolejny listopadowy dzień nudny, pochmurny i deszczowy. Kobieta wzdrygnęła się patrząc przez okno na krople deszczu rozbryzgujące się o szybę, słyszała uderzanie ich o parapet co w tej chwili strasznie ją irytowało. Nalała wodę do czajnika elektrycznego i poszukała w szafce kawy ,było jej w puszce niewiele.-  Na dwie kawy wystarczy- pomyślała.  Usłyszała szmer w kuchni  nie odwracając głowy zawiązała sznurek od szlafroka i zaparzyła kawę.

- Chcesz też?
- Nie ,ja chcę kakao i grzanki z serem- oznajmiła dziewczynka.- Ulcia powiedz ,że to prawda, proszę- podeszła do siostry i przytuliła się do jej nogi. Ula odwróciła się do Beatki i przytuliła ją po czym spojrzała małej w oczy przykucając.
- Betti co się stało?
- No… bo ja nie lubię tego twojego męża- wyszeptała nieśmiało.- On jest nie dobry i nie chcę by tu wrócił- dodała nieco płaczliwie.
 Ula przytuliła ją i pocałowała w policzek. Nie rozumiała dziwnego zachowania młodszej siostry. Jasiek się wyprowadził ,pracował nadal w firmie jako model ,ale teraz robił karierę za granicą i rzadko kontaktował się z rodziną. Siostra była z niego dumna ,lecz po cichu marzyła ,żeby wrócił cały i zdrowy do kraju. Dorota z którą przyjaźniła się przed maturą zginęła w wyniku zamachu terrorystycznego z ,którym nie miała nic wspólnego ,a zlazła się w złym miejscu w niewłaściwym czasie. Nie chciała by bratu coś złego się przytrafiło. Często jeździł do Afryki na sesje ,a tam bezpiecznie nie jest.
- Betti mieszkamy tu od roku ,a nigdy nie mówiłaś ,że nie lubisz Normana. Myślałam ,że wszystko jest w porządku. On się starał- próbowała przekonać samą siebie.- Ale może to dobrze ,że za nim nie przepasz- powiedziała cicho.
- Nieprawda. Ja go nie lubię i chcę wrócić do Polski- rzuciła gniewnie.
- Betti nie mówiłam ci ,ale od kilku tygodni trwała sprawa rozwodowa. Od trzech dni jestem po rozwodzie. Znajdę jakieś mieszkanie i się wyprowadzimy.
- Wrócimy do Polski?
- Betti my tam nigdy już nie wrócimy- odparła bojąc się coraz bardziej ,co dalej będzie. Przy ludziach się kontrolował, udawał kochającego męża ,przy Beatce także nie podnosił ręki ,ale często się kłócili. Nie była tu szczęśliwa ,ale na polu zawodowym wszystko szło świetnie. Norman nie bił jej ,aż tak dotkliwie ,żeby ktoś się od razu skapnął. Bardziej wolał ją dręczyć psychicznie ,ale zdarzały mu się gorsze momenty ,że poleciała na komodę albo dostała w twarz bądź ścisnął jej rękę. Siniaki ukrywała pod biurowym strojem. Nie dała po sobie poznać ,że coś jest nie tak w jej małżeństwie ,lecz jedna koleżanka z pracy  coś podejrzewała no i Betti. Przed nią nic nie można było ukryć.

,,Teraz gdy w ruchomych piaskach tonę
I kiedy cała przeszłość przed oczami
Rozumiem
Rozumiem swój błąd
Lecz cofnąć się nie mam szans’’

Włączyła laptopa w celu przejrzenia poczty ,ale weszła na stronę z informacjami ze świata i zamarła.,, Poszukiwania trzydziestodwuletniego mężczyzny zakończone’’ W Gdyni na środku wody ,w  łódce znaleziono nieprzytomnego mężczyznę, dzięki szybkiej interwencji udało się go uratować ,a to dzięki  chłopakowi ,który akurat surfował i zauważył płynącą łódź z ciałem na niej  i przerażony  wezwał pomoc.
 Dzięki szybkiej  pomocy medycznej mężczyzna został przetransportowany do szpitala . Stan mężczyzny jest krytyczny ,a ciało jest znacznie wychłodzone.
Policja podejrzewa ,że w tym przykrym wydarzeniu brały udział osoby trzecie ponieważ mężczyzna oprócz wychłodzenia, miał ranę ciętą na głowie, rany na brzuchu . Pacjent aktualnie nadal jest nieprzytomny i znajduję się na OIMie w szpitalu…
Ula zanotowała adres szpitala i zakryła usta dłonią by nikt nie usłyszał jej szlochu. Przerażona po tym co przeczytała nie mogła w nocy spać. Przepłakała całą noc ,na szczęście jej  byłego męża nie było w domu ,bo wyjechał na delegacje. Z resztą już ją to nie obchodziło. Wkrótce musiała szukać nowej pracy i nowego lokum dla siebie i siostry, bo zostać nie mogła.

- Mała pakuj się- rzuciła do siostry.
- Jak to?
- Szybko. Na razie zatrzymamy się w hotelu w Gdyni ,a później zobaczymy. Musimy kogoś odwiedzić w szpitalu- wyjaśniła.
- A kogo?- dopytywała dziewczynka.
- Marka- wypowiedziała to imię ze smutkiem.
W momencie przeczytania tych informacji i tego ,że niemal umarł dotarła do niej prawda. Od której uciekała tyle czasu. Nigdy nie przestała go kochać. Nikt nie był równie ważny co on. Nawet to co nazywała uczuciem do męża nie mogło się równać z tym ,co czuła będąc z Markiem.
Paulina postanowiła się zemścić ,że ją odtrącił, porzucił, odwołał ich ślub. Dowiedziała się o jego wyjeździe. Śledziła go. Nie mógł spać więc poszedł się przejść. Przy porcie spotkał Paulinę z jakimś facetem. Nim cokolwiek zdołał powiedzieć został dotkliwie pobity ,a później Paula i dwóch osiłków pozbyli się narzędzi wrzucając je do wody ,którymi Dobrzański miał zadane ciosy ,a jego ułożyli w łódce i przykryli kocem by nie było za bardzo widać. Tak spędził noc ,a rano został przypadkiem znaleziony ,chociaż policja dostała wcześniej zgłoszenie od niejakiego Sebastiana Olszańskiego o zaginięciu. Wybrali się do Gdyni we troje ,bo Seba zabrał ze sobą Violę. Gdy Marek nie wrócił do hotelu Sebastian zgłosił zaginięcie na policji. Funkcjonariusze nic nie zrobili ,a Olszański z Violettą porozwieszali ulotki ze zdjęciem przyjaciela  i  zostawił numer telefonu.
- Czemu jedziemy nagle do Marka i dlaczego jest w szpitalu?- dopytywała.
- Nie bądź taka ciekawska. Ktoś chciał mu zrobić krzywdę i to poważną.
- Nie mogą.
- Właśnie ,nie mogą ,bo ja na to nie pozwolę.

                                                ***

Jak przez mgłę pamiętała uliczkę przy ,której kazała zatrzymać się taksówce. Furtka obrosła bluszczem i zardzewiała. Nacisnęła leciutko i popchnęła metalowe drzwiczki. Przywitała ją martwa cisza ,pociągnęła za sobą sporą zieloną walizkę. Nacisnęła dzwonek ,lecz nie usłyszała żadnych kroków. Pod domem stała ławeczka. Farba lekko się złuszczyła. Kobieta poprawiła słomkowy kapelusz i wybrała numer brata. Po drugiej stronie usłyszała głos automatycznej sekretarki. Usiadła na jednym z schodków zmęczona podróżą. Zostawiła za sobą przeszłość powracając w rodzinne strony. Wyjęła z kieszonki walizki pogniecioną fotografię. Przestawiała jej rodzinę. Bardzo za nimi tęskniła. Przyjechała tu mając nadzieję zastać brata ,ale dom był zamknięty i pusty. Zabrała ze sobą Beatkę i z powrotem wróciła do Warszawy. Senior Dobrzański nalegał ,aby jego syn został przewieziony do warszawskiego szpitala.
**
,,Dziś
Brakuje mi twej dobrej rady
Dziś
Nie umiem sobie z tym poradzić
Dzisiaj
Zapadam się’’- frag. Varius Manx ,,Ruchome piaski’’


Widok Marka w takim stanie wstrząsnął nią do głębi. Niestety pielęgniarka wygoniła ją z sali. Ula przesiedziała na korytarzu wraz siostrą całą noc. Bała się ,że jeśli opuści to miejsce więcej go nie zobaczy. Wszystko wróciło. Zalała ją fala wspomnień. Wiedziała ,że chciał wszystko wyjaśnić ,lecz ona nie dawała mu szansy ,a później wpakowała się w chory związek. Wyszła nawet za mąż za innego człowieka ,a przyrzekała sobie ,że weźmie ślub tylko z miłości. Zrobiła inaczej i teraz tego bardzo żałowała. Niejako została zmuszona do małżeństwa ponieważ chciała przeżyć i by jej siostra również przeżyła ,lecz jej mąż okazał się najgorszy z najgorszych. Teraz żałowała ,że nie dała szansy Markowi ,który jak dowiedziała się od jego przyjaciela Marek ją naprawdę kochał. 
- Boże wybacz mi ,że byłam taka głupia- ukryła twarz w dłoniach.
- Będzie dobrze,on z tego wyjdzie i będziecie  szczęśliwi-Ula zauważyła obrączkę na palcu Violetty ,ale o nic nie pytała. 
- Marek wyzdrowieje?- zapytała mała Cieplak.
- Tak ,wyzdrowieje-odparła z przekonaniem Viola ,bo Ula zaniosła się szlochem i nie była w stanie wykrztusić żadnego słowa. 
Dwa dni później znów znajduje się w sali szpitalnej. Dobrzański leżał nieruchomo podłączony do aparatury, to respirator podtrzymywał jego życie. Teraz od niego był uzależniony. Wciąż miał problem z powrotem do normalnej temperatury ciała. Był przykryty kocem termicznym. Ula rozmawiała z funkcjonariuszami policji znajdującymi się na korytarzu ,a znajdująca się tam również Viola została z Beatką.

 Sebastian mówił ,że stan Marka wciąż nie uległ zmianie.
Wzięła jego rękę ,która była chłodna w swoje ciepłe dłonie i spojrzała na niego.
- Jesteś mi potrzebny , Marek. Nie możesz mnie zostawić ,słyszysz? Wiem nie wierzyłam w ciebie ani w twą przemianę. Od Sebastiana wiem jak to wyglądało naprawdę i ile wycierpiałeś po moim wyjeździe. Moje małżeństwo nie należało do  szczęśliwych ,pogoniłam tego kata ,a teraz czekam na twój powrót do zdrowia i jeśli czujesz to samo ,co ja możemy ,kiedyś spróbować zacząć jeszcze raz. Tylko czy mamy na to szansę?- dotknęła jego policzka po czym nachyliła się i musnęła go. – Kocham cię, walcz i wróć do nas. Tak do nas ,bo mieszkam z Betti.
Nagle zauważyła jakby się poruszył ,lecz uznała ,że to złudzenie i ma z przewidzenia z powodu braku snu.
W przeciągu kolejnych dni Marek zaczął oddychać samodzielnie, obudził się i prosił o ujrzenie Uli odkąd dowiedział się ,że przyjechała tu i od kilku dni martwi się jego stanem zdrowia.
- Ula- wyszeptał.- Chodź tu- wskazał na łóżko.
Usiadła chwytając jego dłoń i spojrzała w jego szare oczy. Uśmiechnął się ,a ona uświadomiła sobie jak bardzo brakowało jej te uśmiechu, widoku tych słodkich dołeczków w policzkach.
- To przerażające i okropne co zrobiła Paulina.
- Nie rozmawiajmy o niej- uciął temat.- Pewnie nie dasz mi szansy- przyłożyła palec do jego ust po czym go pocałowała.
- Pomogę ci wrócić do zdrowia ,zaopiekuję się tobą i przepraszam za wszystko.
- Ula minęło sporo czasu. Próbowałaś ułożyć sobie życie tak samo jak ja .
- Tylko ty nie wpakowałeś się w małżeństwo.
- Na szczęście nie, ale …-uciął szukając w głowie ,co ma powiedzieć.
- Długo cię jeszcze będą tu trzymać?- zapytywała zatroskana.
- Niedługo mnie wypuszczą. Wyniki w normie,rana na brzuchu jeszcze boli ,ale to minie,krwiaka wycięli ,a szwy z ręki zdejmą mi za kilka dni tylko z tym bandażem na głowie muszę jeszcze trochę pochodzić.
- Wiem ,ale wierzę ,że wszystko będzie dobrze.
- Kocham cię
- Ja ciebie też ,zdrowiej- dodała po czym opuściła salę.
                                      ****
Po wyjściu ze szpitala przeniosła się do mieszkania Marka. Nie było w nim żadnych ozdób ani kwiatów. Postanowiła kupić kilka drobiazgów i coś na obiad i kolacje. 

Dobrzański zadzwonił do rodziców ,aby się o niego nie martwili ,a później poszedł zobaczyć co robi Beatka. Ula planowała zapisać ją tu do szkoły wiedziała ,że dziewczynka nie lubi ciągłych przeprowadzek i zmian ona też  ich nie lubiła. Marek zaproponował jej by została z nim na zawsze ,a poprosił ją o to dwa dni temu podczas jedzenia kolacji zgodziła się ,a nowy początek przypieczętowali seksem w jego sypialni. Rano wstała szczęśliwa i  przygotowała dla niego i Betti śniadanie.

                           ****
- Wszystkiego najlepszego ,kochanie z okazji naszej piątej rocznicy- szepnął na ucho Marek podając ,Uli pudełko. Otworzyła je wyjmując z niego piękny naszyjnik. Ona kupiła mu nową koszulę i zegarek. Marek zapiął śliczny złoty naszyjnik ,a później zaprosił do stołu.  Stół był pięknie przygotowany, dania ,co prawda zamówione ,bo Marek nie umiał gotować to Ula miała talent kulinarny i przygotowywała posiłki ,ale od czasu do czasu coś zamawiali. Zaręczyny odbyły się w Karwi gdzie wyjechali na kilka dni urlopu. Ula wróciła do firmy i pracowała znów jako jego asystentka ,bo Laura akurat planowała przeprowadzić się do ukochanego do Stanów i rzuciła pracę. Beatka została u Olszańskich pomagając Violi w kuchni ,która spodziewała się pierwszego dziecka. Szum fal, złoty piasek,krzyk mew  to coś czego  było im trzeba. Wieczorem Marek załatwił stolik na plaży,były płatki róż i piękny pierścionek zaręczynowy. 
- Skarbie jesteś sensem mego mojego życia,kocham cię i chcę się z tobą zestarzeć. Zostaniesz moją żoną?
- Tak- odpowiedziała.- Kocham cię , Marek- musnęła jego usta.
Ktoś bił im brawo. Zasiedli z powrotem do stołu ciesząc się swoim szczęściem.
- Ula- usłyszała swoje imię.- Kochanie stało się coś?
- Nie wspominałam nasze zaręczyny.
Marek uśmiechnął się powracając na moment do wspomnień.
- Dzieci śpią, Beata u koleżanki ,a my możemy świętować- powiedział zadowolony Dobrzański.
- Prawda nie zawsze mamy czas na wspólny posiłek ,ale dzieci są małe i…
- Wiem bardzo cię kocham i cieszę się ,że dałaś mi drugą szansę. Beata chyba zostanie projektantką mody.
- Nic mi o tym nie mówiła.
- A jej teczka ze szkicami,zajęcia plastyczne? Prosiła nawet mnie o zakup maszyny do szycia.
- To prawda ,ale nie wpadłam na to ,że chce być projektantką- odparła zaskoczona nalewając sobie do kieliszka wody zamiast wina.- Wciąż karmię Piotrusia.
- Wybacz ,zapomniałem- wziął swój kieliszek.- Za nas ,za następne wspólne lata tak sobie obiecaliśmy w zdrowiu, chorobie ,szczęściu i nieszczęściu po prostu na dobre i  na złe.
- Za naszą miłość i nasze cudowne ,kochane dzieci- dodała na co Marek uśmiechnął się i zajęli się jedzeniem. Po kolacji Ula pozmywała ,a jej mąż zajrzał do dzieci ucałował je na dobranoc i poszedł wziąć prysznic.

Rankiem zastała Piotrusia bawiącego się na podłodze ,a Oliwka jej trzyletnia i półroczna córeczka  siedziała przy stole i jadła kolorowe kanapki. Ucałowała chłopczyka po czym przywitała się z córką.
- Witaj słoneczko- ucałowała ciemną główkę  małej siadając przy stole obok Marka smarującego sobie dżemem ,grzankę. Córeczka całą urodę odziedziczyła po tacie ,za to synek był jej wierną kopią.
- Cześć kochanie wyspałaś się?
- Tak,ale chyba zaspałam.
- Dziś sobota ,a Beata siedziała wczoraj za długo przy laptopie i jeszcze śpi.
- Aha. Wcześnie wstałeś.
- Mały płakał ,ale dałem mu już kaszkę i przewinąłem go. Uwielbiam spędzać czas z dziećmi. Ty oraz dzieciaki jesteście  dla mnie wszystkim.
- Wiem do małej też wstawałeś pierwszy ,a ona zawsze rano była gadatliwa- zaśmiali się oboje.
- Nieprawda!- zaprzeczyła.
- Córeczko- zwróciła się do niej Ula.- Zjedz jeszcze troszkę mój mały niejadku.
- Nie chcę już- spojrzała na nich ,a oni zgodnie pozwolili jej już nie jeść.
Powrót do kraju okazał się dla Uli najlepiej podjętą decyzją w jej życiu. Marek wyzdrowiał , Paulina siedziała w więzieniu, Jasiek nie wrócił do kraju ,ale zabrał ze sobą Kingę wziął z nią ślub i został już nawet ojcem. Zaś Ula miała piękny dom, dobrego ,kochającego męża, który był wspaniałym ojcem , dzieci ,które kochała nade wszystko , a o Normanie i nieudanym małżeństwie dawno zapomniała. Nie chciała wracać do tego etapu w swoim życiu.  

              KONIEC!                



środa, 4 września 2019

Podziękowania! 400 tys na blogu!

Dziękuję wszystkim za odwiedzanie bloga,komentowanie,czytanie opublikowanych na nim historii. 

400 tys. to dla mnie bardzo duża liczba i zakładając go nie spodziewałam się ,że aż tylu będzie tu zaglądać. Historie nie są jakieś rewelacyjne, warsztat także mógłby być lepszy ,ale piszę ,bo to dla mnie odskocznia od codzienności, inny świat, uwielbiam to robić dlatego wciąż tu jestem i na chwilę obecną nie zamierzam z  tego rezygnować. Receptą na sukces jest ciężka praca i wytrwałość więc ja będę starała się szkolić swój warsztat pisząc kolejne historie mam nadzieję ,że znajdą się chętni by je czytać. Zarówna te dramatyczne jak i te romantyczne,szczęśliwe.

Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję za 400 tys. wyświetleń.

wtorek, 3 września 2019

,, Jedno życzenie'' 14 (Singielka)



Mikołaj nie odrywa wzroku od swojej narzeczonej w długiej czerwonej sukni z rozcięciem od kolana w dół. Włosy podpięta tak by nie przeszkadzały w tańcu. Na twarzy Natalii widnieje lekka niepewność i strach czy podoła i nauczy się tańczyć. Prawdą jest ,że późno zaczęli naukę ,ale problem tkwił w tymże to ona wymagała prób ,nie Suszyński ,który umiał tańczyć i znał kroki kilka  tańców. Wiedziała ,iż jest od niej starszy i więcej zwiedził, zobaczył i ma więcej osiągnięć na swoim koncie. Była z niego dumna, ale były też rzeczy ,w których to ona wykazywała się większą wiedzą. Instruktorka poinstruowała ich jaką postawę muszą przyjąć i pokazała kroki.
- Przepraszam- bąknęła Natalia i spuściła zawstydzona wzrok.
- Proszę jeszcze raz- rzekła z czerwonymi ustami kobieta ubrana w kwiecistą bluzkę i długą spódnicę z rozcięciem. – Początki do łatwych nie należą . Miewałam gorsze przypadki ,gdzie para w ogóle nie miała pojęcia o tańcu ,a pani jak zauważyłam ma wyczucie rytmu i tylko myli pani kroki ,ale po to tu jestem ,aby was czegoś nauczyć- zwróciła się tym razem do nich obojga.
Jasny drewniany parkiet, wkradające się przez cienkie zasłonki promienie słoneczne ,pod ścianą wielki ,długi stół przykryty zielonkawym obrusem, bukiet róż w wazonie. W pomieszczeniu obok powynoszone krzesła i stos obrusów. Wyglądało to na mały składzik do ,którego prowadziły białe lekko uchylone drzwi. Sufit w pomieszczeniu był bardzo wysoki ,na zewnątrz znajdował się ogród z fontanną ,altanka stojąca na środku ogrodu opleciona bluszczem. Bujana biała ławka. Tworzyło to wszystko uroczy klimat ,a Natalia odpoczywając po próbie usiadła na bujanej ławce i podziwiała krzaki róż, pięknie przycięte tuje i inne kwiaty.  Zdążyła się już przebrać ,bo w czerwonej sukni chodziło się się fatalnie. Mikołaj dołączył po niej i położył rękę na jej brzuchu. Uśmiechnęła się spoglądając mu w oczy.


- Okropnie męczą mnie te próby taneczne. Dzisiaj nie wracam już na próby mam dość. Niepotrzebnie wpadłam na ten pomysł w dodatku będąc w ciąży ,ale chcę aby nasz ślub był idealny wraz ze weselem. Pierwszy taniec jest bardzo ważny.
- Kochanie masz rację ,ale jeśli to ponad twoje siły nic się nie stanie jak zrezygnujemy.
- Ja nigdy nie rezygnuje jeśli mi na czymś zależy- odparła stanowczo.- Wiem ,że czasami należy odpuścić ,lecz przychodzi mi to z trudem. Czuję się w miarę dobrze nie licząc zmęczenia i chwilowych zachcianek.
Przytuliła się do niego kładąc mu głowę na ramieniu. Pogrążyli się w swoich myślach słuchając odgłosów przyrody, szumu trawy, śpiewu ptaków , serenady granej przez pszczoły i koniki polne.
- Najchętniej bym tu została nie chcę mi się stąd ruszać- odezwała się Natalia podnosząc głowę z ramienia Mikołaja.
- Ja też ,ładnie tu i dość spokojnie ,ale zaraz będzie nas szukać instruktorka i będziemy musieli wrócić na nauki.
- Ja na dziś mówię pas. jak chcesz tańcz sam.
- Nie, mam inny pomysł wybierzemy się na miasto i coś zjemy.  Głodniałem i ty z pewnością też być coś przekąsiła ,mam rację.
 -Masz- uśmiechnęła się- Wesele w pałacu mi się bardzo podoba ,chociaż nigdy nie wyobrażałam tak swojego ślubu.
- Dlaczego? W dzieciństwie nie marzyłaś o weselu jak księżniczka?
- Nie pamiętam . Jeśli tak to dziecięce zapomniane marzenie.
- Nati kocham cię i chcę spełniać twoje marzenia.
- Też cię kocham- odpowiedziała całując go w usta.
Chodzili właśnie po ogrodzie trzymając się za ręce i skradając sobie całusy. Elka została wybrana na świadkową ,a Tomasz na świadka. Natalia nie wyobrażała sobie w tej roli nikogo innego.

                             *****
Tomasz wyszedł z auta rozprostowując zmęczone jazdą nogi. Zerknął na siedzenie pasażera . Ela nie przebudziła się wciąż śpiąc. Otworzył bagażnik i wyjął kilka kartonowych pudeł z różnymi rzeczami. Nowe miejsce dziennikarka uznała za nowy rozdział w swoim życiu. W ostatnim okresie nastąpiło wiele zmian ,które miały odmienić jej poukładane ,nieco nudne życie. Znalazła miłość ,której tak zawzięcie i wytrwale szukała ,spodziewała się dziecka nigdy wcześniej nie myśląc o sobie jako matce jakiegoś dziecka. Skupiona była na pracy, pięciu się po szczeblach kariery w góry co nie zawsze kończyło się sukcesem. Jej celem podobnie jak jej młodszej siostry znalezienie miłości. I obu kobietom się to udało. Tomasz okazał się pragnącym stabilizacji, rozsądnym, dobrze zbudowanym, zdolnym facetem i dawał Eli poczucie bezpieczeństwa ,zaś u tej drugiej tak różowo nie było ,bo Natalia naczekała się zanim Mikołaj ujrzał w niej kogoś więcej niż przyjaciółkę. Nie poddawała się i walczyła do utraty tchu o jego uczucie.
 To pod wpływem pewnych zdarzeń ,pojawienia się w życiu dziennikarza wrażliwej ,troskliwej artystycznej duszy sprawiło ,że Mikołaj postanowił przewartościować swoje życie. Chciał zrobić to wcześniej ,ale brakowało mu odpowiedniej osoby ,aby poczuć ten smak stabilizacji ciągle gdzieś ciągnęło go do życia bez zobowiązań ,ale w takim stopniu jak ,kiedyś. Pragnął kochającej rodziny, chciał być dobrym ojcem . Jedyne za czym jeszcze tęsknił to matka ,która wyjechała poza Warszawę.
- Jesteśmy na miejscu?- spytała Ela poprawiając roztrzepany kok. – Niespodziewanie szybko minęła nam ta podróż ,nie Tomek?
Wysiadła z auta rozglądając się po okolicy. Dom jej się bardzo podobał. Znajdował się trochę dalej od ulicy. Rosło przy nim spore drzewo. Podchodząc bliżej zauważyła ,że to brzoza. Nowoczesna budowla, biała elewacja, solidne metalowe ogrodzenie, czarna dachówka.
- Tak- odparł krótko.- Wniosłem już pudła do domu. Tym gratem niestety nie damy rady przyjedź reszty rzeczy tej komody po dziadku.
- To rodzinna pamiątka ,ale nie jestem z nią jakoś szczególnie związana więc planuje oddać niektóre rzeczy na targ z starymi rzeczami. Może komuś się przydadzą ,a książki ,których nie czytam od lat oddam do biblioteki.
- Podręczniki do psychologii również oddasz?
- pewnie. Nie będę szła na studia psychologiczne ,bo ewidentnie mnie już ten temat nie interesuję. Skupię się jedynie na dziennikarstwie i nauce hiszpańskiego.
- Co?
- Nie patrz tak na mnie. Wiem jesteś zaskoczony ,ale zawsze chciałam znać ten język.
- W porządku. Podręczniki przywieziemy i resztę drobiazgów.
Ela zdawała sobie sprawę ,że przeprowadzka trochę potrwa. W pustym pokoju planowała z Tomaszem urządzić pokój dla dziecka.
- Tu postawimy szafę ,a tu łóżeczko i przewijak- wskazała ręką. Przez duże okno wpadło jasne dzienne światło.
- Najpierw przemalujemy sypialnie i salon ,bo te kolory beżu jakoś do mnie nie przemawiają ,ani biel w tym pokoju.
- Pokój dziecięcy zostawimy na koniec- rzekła poważnie.- Wiem uznasz ,że wierzę w jakieś zabobony czy coś tam. Nie wierzę ,ale mimo wszystko wolę nie kusić losu. Rozumiesz z resztą nie znamy płci. Jestem dopiero w czwartym miesiącu.
- Twoja siostra też nie zna płci dzieci?
- Nie wiem. Nic mi nie mówiła. Być może dowiemy się na baby shower ,bo ona robi przyjęcie przed narodzinami dzieci takie jak robią w Stanach.  Nie mam pojęcia skąd u niej ten pomysł. Mikołajowi niby też się to spodobało. Ja na pewno się na to przyjęcie wybiorę i kupię coś dla jej dzieci.
- Ich dzieci.
- No ,tak ,ale wciąż z tyłu głowy mam obraz Mikołaja porzucającego Natalię przed ołtarzem.
- Co ty znowu wymyślasz. Mikołaj ją kocha. Widać to na ,każdym kroku. Nie wystarczy ,że wasza matka chce rozpieprzyć ten związek ?
- Matka chce zniszczyć związek Nati?- zdumiona spojrzała w zielone tęczówki fotografa.- Myślałam…
- Nie kibicuje im. Mikołaj ostatnio słyszał pewną rozmowę i mi o niej opowiedział. To mój przyjaciel i jednocześnie będzie w mojej rodzinie więc nie pozwolę ,żeby Sława vel mama zepsuła ich ślub lub nasz.

                            

Sława nie zdołała przeszkodzić narzeczeństwu w przygotowaniach ślubnych albowiem nadszedł właśnie ten wyjątkowy dzień. Dzień ślubu. Na głowie panny młodej znajdował się przypięty już śnieżno-biały welon , ubrana w suknie z koronkowymi rękawami. Na toaletce leżały kosmetyki, trochę rozsypanego pudru, obok kosmetyczki leżał piękny ślubny bukiet.  Monika zapięła jej zamek od sukni i poprawiła usta szminką. Natalia odczuwała trochę lęk ,bo Ela głupio żartowała ,że Mikołaj porzuci ją tuż przed złożeniem przysięgi małżeńskiej. Pogłaskała mocno zarysowany pod suknią ślubną brzuch.
- Nati ,kochanie jesteś strasznie spięta- do pomieszczenia weszła Sława.- Boi się ,że Mikołaj zwieje albo zapomni o ślubie- zaśmiała się pod nosem Elka ,a Natalia pobladła.
- Usiądź – poradziła jej Monika.- Oddychaj spokojnie ,nie możesz teraz zasłabnąć ani nie stresuj się tak ,bo zamiast na ślub do kościoła pojedziemy na porodówkę.
- To dopiero siódmy miesiąc. Dzieci mają urodzić się zdrowe- odparła cicho.
Sława przyniosła jej mokry kompres i podała szklankę wody.
- A co tu się dzieje? Natalko? – zwróciła się do niej Ewa.
- Nic , zdenerwowałam się.
- Ty? W twoim stanie jest to kategorycznie zabronione. Dlaczego nie wyjawisz nam tajemnicy czy to dwie dziewczynki,dwóch chłopców? 
- Zdradzę to w odpowiednim czasie czyli po porodzie. Nie pytajcie mnie o imiona. Ja wybrałam jedno,Mikołaj drugie.
- Co to za tajemnica? Ja chłopcu dam Szymek a dziewczynce Mariola- poinformowała wszystkich Ela.
- Ja zaczem do porodu- oparła z upartością Natalia.- I przepraszam mamą- zwróciła się do Ewy ,ale nie pokażemy ci z Mikim przygotowanego na przyjście maluchów. Poza tym ja tylko pomagałam w wyborze dodatków i mebli ,bo urządzał Mikołaj i potem już mi nie pokazał. Chce aby to była niespodzianka.
- Jaki on troskliwy i słodki- zakpiła Elka.- Skaczę wokół ciebie jak wokół jajka.
- Jeszcze jedno słowo- Natalia wzięła głęboki wdech.- Opuszczasz to miejsce i zamiast ciebie świadkową zostanie Monika i to chyba jest świetny pomysł. 
- Nati nie zrobisz tego- przerażona Ela wstała z krzesła.
- To się uspokój.
- Przepraszam.
- Właśnie nie obrażaj mojego syna. Nie mogę już tego słuchać. A Mikołaj będzie świetnym ojcem. Skup się na swoim narzeczonym ,bo jeśli nie zmienisz swojego postępowania on cię zostawi. Dobrze słyszałaś- dodała widząc ,że ta otwiera usta. 
Stała bez słowa w kremowej sukni. Na ślubie miał dominować błękit,biel,bież ,róż i odrobinę czerwieni. 

Andrzej wyszedł z mała Michasią na krótki spacer. Nie chciał spóźnić się na ślub ,ale mała nie spała najlepiej w nocy więc pomyślał ,iż spacer dobrze jej zrobi. Nie był to jego pierwszy. Czasami Monika potrzebowała godzinę ,dwie w ciągu dnia się przespać. Michasia zawsze w wózku zasypiała, gdy znudziło ją obserwowanie świata. Czasami Andrzej brał ją na ręce ,a mała ciekawie się rozglądała po okolicy innym razem płakała ,ale po butelce mleka albo dłuższej wędrówce spokojnie leżała w końcu zasypiając.
Natalia rozmawiała trochę z Ewą. Matka Suszyńskiego uspokoiła ją i ta poczuła się po tej rozmowie znacznie lepiej.

                                                ****
Natalia na drżących nogach wraz z ojcem doszła do ołtarza przed ,którym czekał na nią ubrany w elegancki  ciemny garnitur i muszkę jej narzeczony. Uśmiechał się do niej ,a jej serce szybciej biło na widok tego uśmiechu. Poprawiła lekko suknie i z miłością spojrzała na ukochanego. Kościół rozbrzmiewała uroczysta melodia. Goście ocierali łzy ze wzruszenia,było słysząc szelest sukni, kroki małego dziecka ,które wybiegło z ławki ,ale matka zaraz wzięła je na ręce. Szepty po czym wszystko ucichło i cała uwaga ludzi skupiła się na parze młodej.
Goście niecierpliwili się chcąc już ,aby tych dwoje przysięgli sobie dozgonną miłość. Ksiądz rozpoczął mszę. Niektórzy się wzruszyli ,gdy nadszedł najważniejszy moment nałożenia przez Natalię i Mikołaja obrączek.
- Ja Mikołaj Suszyński biorę ciebie Natalio Nowacka za żonę ślubuję ci miłość ,wierność oraz uczciwość małżeńską oraz to ,że nie opuszczę cię aż do śmierci tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy święci.
- Ja Natalia Nowacka biorę ciebie Mikołaju Suszyński za męża ślubuję ci miłość ,wierność oraz uczciwość małżeńską oraz to ,że nie opuszczę cię aż do śmierci tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy święci.
Podano im obrączki . Mikołaj wziął jedną i spoglądając na Natalię mówił.
- Natalio przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
Następnie przyszła kolej na pannę młodą.
- Mikołaju przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.
Pocałunek Natalii i Mikołaja był długi i namiętny ,a w oczach błyszczały łzy szczęścia. Ela patrząc na pocałunek pary młodej skorzystała z okazji i przybliżyła swe usta do ust Tomasza.

Z kościoła wyszli tonąc w płatkach róż i konfetti. Przyjmowali kolejno gratulacje po czym udali się do białej limuzyny wprost do pałacu na wesele.
Tomasz cały czas wykonywał im setki zdjęć. Był jeszcze kamerzysta i drugi wynajęty fotograf. Monika stała wśród gości z małą na rękach. Natalia na chwile wzięła ją na ręce do zdjęcia. W kolejnym ujęciu to Mikołaj trzymał Michasię ,która się do niego słodko uśmiechała. Chrześniaczka go uwielbiała. Na tyle ile było to możliwe odwiedzali Monikę i Andrzeja.
- Oddaję ci małą ,a my spotkamy się na weselu- rzekł Mikołaj.- Natalia- rozejrzał się.
- Tu jestem – odparła ,gdy zdjęcie zostało zrobione podeszła do matki i chwilę z nią rozmawiała.
- A już myślałem ,że zgubiłem żonę- zaśmiał się.
- Kochanie teraz się mnie już nie pozbędziesz- odparła całując go. – Kocham cię
- Ja ciebie też i maluchy- zerknął na jej brzuch.
Uśmiechnęła się promiennie i ruszyli w kierunku limuzyny.
Ela jeszcze wyściskała siostrę i co o dziwo również Mikołaja życząc mu wszystkiego dobrego na nowej drodze życia.

                          ****

Przyjęcie weselne odbywało się w Pałacu na wielkiej sali. Eli odebrało mowę ,gdy ujrzała te wielkie pomieszczenie w którym od razu w oczy rzucił się pięknie udekorowany stół kwiatami,światłami,świeczkami w szklanych naczyniach. Elegancka zastawa i serwetki idealnie ułożone. 
- Mama się postarała- powiedziała Elka.
- Ona zajęła się dodatkami wraz z Ewą ,a to Mikołaj z Natalią zajęli się wystrojem. Ponoć podświetlany sufit co przypomina gwiazdy jest pomysłem mojego przyjaciela ,bo twoja siostra jest romantyczką i chciała mieć mnóstwo kwiatów ,chociaż z wianka zrezygnowała i ubrała welon- odparł Górski ,któremu także podobał się wystrój sali weselnej. Wiedział ,że wesele będzie udane ,a dla nowożeńcem niezapomniane przeżycie.
- Tomek ,ale nasze będzie skromniejsze dobrze?
- Dobrze i weźmy je w tym roku. Co ty na to?- spojrzał na ukochaną.
- Kocham cię- objęła go za szyję i pocałowała.- Gdzie Natalia i Mikołaj?
- Nie wiem chyba się spóźniają ,albo gdzieś wyszli na chwilkę.
Tomasz i Ela mieli trudny czas w swoim życiu ,bo byli w trakcie przeprowadzki i czekali na narodziny dziecka. 
Monika w towarzystwie Andrzeja zajęła miejsce obok kuzynki panny młodej. Michasia została oddana pod opiekę matki Andrzeja. Nie chcieli brać tak małego dziecka na wesele. Była tylko w kościele i trochę popłakiwała uspokoiła się dopiero po wyjściu i chętnie pozowała do zdjęć wraz z parą młodą. Ludzie szeptali. Nagle Natalia weszła na podest. Pogasły światła i ludzie mieli wrażenie ,że znajdują się pod niebem pełnym gwiazd. Sufit i ściany oświetlane były lampkami. Wszystko było idealnie zaplanowane. Natalia przywitała gości ,niespodziewanie obok niej stanął Mikołaj ,a ona z miłością spojrzała na niego i zaczęła śpiewać piosenkę dedykowaną specjalnie dla męża. Tłum wpatrywał się w nich. Na koniec Mikołaj porwał ją w swoje objęcia i skradł jej namiętnego buziaka. Goście klaskali i krzyczeli : Gorzko! Gorzko!
- Nasz ślub też był wyjątkowy ,ale piosenka dla pana młodego? Tego się nie spodziewałem- przyznał Andrzej stojąc blisko Moniki.
- Ja też nie. Pewnie takich atrakcji będzie więcej. Podpytałam Natalię i wiem ,że mają być jeszcze podziękowania dla rodziców ,a spóźnili się bo był kręcony przed pałacem teledysk ślubny i mają mieć sesje zdjęciową. Nie wiem czy ciążową już mieli.
- Co? Sesja ciążowa ,a co to?- zapytał Andrzej.
- Oj ty siedzisz tylko w cyferkach i nie wiesz co teraz jest popularne . To taka sesja w której bierze udział sama kobieta albo para. Ja też miałam ,bo Nati mi robiła.
- Nic nie mówiłaś- mruknął Andrzej.
- Mówiłam ,ale mnie nie słuchałeś ,bo czytałeś te swoje statystyki.
- Jak wrócimy do domu pokażesz mi efekty tej sesji.
- Dobrze- zgodziła się bez wahania. - Szkoda tylko że nie byłeś na niej ze mną ,ale może będzie jeszcze okazja.
- Okazja chcesz powiedzieć ,że chcesz mieć drugie dziecko?
- Nie teraz oczywiście ,ale jak mała podrośnie to ...
- Postaramy się o synka- dokończył za nią i ją pocałował.
- Tylko proszę nie zapominaj ,że jestem twoją żoną i mamy córkę ,bo za mało uwagi nam poświęcasz. 
- Postaram się. 
                                    💝💝💝
Natalia i Mikołaj zasiedli właśnie do stołu zmęczeni tańcem. Oboje nie odrywali od siebie prawie od siebie wzroku. Sława siedziała niedaleko i co chwilę pytała czy Natalia dobrze się czuje. Ewa również się martwiła o ,,córkę''. Suszyńska nie skarżyła się na złe samopoczucie. Bliźnięta były spokojne ,choć wieczorem czuła mocniejsze kopnięcia i bolały ją już nogi i była po prostu zmęczona. Mąż także dopytywał się o jej samopoczucie i nie odchodził na długo do innych gości ,bo Nati chciała wciąż mieć go obok. Była nieco przewrażliwiona ,bo Ela nagadała jej głupot ,chociaż wierzyła w Mikołaja i wiedziała ,że jej nie zostawi ,ale mimo wszystko bardzo nie lubiła jak wyjeżdżał ,ale w końcu przekonała go i pracował na miejscu i mieli więcej czasu ,żeby spędzić go razem. 
Pierwszy taniec był magiczny i przepiękny. Nikt nie mógł od nich oderwać wzroku. Goście byli nimi oczarowani tak samo jak tym bajkowym ślubem. 

piątek, 12 lipca 2019

,,Jedno życzenie '' 13 (Singielka )


,,Jedno życzenie’’
13



- Natalia ,co się stało?- zapytała z niepokojem Elka.- Coś nie tak z bliźniętami?
Dziewczyna uniosła wzrok z nad stołu i spojrzała na siostrę ze smutkiem w niebieskich oczach.

- Kompletnie nie mam na nic siły- wyznała niechętnie opierając twarz na dłoniach.- Mikołaj się stara mnie obciążać w obowiązkach domowych, dba o mnie. Niestety rodzice przejęli inicjatywę i zajęli się przygotowaniami do ślubu ,chociaż Miki trzyma rękę na pulsie i mam nadzieję ,że nie będzie tak źle. Pomijajac wysłanie  zaproszeń do dalszej rodziny w tym mojej chrzestnej ,która napisała mi odpowiedź. Niestety nie będzie jej na moim ślubie ,ale i tak będzie sporo gości ,a chciałam skromnie. 
- Nie będzie. Odkąd sama jestem przy nadziei uzmysłowiłam sobie ,że nie potrzebnie prowadzimy te wojny i przepychanki. Mikołaj cię kocha ,a ja zazdrościłam ,iż tobie udało się znaleźć kogoś takiego i patrząc na moje wcześniejsze doświadczenia wątpiłam w prawdziwą miłość i ideały …
- Mikołaj ideałem nie jest. Popełnia błędy, czasami się nie zgadzamy ,bo bywam nieugięta i uparta. Cud ,że doszło w ogóle do zaręczyn. Obawiam się zbliżającego ślubu i narodzin dzieci.
Elka położyła posłała jej słaby uśmiech i zaparzyła sobie i jej ziołową herbatę. Natalia powąchała ją niepewnie po czym upiła kilka łyków.
- A jeśli on się rozmyśli- podzieliła się z dziennikarką swoimi obawami. – Odwoła ślub albo co gorsze zostawi mnie z dwójką malutkich dzieci?  
- Wtedy nasza matka da mu niezłą szkołę życia.Myślę jednak ,że tak się nie stanie i będzie przy tobie. W gorszych i lepszych momentach. Ja też odnalazłam tego jedynego,bo Tomek nim jest.
- Cześć, kochanie- Górski musnął policzek Eli i położył siatkę z owocami na kredensie w kuchni. Wolno poczłapała za nim. Rozmawiali chwilę szeptem w kuchni wymieniając czułe spojrzenia. Natalia zadzwoniła do narzeczonego ,ale abonament był poza zasięgiem. Pojechał znów na jakiś wywiad do innego miasta ,a ona za nim strasznie tęskniła. Miał rano zadzwonić ,ale tego nie zrobił. Zegar wskazywał osiemnastą. Pożegnała się z Elą mówiąc ,iż rozmowę dokończą jutro.
Po drodze postanowiła się udać na długi spacer. Przechadzała się uliczkami patrząc na witryny sklepowe z ubrankami dla dzieci i pięknymi sukienkami. Zatrzymała się przy salonie ślubnym obserwując jak młoda kobieta wychodzi z papierową torbą z wielkim uśmiechem na ustach. Na twarzy Nowackiej malował się smutek.
Znudzona chodzeniem i potwornie zmęczona wypiła w kawiarence sok pomarańczowy i zjadła drożdżówkę ze śliwką. Zamieniła kilka słów przez telefon ze znajomą z Antypodów.  Ciągle myśła o Mikołaju i ich wspólnej przyszłości. Narzeczony kazał jej zrezygnować z pracy w kawiarni. Kazał jej uważać na siebie i obiecał ,że jak wróci osobiście o to zadba. A teraz nie odbierał telefonu ,a ona bała się o niego niedosypiając i niedojadając.
Taksówką pojechała do rodziców. Matka odgrzała jej obiad ,ale ona odmówiła. Poszła do dawnego pokoju i położyła się . Nawet nie wiedziała ,kiedy zasnęła. Sława lekko ją okryła kocem i zamknęła cicho drzwi. Rano zjadła smaczne śniadanie. 

Tata usmażył jej ulubione naleśniki po czym później poszli na zewnątrz porozmawiać ,ale rozmowę przerwał dźwięk komórki . Ojciec zawiózł ją w wskazane miejsce i pojechał do pracy. Nie informując o niczym Sławy ,która liczyła na rozmowę z młodszą córką. 
- Ja sobie z nim porozmawiam jak wróci- warknęła Sława.- Miał o nią dbać ,a ona wygląda przez niego jak zombie. Chyba powinnyśmy dla jej dobra odwołać ślub.
- Co jak odwołać ślub? Sławka on ją kocha i ona go też. Będą mieli dzieci. Chcesz odebrać mu to zabrać?
- Myślałam ,że Mikołaj to porządny człowiek ,a po mojej córce widzę ,że nie jest z nim szczęśliwa. Elka od początku go nie lubiła. Może ma rację. To typ głodny wrażeń i przygód ,a nie stabilizacji.
- Nie wtrącaj się to ich życie. Niech sami się dogadają.  Ze ślubem możemy im pomóc ,ale nie decydujmy za nich.
- Dobrze. Niech robią co chcą- machnęła ręką i poszła zobaczyć gdzie podziała się Genowefa. Nie znalazła jej jednak ,a jak wróciła nic nie mówiąc poszła spać. Sława nie poddawała się i postanowiła wypytać ją o to rano ,ale staruszka wstawała wcześniej od niej.
Rano ubrała się pospiesznie i z koszykiem wyszła na zakupy. Zatrzymała się zauważając swoją matkę.
Stała przy żelaznym ogrodzeniu rozmawiając z człowiekiem ,który mógł być w jej wieku lub lekko starszy. Sława zwiedzona ciekawością schowała się za krzak tui i podsłuchiwała jak staruszka umawiała się z tym człowiekiem na spacer po lesie ,a potem kawę i jak wspominają wczorajszy krótki spacer. Podsłuchiwała chwiłe po czym poszła w końcu do sklepu mijając po drodze dzienikarza. Burknęła coś pod nosem i ruszyła dalej. 
- Nie chciałbym się wtrącać ,ale widziałem dzisiaj rano twoją wnuczkę. Gdzieś się śpieszyła. Nie wyglądała najlepiej. Czymś się martwi jak to wiem. Stresuję się ślubem i czymś jeszcze. Nie widziałem jej narzeczonego.
- Zerwała się z łóżka tak wcześnie? – kobietę zaskoczyło zachowanie wnuczki.- Na pewno się nie rozstali.
- Dzień doobry- wysapał Suszyński.- Gdzie jest Natalia? Szukam jej od wczoraj. Nie zostawiła żadnej wiadomości. Padł mi telefon później na autostradzie był wypadek . Nie ważne. Muszę z nią się zobaczyć.
- Ale ja nie wiem gdzie jest Natalka. Ponoć wyszła gdzieś nad ranem.
- Matko przenajświętsza ,gdzie?- zapytał wystraszony.

- Muszę ją znaleźć - w jego głosie zabrzmiała nuta desperacji.- wiem ,że nie poinformowałem o przyjęździe ,ale martwię się o nią i o nich.
- O nich ?
- Nienarodzone dzieci chcę ,aby urodziły się zdrowe.
- Nati często spaceruje po lesie. Może tam ją znajdziesz - powiedziała babcia Natalii.
                                            
Suszyński biegał po lesie w garniturowych spodniach i marynarce. Czuł ,że koszula ,którą miał pod spodem jej cała mokra. Nie znalazł jej. Sława powiedziała mu ,że najprawdopodobniej poszła się przejść. Uwierzył jej i przed prawie dwie godziny spędził w lesie na poszukiwaniach narzeczonej. Telefon zostawił w aucie przy domu Nowackich. Wrócił wolnym krokiem i zobaczył na wyświetlaczu dwadzieścia jeden nieodebranych połączeń ,a wszystkie od Natalii . Bateria była rozładowana do połowy.  Oddzwonił natychmiast.
- Mikołaj w jakim lesie? Piłeś coś ?
- Nie, twoja matka mi powiedziała ,że cię znajdę . Najpierw sprawdziłem w domu i ogrodzie nie chcąc jej uwierzyć ,a później dwie godziny szukałem cię łażąc po tym głupim lesie. Beznadzieja. W domu jak wróciłem nie zostawiłaś żadnej wiadomości. Tak strasznie bałem się o ciebie. Gdzie ty jesteś?
- W szpitalu.
- O boże co ci jest? Jadę tam natychmiast . Tylko wyślij mi smsem adres . Coś nie tak z dziećmi?
- Nie, Mikołaj spokojnie. Naprawdę tak się wystraszyłeś?
- Kochanie ja umierałem ze strachu- odparł szczerze. Słyszała jak drży mu głos. Nie kłamał.- Kocham cię , Nati.
- Ja ciebie też. A w szpitalu jestem ,bo Monika urodziła wcześniej. I chyba podała mój numer ,bo Andrzej nie odbierał ,ale właśnie przed chwilą dojechał.
- Już do ciebie jadę. Czekaj na mnie ,a potem ci opowiem dlaczego mnie nie było i przepraszam ,że nie mogłem odebrać. W dodatku zostawiłem cię samą ,przepraszam.Teraz postaram się pracować na miejscu by być blisko ciebie i nie chcę aby coś mnie ominęło.
- Spokojnie Miki. Nic cię nie ominie. Na kolejne badania idę z tobą.


                                          ****
Tomasz wyślizgnął się z objęć Elki i poszedł do kuchni zapatrzyć sobie kawę. Pijąc ją przejrzał kilka folderów ze zdjęciami domów do kupienia. Górski sprawdził w banku swą zdolność kredytową. Niestety zaliczkę trzeba było wpłacać na już. Mikołaj polecił mu agenta nieruchomości ,który był jego dobrym znajomym. Mężczyzna przejrzał na spokojnie kilka folderów i uznał ,że trzy z nich podobają mu się najbardziej. Chciał skonsultować to jeszcze z Elką ,bo to miał być ich wspólny dom.
- Co robisz?- Ela zajrzała mu przez ramię.- Nie możesz spać nie ma jeszcze siódmej.
- Przeglądam zdjęcia.
- Widzę- przysiadła się.- Czyje to mieszkania? Fotografujesz teraz domy i ich wnętrza ?
- Nie , Ela. Szukam dla nas pięknego miejsca na przyszłość.
- Znaczy wybierasz dla nas mieszkanie ,to znaczy że ty tak naprawdę serio?
- Ja jestem z tobą tylko na poważnie. Zaczekaj chwilkę.- wstał po chwili przyniósł dla Eli dwa omlety i szklankę soku arbuzowego.
- Smacznego.
Uśmiechnęła się na widok serca z czekolady i ułożonego z kolorowych perełek imienia Ela.
- Dziękuję- nachyliła się nad nim i musnęła jego usta.- Kocham cię.
- ja ciebie też. Jedz.
Niestety śniadanie zjadła ,ale równie szybko je zwróciła. Tomek zapatrzył jej rumianek. Po południu pojechał z nią obejrzeć dom. Eli jeden spodobał się tak bardzo ,że Tomasz porozmawiał z agentem i właścicielem po czym po minucie trzymał już klucze do ich domu.


Tomasz zabrał Elkę do parku doszli do wielkiej fontanny. Ela niczego się nie spodziewała ,a blondyn nie wiele się odzywał podczas spaceru.
- Czemu jesteś taki milczący? – zaniepokoiła się.- Coś się stało?
- Nie ,kochanie. Wszystko w porządku- zapewnił .
Ku zaskoczeniu blondynki ukląkł przed nią będąc przy wielkiej fontannie i wyjął pudełko z kieszeni spodni. 
- Ela jesteś moją światłem w ciemności, bez ciebie życie jest ciemnią. Kocham cię jak szalony i chcę być zawsze z tobą. Zostaniesz moją żoną?

- Tak- pocałowała go czule roniąc łzy. Nie były to łzy smutku ,a szczęścia. Wsunął na jej palec pierścionek z zielonym oczkiem w kolorze jej oczu i po raz kolejny przylgnął do jej ust objęła jego kark dłońmi ,a jej serce przepełnione było szczęściem. – Kocham cię- wyznała wzruszona - Zawsze będę ty też jesteś moim światłem i wydobyłeś mnie z mroku. Jesteś moim osobistym słońcem i nie chcę ,żeby ono kiedykolwiek całkiem zgasło.
- Zawsze będzie razem. Ty ,ja i dziecko – powiedział szeptem przy jej wargach narzeczony.- I nie martw się o Nati ona też ma przy sobie swą drugą połowę.
- Oby to się nie rozpadło- westchnęła wysuwając się z czułych objęć mężczyzny.

                            💝💝💝


- Boże jaka ona malutka- szepnęła Natalia spoglądając na córeczkę Moniki. Przysiadła na brzegu łóżka nie kryjąc łez i zerknęła na Mikołaja.- Dotknął rączki małej i pogłaskał ją lekko po czym położył dłoń na dłoni narzeczonej siedząc po drugiej stronie łóżka.
- Może zrobię tobie i małej kilka zdjęć?- zapytała Natalia.
- pewnie. Chcę mieć pamiątki i to fajny pomysł ,bo ja chciałabym mieć taką foto-książkę.
- Świetny pomysł- pochwalił Suszyński.- Jak urodzą się nasze maluchy też o tym pomyślimy ,prawda kochanie?
- Prawda , Miki- uśmiechnęła się radośnie. – O nie.
- Coś nie tak?
- Nie mam przy sobie aparatu. Zostawiłam u rodziców.
- zabrałem go jak jechałem do szpitala. Jest w samochodzie . Poczekajcie tu tylko skoczę na parking i przyniosę.
- Ok. tylko uważaj Mikołaj na siebie.
- Uważam ,co taka przewrażliwiona?- spojrzał na narzeczoną.
- Po prostu się martwię o ciebie- rzekła.
Pocałował ją i wyszedł.
- Ale on cię kocha i wasze nienarodzone dzieci- Natalia oblała się rumieńcem.- Ja też bardzo go kocham i długo na niego czekałam. Nie pozwolę by cokolwiek zniszczyło nasze szczęście.
- Witaj kotku- Andrzej podał Monice śliczne kwiaty i balony. Przywitał się z dzieckiem całując ją w główkę. Zapytał czy może wziąć ją na ręce ,a kobieta kiwnęła głową na znak zgody. Kołysał małą w ramionach ,a ona słodko spała tylko na moment otwierając oczka.  Natalia zostawiła ich na chwilę samych idąc po coś do picia dla siebie. Siadając na korytarzu czule pogładziła się po brzuchu ,który wyraźnie się odznaczał pod bluzką. Natalia sama chciała by nadszedł już ten dzień ,ale najpierw czekał ją jeden z równie ważnych dni w jej i Mikołaja życiu. Ich ślub.
Mikołaj wrócił z aparatem. Zrobiła trochę zdjęć Monice i malutkiej Michasi. Świeżo upieczona mama była zmęczona ,ale szczęśliwa. Miała dom ,męża i dziecko. Nic więcej do szczęścia nie było Monice potrzebne.